sobota, 20 luty 2010 18:54

Szable w dłoń i do powstania

Napisane przez
Nadzieje, że w drodze parlamentarnej uda się przeprowadzić korzystne dla społeczeństwa zmiany, dawno już pierzchły, jeśli w ogóle ktoś je miał. Jedni zaufali Kaczyńskim i się zawiedli, drudzy uwierzyli Platformie Obywatelskiej i jeśli się nie zawiedli, to znaczy, że rozum im odebrało. Istniejące wady państwa można długo wymieniać: coraz większe uzależnienie Polski od Brukseli (brukselski urzędnik ma już dziś więcej do powiedzenia nawet w błahych sprawach dotyczących naszej Ojczyzny, niż Polacy, co pokazała sprawa obwodnicy Augustowa), etatyzm w gospodarce, prawa i wolności jednostki fikcją, wszechwładza urzędników, prowadzący działalność gospodarczą traktowani jak zło konieczne, prawnicy stanowiący nadal rodzinną kastę, dostęp do stołków urzędniczych ograniczony tylko dla rodzin i znajomych urzędników.

Skoro osoby pracujące dla struktur państwa: wymiaru sprawiedliwości, policji, urzędnicy, mogą się zmówić i doprowadzić do bankructwa dowolnego przedsiębiorcę, a jego samego za nic wpakować do więzienia (o zdarzeniach takich informują media, choćby program Elżbiety Jaworowicz), skoro mogą brać udział w ukrywaniu sprawców morderstwa, jeśli nie w samym morderstwie, co pokazuje sprawa porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, to po co komu takie państwo? Odpowiedź jest jedna: ?im?, tym, którzy opanowali struktury państwa i bogacą się kosztem całego społeczeństwa. Skoro okazuje się, że struktury państwa są zagrożeniem dla obywateli, najwyższy czas, aby sięgnąć po kroki ostateczne.

 
Droga parlamentarna uzdrowienia państwa zawiodła, a o ile znam historię, to inną formą walki, jaką wybierali nasi przodkowie, była walka orężna (podkreślam, nasi przodkowie, a nie ?ich?, bo ?ich? przodkowie, to mordowali żołnierzy AK, NSZ i WiN, rozkułaczali chłopa, współpracowali z UB i Informacją Wojskową). Praca u podstaw w obecnych warunkach niewiele zmieni, może tylko poprawi nam na chwilę samopoczucie. Brzmi to śmiesznie, ale forma orężnej walki jest jedyną, jaka daje choćby cień nadzieina naprawę państwa, a już na pewno ma ona większe szanse powodzenia, niż ciągłe liczenie, że rządzący bez presji siłowej wprowadzą rozwiązania korzystne dla społeczeństwa.
 
Powstania raczej nam się nie udawały, ale nie brakowało też sukcesów: Powstanie Wielkopolskie w przededniu wkroczenia wojsk Napoleona na ziemie polskie, Powstanie Wielkopolskie z 1918 r. czy III Powstanie Śląskie. Wystarczy odrobina dobrej woli i odejście od interpretacji z podstawówki, aby zauważyć, że Powstanie Listopadowe udało się: uwolniono od wojsk carskich Królestwo Polskie, powstały władze polskie, liczna armia polska. Nie powiodła się wojna w obronie powstania. Więc cóż, gdyby każdy, kto kocha Polskę, wziął to, co ma pod ręką: szablę, siekierę, widły, nóż kuchenny, choćby kij od miotły i zebralibyśmy się o świcie, to już po południu żylibyśmy w wolnym kraju. Ich wcale nie jest tak dużo! Oddziały policji i wojska, idące im w sukurs, zablokowaliby na drogach właściciele samochodów i po krzyku.
 
(?)
Wyświetlony 4279 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.