czwartek, 18 luty 2010 22:32

Karawana solna w Mali

Napisał
Morze żółtego piasku, żar z nieba, kilkadziesiąt powoli stąpających wielbłądów obładowanych 30-kilogramowymi płytami solnymi. To ponad 1500-kilometrowa, 40-dniowa karawana solna w Mali na trasie Timbuktu "Taoudenni" Timbuktu. W 2008 roku wziął w niej udział Jakub Pająk, doktorant geoturystyki na wydziale Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie.

Co to jest karawana solna?

 
To karawana handlowa, która w XXI wieku w dalszym ciągu tradycyjnie, tak jak to było przed wiekami, chodzi przez Saharę. To jest relikt dawnego szlaku transsaharyjskiego. Karawana, do której się przyłączyłem, szła przez Mali. Solne karawany zmierzają oczywiście do kopalń soli, w przypadku Mali są to kopalnie Taoudenni. Ich celem jest nabycie soli, którą potem transportuje się na południe, skąd dalej rozchodzi się ona po rynkach Afryki Zachodniej. Oprócz Mali solne karawany chodzą jeszcze w Nigrze. W przeszłości na Saharze funkcjonowało dużo więcej kopalni soli, w związku z czym więcej było takich solnych szlaków. Poza tym Sahara nie była pocięta granicami państw i funkcjonował handel transsaharyjski. W tej chwili jest to ukrócone właśnie przez granice. Karawany solne zaistniały na Saharze wraz z pojawieniem się na tym terenie wielbłądów na początku naszej ery. Myślę, że przyszłość takich karawan solnych to kwestia góra kilkunastu lat i to się skończy. Jeśli w tych krajach wzrosną dochody na mieszkańca bądź powstaną utwardzone drogi, to wszystko może paść.
 
W jaki sposób dostałeś się do karawany?
 
Aby dostać się do karawany solnej, skorzystałem z usługi pośrednika tuareskiego, dzięki któremu poznałem moich pierwszych przewodników: Mohameda i Luda, z którymi jechaliśmy na wielbłądach trzy dni do obozowiska Maurów pośród wydm, gdzie z kolei poznałem mojego właściwego przewodnika ? Hassana. Połowę pieniędzy zapłaciłem przed wyruszeniem na karawanę, a resztę po powrocie. To było takie zabezpieczenie, że Maur, z którym idę, będzie na mnie uważał, bo na końcu drogi dostanie drugą połowę zapłaty. W historii zdarzały się różne przypadki ? czasem pozostawiano ludzi na pustyni. To była kwota niebagatelna, około 1200 euro na sześć tygodni. Za to, że mogłem uczestniczyć w karawanie i do tego jeszcze ciężko pracować. Pełniłem tam funkcję poganiacza wielbłądów i pomocnika przy transporcie soli. Pracowałem tak jak wszyscy w karawanie. Wszystkiego nauczyłem się po drodze. Z każdym dniem coraz lepiej poznawałem pustynię, wielbłądy i karawanowe życie.
 
Ile oni zarabiają na karawanie?
 
To są groszowe sprawy, porównując to do polskich zarobków. Taka solna płyta zyskuje parokrotnie na wartości po przebyciu Sahary. Tylko nie można tego bezpośrednio przełożyć na zarobki tych poganiaczy, bo to są ludzie wynajmowani do tej funkcji ? żeby przetransportować sól i najczęściej nie oni są właścicielami wielbłądów. Przy okazji mogą, oczywiście, przetransportować jakieś swoje płyty solne, jak mają wielbłąda. Mój przewodnik Hassan akurat miał swoje wielbłądy i dzięki mnie był w stanie tę sól przetransportować na południe. Natomiast wielkie karawany, do których przyłączyliśmy się w drodze powrotnej, to byli ludzie wynajęci. Ja jako biały byłem trochę frajerem, bo nie dość że słono płaciłem, to jeszcze ciężko pracowałem, no ale to była jedyna możliwość, aby to przeżyć i zobaczyć. Powrotna karawana liczyła ponad 150 wielbłądów i składała się jakby z trzech podkarawan, każda po dwa równej długości sznurki dromaderów. Nasz skład liczył 36 wielbłądów, czyli dwa sznurki po 18 garbów. Szacunkowo transportowaliśmy jakieś trzy tony soli, czyli wychodzi, że każdy z karawaniarzy (około 15 wielbłądów przypada na jednego poganiacza) musiał w związku z noclegiem zapakować i rozładować około trzech ton soli dziennie.
 
(?)
Wyświetlony 3990 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.