czwartek, 18 luty 2010 22:30

Imperium brzydoty, czyli o współczesnej architekturze użytkowej

Napisane przez
Czasami, idąc przez miasto i chłonąc wzrokiem wszystko dokoła, dochodzę do wniosku, że otacza nas zewsząd brzydota. Przytłaczająca większość nowo powstałych budynków jest po prostu brzydka i nie ma na to trafniejszego określenia. Brzydkie są nowe osiedla mieszkaniowe, domki jednorodzinne, sklepy, kioski, hale, fabryki i "co najgorsze" kościoły. Jakby obowiązywała jakaś niepisana zasada, że wszystko, co powstaje, musi być brzydkie, że nie można zbudować nic ładnego.

Dlaczego okna budynków nie są ujęte w obramienia, dlaczego przy drzwiach nie ma portali, dlaczego na elewacjach nie ma gzymsów i pilastrów. Czy wprowadzono jakiś zakaz? Dlaczego nikt nie odważy się zbudować dziś takiej zwykłej kamienicy, z cokołem, boniowaniem, fryzami, naczółkami, z rzeźbami w fasadzie? Czy komuś by to przeszkadzało? Przecież są to elementy architektury, które funkcjonowały przez setki lat i były przetwarzane przez architektów na różne sposoby. Dawniej główne wejście do budynku zawsze zdobił portal; mógł to być portal gotycki, renesansowy, barokowy; z kolumnami lub bez, z rzeźbami, płaskorzeźbami lub mozaikami, z czymkolwiek zresztą, bo architekt miał tu pole do popisu, ale nigdy nie była to dziura w ścianie. Dziś dominują dziury w ścianie: drzwi ? dziura w ścianie, okno ? dziura w ścianie i nic więcej.

 
Wydaje się, że w dzisiejszych czasach najważniejsze w ocenie architektury jest kryterium nowoczesności. Przecież gdybyśmy powrócili do klasycznych form, byłby to regres, przecież są one przestarzałe, a my potrzebujemy nowości. Jest to kryterium pod każdym względem idiotyczne i niemiarodajne. Po pierwsze ? każdy obiekt po wybudowaniu jest nowy; choćby nie wiem jak dawne formy przybierał i tak stanowi część architektury najnowszej. Po wtóre ? nic prędzej się nie starzeje niż nowość właśnie: jeżeli więc wartość budynku leży w tym, że jest nowy, od razu wiadomo, że straci ją w ciągu kilku lat.
 
Najbardziej reprezentacyjne współcześnie powstające galerie, centra handlowe i hotele nie dość, że starzeją się w zastraszającym tempie, to pozbawione są również znamion oryginalności. Wszystkie ranią nasze oczy tonami szkła i metalu oraz przerażają swoją monotonią, czego nie niwelują wcale podolepiane do nich ze wszystkich stron tandetne plastikowe neony, ekrany i billboardy.
 
Nowoczesne budynki mieszkaniowe to z reguły proste bryły naładowane prostokątnymi otworami w ścianach, często różnobarwnie pomalowane, jakby mogło to zamaskować ich makabryczną szarość. Całość zaś tonie w chodnikach wykładanych zawsze taką samą ? różowo-szarą ? kostką betonową.
 
Jeszcze gorzej jest z halami, sklepami i supermarketami. Z reguły są to po prostu pudła zmontowane z falowanej blachy ? widok dla oka wprost nieznośny. Dlaczego taki czy inny supermarket nie mógłby być ładny? Dlaczego nie może zachwycać? Dlaczego klient podczas robienia zakupów zawsze jest skazany na oglądanie wszystkich instalacji, rur i kabli ciągnących się pod sufitem? Czy wyjście na zakupy musi łączyć się z obcowaniem z brzydotą?
 
Mógłbym się z tym pogodzić, mógłbym przyjąć, że to konieczność, ale przecież tak nie jest. W minionych wiekach ludzie dbali o estetykę nawet w przypadku budynków niereprezentacyjnych. Pierwsza lepsza rzeźnia z XIX wieku mogłaby dzisiaj ?robić? za pałac, podobnie jest z magazynami, fabrykami i budowlami inżynieryjnymi. Wobec tego co się stało, co się zmieniło, że dzisiaj wszystko musi być brzydkie? Dlaczego nie wznosimy dzisiaj pięknych budynków?
 
(?)
Wyświetlony 2973 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.