piątek, 19 luty 2010 14:10

Rządowe pakiety ratunkowe na świecie: nic za darmo. Dwie strony medalu

Napisane przez
Pakiet ratunkowy - "plan stymulowania gospodarki" czy z angielska "stimulus" to pojęcia, które bardzo szybko stały się tematem codziennych informacji. A jeszcze nie tak dawno działania takie traktowano by w wielu krajach (poza Chinami!) niczym prowokację, niezgodną z prawidłami wolnego rynku. Niezależnie od opinii o samej koncepcji tak daleko idącej ingerencji państwa w gospodarkę, jesteśmy zwyczajnie zmuszeni do trzymania kciuków za powodzenie tego typu planów w USA, Chinach czy Europie Zachodniej. Mając nadzieję, że zahamują one niebezpieczne tendencje recesyjne na świecie, pamiętajmy jednak, iż realizacja owych planów może mieć też inne, również negatywne, skutki. Także i ten medal ma bowiem dwie strony.

 

Kryzys. A jeśli kryzys to także strach. Przed bezrobociem, przed utratą zadłużonych domów, przed biedą. Wobec faktycznej utraty wiarygodności prywatnego sektora finansowego w USA, ale i w Europie Zachodniej, za ostatnią (ale i jedyną?) deskę ratunku uważane jest państwo (w postaci rządów i banków centralnych). Efekt jest taki, że obserwujemy niesłychaną woltę w polityce gospodarczej wielu państw, które prześcigają się w działaniach interwencjonistycznych, z nacjonalizacją wielkich instytucji finansowych włącznie. Paradoksalnie, prym w tej konkurencji wiodą? Amerykanie. Ci sami Amerykanie, którzy przez dziesiątki lat lansowali wolny rynek i własność prywatną? Rozszerzający się pożar w światowej gospodarce sprawia, że większość ludzi zdaje się jednak akceptować porzucanie wszelkich reguł i ignorować ostentacyjną hipokryzję samej Wall Street, byle tylko otrzymać nadzieję na opanowanie galopującej globalnej epidemii. Nadzieje te zyskały zinstytucjonalizowaną (a nawet spersonalizowaną) postać ? mówimy więc np. o pakiecie Obamy, planie Geithnera, operacjach Browna, pakiecie chińskim, planie Merkel czy interwencjonizmie Sarkozy?ego. Większość z tych planów przeszła fazę legislacyjną, a w najbliższych miesiącach i kwartałach oczekiwane jest ich sukcesywne wdrażanie. Na spodziewane (acz nie gwarantowane) pozytywne skutki tych kosztownych planów jeszcze sobie poczekamy, aczkolwiek nie można wykluczyć, że jakieś pierwsze pozytywne efekty (przebłyski?) widoczne będą w koniunkturze (najwcześniej ? zapewne w USA i w Chinach) jeszcze nawet w roku 2009. Mówiąc o potencjale planów interwencyjnych, trzeba mieć świadomość, że medal ten ma dwie strony.
 
Pierwsza strona medalu: wsparcie koniunktury?
 
Wspólnym mianownikiem wszystkich wspomnianych planów jest desperacka wręcz chęć ratowania coraz bardziej zagrożonych miejsc pracy oraz ? o ile to możliwe ? tworzenie nowych, by absorbować rosnące bezrobocie. Sytuacja na rynku pracy to bowiem kluczowa sprawa tak np. dla budżetów państw czy realnej gospodarki, jak i np. dla rynków akcji (bo np. zmiany poziomu popytu ze strony pracujących bardzo szybko przekładają się na kondycję i ocenę analityczną spółek giełdowych). Koniecznie warto pamiętać, że rynek pracy jest także najważniejszym powodem ewentualnych protestów związkowych i społecznych, co może prowadzić do wzrostu napięcia politycznego, destabilizacji sytuacji wewnętrznej i wzrostu ryzyka na rynkach finansowych. Plany zakładają więc zarówno np. wsparcie możliwości nabywczych przez obniżkę podatków (plus zwroty i zachęty podatkowe), by podtrzymać konsumpcję, jak i zwiększenie realizowanych przez państwo projektów inwestycyjnych (np. budowa dróg, mostów, szkół, remonty itp.). Stosunkowo prostym zabiegiem jest np. zachęcanie także firm do wymiany sprzętu ? przez zastosowanie korzystniejszych (szybszych) metod amortyzacji takich wydatków. Wszystkie tego typu działania mają w sumie jeden wspólny cel ? zrekompensować osłabienie konsumpcji gospodarstw domowych i aktywności inwestycyjnej sektora prywatnego przez zwiększenie aktywności państwa występującego teraz w roli ?inwestora zastępczego? i ?sponsora? konsumpcji. A dzieje się to przy podejmowanych przez banki centralne próbach łagodzenia napięcia na rynku kredytowym (gwarancje dla depozytów, wspieranie płynności na rynku międzybankowym, odkup niepłynnych aktywów ? np. obligacji hipotecznych czy korporacyjnych). De facto częściowo sprowadza się to, niestety, do dodruku pieniądza. A to nie ujdzie nikomu bezkarnie?
 
(...)
Wyświetlony 6164 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.