czwartek, 18 luty 2010 22:59

Henryk Pobożny kontra Lech Wałęsa

Napisał
Nie jestem pewien, czy Lech Wałęsa wie, kto to był Henryk Pobożny, lecz w Legnicy wszyscy wiedzą o tym, że poległ on w obronie tego miasta w bitwie z Mongołami w 1241 roku.

Lech Wałęsa, jako ten, który obalił system komunistyczny w Polsce i w Europie Środkowej, jest tutaj tak samo popularny, znany i ceniony. Ostatnio w Legnicy trwa dyskusja o tym, kto powinien być patronem miasta, honorowym jego obywatelem, wizytówką i świadectwem jego osiągnięć. Do roli tej jest dwóch oficjalnych kandydatów: Henryk Pobożny wspierany przez nieliczną grupę katolików świeckich oraz Lech Wałęsa zgłoszony przez tzw. ogół społeczny. Ten ?ogół? ogłasza listy poparcia dla swego kandydata w miejscowej prasie, na których są wszystkie znaczące nazwiska w mieście. To, że niektórzy z ?entuzjastów? tej listy dowiadują się o swoim poparciu z gazety, jest nowoczesnym chwytem marketingowym dającym absolutną przewagę zwolennikom pierwszego prezydenta III RP. Nie trzeba tu zbyt wielkiej wyobraźni aby uświadomić sobie nieuchronną, tym razem już współczesną porażkę Henryka Pobożnego. Wydaje się, że argumenty zwolenników pierwszego prezydenta są nie do odparcia. Przy nich tragiczna, a nawet bohaterska śmierć Henryka Pobożnego wypada blado, jako gest prawie że niepotrzebny, a przez to niegodny nawet uznania. Procesowi temu warto się przyjrzeć bliżej, bo odnoszę wrażenie, że będzie on wielokrotnie powtarzany w każdej sprawie, w której ?ogół? musi zwyciężyć, nad zacofanym ?ciemnogrodem? posługującym się wartościami rodem ze średniowiecza.

 
Agent
 
Wielu ludzi, nawet niezaangażowanych w ten spór, podnosi sprawę agenturalnej współpracy z SB naszego współczesnego ?bohatera narodowego?, skierowaną przeciw jego kolegom i przyjaciołom, co zostało udokumentowane w ostatnio wydanych książkach IPN. Ale to nic, wszak jego obrońcy odpowiadają, że inny twórca niepodległego państwa polskiego ? Józef Piłsudzki był tajnym agentem austriackiego wywiadu wojskowego. Mimo że był on geniuszem politycznym, nie był jednak ideałem. Wiedział, że aby uzyskać akceptację austriackiego okupanta dla tworzenia zalążków Wojska Polskiego, którym były Legiony, musi pójść z nim na współpracę oficjalną i mniej jawną. Zaowocowało to zezwoleniem władz austriackich na tworzenie pod jego dowództwem sławnej Pierwszej Brygady Legionów. Jednocześnie, jak później podnosiła to propaganda narodowców, stał się on agentem austriackiego wywiadu. I nie jest tu ważne, czy rzeczywiście tak było. Znając jednak naszych zaborców, należy uznać to za wielce prawdopodobne. Potem, kiedy powstała w 1918 roku niepodległa Rzeczpospolita i rozpoczęła się walka polityczna o władzę w państwie, narodowcy wyciągnęli na światło dzienne sprawę agenturalnej współpracy Józefa Piłsudzkiego z austriackim wywiadem wojskowym. Pytano, czy agent obcego wywiadu może pełnić najwyższe urzędy w niepodległym państwie polskim. Było jasne, że zdecydowana większość na pytanie to odpowie odmownie. Sam Piłsudzki doskonale wiedział o tych nastrojach i nie wdawał się w żadne zaprzeczenia, spory i dowody. Co najwyżej swoich przeciwników usuwał ze stanowisk państwowych i degradował politycznie. To wystarczało. Wiedział, że przyznanie się jest równoznaczne z poważnymi zamieszkami w państwie, które on zorganizował. Tego trzeba było uniknąć. Czy obecna sytuacja Lecha Wałęsy jest choćby nawet podobna do stanowiska pierwszego marszałka? Wydaje się, że jest to pytanie, na które odpowiedź wszyscy doskonale znają.
 
(?)
Wyświetlony 5064 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.