piątek, 19 luty 2010 14:28

Czarnowidztwo?

Napisane przez
Czy Unia Europejska jest tworem demokratycznym? Deklaratywnie tak. Na dobrą sprawę jednak unijna demokracja to dzisiaj bajeczka dla naiwnych. Zręczna mistyfikacja, mająca zasłonić europejskim nacjom oczy. I spacyfikować ewentualny bunt.
Stary Kontynent, do wczoraj owładnięty kryzysem finansowym, z miesiąca na miesiąc coraz szybciej pogrąża się w kryzysie gospodarczym. Niewiele czasu trzeba, by ten transponował w kryzys społeczny, co z kolei oznaczać będzie ważki problem polityczny. Czy z tak zdefiniowanym kryzysem paneuropejscy włodarze dadzą sobie radę, czy też Europę czeka wstrząs nieporównywalny z żadnym z dotychczasowych?

 

Nieudany eksperyment
 
Choć powyższe pytanie musi na razie pozostać bez odpowiedzi, coraz wyraźniej widać, że marzenia o Europie jako zintegrowanym tworze państwowym na wzór Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej to nie marzenia, lecz mrzonki. Dosadniej: chciejstwo. To, co udało się przyszłym obywatelom USA, gdzie wiele grup etnicznych integrował wspólny ? praktyczny ? cel, nie powiedzie się tam, gdzie precyzyjnie określone terytorium zajmuje przez wieki określony naród. W tej sytuacji odgórne dekretowanie jedności musi wywołać dekompozycję projektu ?zjednoczonej Europy?. Brukselskim sposobem Europy nie da się zjednoczyć ? choć przez jakiś czas można jej tę pseudojedność biurokratycznie narzucać. Tym niemniej, zwłaszcza w obliczu kryzysu, koncepcja polityczna zwana ?Europą Regionów? nikomu nie przyniesie korzyści, ponieważ wymaga od ludzi poddanych eksperymentowi społecznemu radykalnego zerwania z przeszłością. To nie może się udać bez co najmniej kilkupokoleniowego procesu przekształcania tożsamości narodowej w europejską ? cokolwiek ta ostatnia miałaby oznaczać.
 
Proszę zwrócić uwagę, jak bardzo za ?Europą Regionów? optują Niemcy, i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego najsilniejsze państwo kontynentu miałoby brać udział w dezintegracji własnych (i skutecznych) struktur państwowych? Odpowiedź narzuca się sama ? ponieważ Berlin liczy na zdominowanie tak podzielonej, a więc osłabionej, Europy. Politycznie i gospodarczo.
 
A wracając do rzeczywistego oblicza europejskiej demokracji, jej ułudę najlepiej dostrzegają ostatnio Irlandczycy, przymuszani do powtórnego głosowania nad Traktatem Reformującym UE. Warto zauważyć, że media informowały o tym pod nagłówkami głoszącymi, iż Irlandia traktat ratyfikować ?musi?. Mało tego, ?musi? nie kiedy indziej, tylko przed 31 października, czyli przed upływem kadencji Komisji Europejskiej (gra toczy się o to, by traktat lizboński wszedł w życie do końca 2009 roku). Nieważne bowiem, czego chcą obywatele tego czy innego państwa. Liczy się to, czego chcą elity. Oraz brukselscy ?biurwokraci?. Stąd to terminowe ultimatum, w którego kontekście zapewnienia o ?europejskiej demokracji? brzmią równie rozczulająco co śmiech Joanny Senyszyn. I równie zgrzytliwie.
 
(?)
Wyświetlony 4011 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.