piątek, 19 luty 2010 14:07

Jutro wykuwa się dziś

Napisane przez
Hipokryzja europejskich elit poraża. W obliczu najpoważniejszego od niemal stu lat kryzysu ludzie ci spotykają się, by porozmawiać o swej indolencji, ofiarowując zdezorientowanej gawiedzi tryskające oszustwem widowisko. A po cichu każdy ciągnie do siebie, aż dudni. Wystarczy przypomnieć sobie nadzwyczajny szczyt Unii Europejskiej, poświęcony kryzysowi gospodarczemu.

 

Brukselskie spotkanie poprzedził mityng liderów nowych krajów unijnych z Europy Wschodniej i Środkowej oraz szefa Komisji Europejskiej. Politycy porozmawiali sobie o solidarności (Donald Tusk: W czasach kryzysu pierwszorzędną rzeczą jest utrzymanie ogólnoeuropejskiej solidarności; José Barroso: Dziękuję nowym krajom członkowskim Unii za wsparcie Komisji Europejskiej w obronie zasad wewnętrznego rynku). Po czym ?solidarnie? odrzucono pomysł Węgier, by Unia wsparła nowych członków.
 
Kilkanaście godzin przed rozpoczęciem szczytu, Neelie Kroes (unijny komisarz do spraw konkurencji) wyraziła zadowolenie z zapewnień francuskiego rządu, odżegnującego się od ?elementów protekcjonizmu?. Pozostali zaś przywódcy państw unijnych obiecali, że nie będą wspierać narodowych firm kosztem innych krajów.
 
Solidarność, czyli protekcjonizm
 
Po przełożeniu na nasze oznacza to, że odtąd pomoc rządowa dla upadających banków czy gigantów w rodzaju Peugeota, Renaulta czy Volkswagena, nie będzie nazywała się ?protekcjonizmem?. Właściwą wykładnią stanie się teraz ?nisko oprocentowana pożyczka w celu zachowania miejsc pracy?. Okazało się też, iż francuskie wsparcie obiecane potentatom motoryzacyjnym pod warunkiem, że nie zlikwidują fabryk nad Loarą i nie przeniosą produkcji do nowych państw UE, a w razie konieczności zamykać będą zakłady usytuowane właśnie poza granicami Francji, nie narusza zasad unijnego rynku, planowana zaś pomoc nie ograniczy swobody producentów ?w rozwijaniu działalności na wspólnym rynku?. By to podkreślić, prawdopodobnie na wyraźne żądanie Francji, premier Czech zaznaczył: Nie znamy ani jednego przypadku protekcjonizmu. Kilka tygodni wcześniej Paryż szczodrze wsparł finansowo koncerny motoryzacyjne. Pieniądze otrzymały: Peugeot, Citroen oraz Renault (Toyota, choć jej zakłady znajdują się na francuskiej ziemi, nie dostała ani eurocenta).
 
Każdy sobie rzepkę skrobie
 
Zatem kto chce, niech wierzy w europejską solidarność. Zwłaszcza w obliczu uśmiercenia polskich stoczni za ?niesłuszną pomoc publiczną?, przy jednoczesnym dotowaniu stoczni francuskich (a de facto ich nacjonalizacji) oraz niemieckich w momencie, gdy Paryż i Berlin postanowiły podtrzymywać tam produkcję, upatrując w działaniu tej gałęzi przemysłu elementów poważnie stymulujących gospodarki ich krajów.
 
W istocie: protekcjonizm można opakować w celofan pustosłowia, lecz nie da się odeń uciec. W miarę nasilania się kryzysu tak zwana ?międzypaństwowa solidarność? coraz częściej lądować będzie w kuble na odpadki. Wbrew Niagarze słów i przy równoczesnym nasilaniu konfliktów wewnątrzunijnych. Dla niżej podpisanego oczywistym źródłem tych konfliktów wydaje się brak konsensusu w zakresie paneuropejskiej racji stanu, gdy poszczególne kraje żywią odmienne przekonania co do celów strategicznych UE oraz niezbędnych środków, by cele te zrealizować.
 
Dlatego lokalne firmy największych europejskich potęg gospodarczych z samej zasady wygrają wyścig po państwową pomoc. Ostatecznie trudno się spodziewać, by paryski, berliński, rzymski czy londyński elektorat w krytycznym momencie odjął sobie od ust i pozwolił, by demokratycznie wybrane rządy nakarmiły Słowaków, Rumunów czy Estończyków. I rządy zachodnioeuropejskie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Każda nacja w pierwszej kolejności zadba więc o własny interes ? odmienne oczekiwanie byłoby wyrazem zatrważającej naiwności.
 
(?)
Wyświetlony 4412 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.