sobota, 20 luty 2010 18:37

W drodze do Monachium

Napisane przez
Kiedy jesienią ubiegłego roku Unia Europejska zdecydowała o wznowieniu dialogu z Rosją o partnerstwie, zawieszonego po najeździe na Gruzję, oznaczało to, że w nagrodę za agresywną postawę, Moskwa doczekała propozycji rozszerzenia stosunków gospodarczych z UE.

 

W powyższym kontekście warto i należy pamiętać, że jedynie Litwa protestowała do samego końca. Polski rząd, odesłany do kąta, przestał się temu sprzeciwiać. Podobno z przyczyn pragmatycznych (gwoli precyzji: ponieważ rozmowy z Moskwą nie zostały zerwane, a jedynie zawieszone, w istocie Komisja Europejska nie potrzebowała jednomyślnej zgody wszystkich członków Unii na ich wznowienie).
 
Rosji ewidentnie należą się gratulacje. Robi z kim chce, to co chce i na czym jej w danym momencie zależy. W najgorętszym okresie kryzysu gruzińskiego oraz tuż potem, kilkakrotnie przeczołgała prezydenta Sarkozy?ego z jednego krańca Europy na drugi bez żadnych znaczących efektów politycznych, by na koniec włożyć mu w usta fenomenalne (z perspektywy moskiewskiej racji stanu) zapewnienie: ?Możemy dalej sobie grozić tarczami, rakietami, okrętami. Ale to nic nie da ani Rosji, ani Gruzji, ani Unii?.
 
Grzeczny Mikołajek grzecznie palnął, co palnął, widać święcie przekonany, że niesie Europie pokój (równie mocno był o tym przekonany premier Republiki Francuskiej Édouard Daladier na konferencji w Monachium w 1938 roku). Po czym zaapelował do Waszyngtonu i Moskwy, by powstrzymały realizację planów dotyczących budowy amerykańskich instalacji w Czechach i Polsce z jednej strony oraz odwetowego rozmieszczania rakiet ?Iskander? w obwodzie kaliningradzkim z drugiej (w obwodzie kaliningradzkim, albo, jak kto woli, w okręgu królewieckim). Przynajmniej do połowy 2009 roku, kiedy pod auspicjami Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie miałaby odbyć się (z udziałem Rosji i USA) konferencja określająca ?nowe podstawy? europejskiego bezpieczeństwa.
 
?Przyszłość Europy i Rosji musi się rozwijać za pomocą gospodarki, a nie rakiet? ? uzupełnił homeryczny ?speech? swego kolegi przewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Barroso (w celu podtrzymania jedynie słusznej tradycji, planowana przez Sarkozy?ego konferencja powinna się chyba odbyć w Monachium?).
 
W odpowiedzi Dymitr Miedwiediew oświadczył, że ewentualne wejście Ukrainy i Gruzji do NATO ?zagrozi bezpieczeństwu w Europie?, a planowane rozmieszczenie elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach ?burzy kruchą równowagę sił i środków?. Tym samym wyraził ?zaniepokojenie? Rosji ?tym, co dzieje się w Europie Środkowej?.
 
Mnie osobiście przypomniało to niedawne moskiewskie zaniepokojenie tym, co przed wkroczeniem rosyjskich wojsk do Gruzji działo się na Zakaukaziu. Ale mniejsza z tym, bo przecież w Nicei spotkało Moskwę ?pełne zrozumienie?. Aż chciałoby się zapytać, czy unijne państwa członkowskie ? Czechy oraz Polska ? mają jeszcze prawo do podejmowania decyzji politycznych zgodnych z własnym interesem narodowym, czy też powinny już podporządkowywać się opinii określającej unijną rację stanu?
 
(?)
Wyświetlony 4901 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.