wtorek, 23 luty 2010 11:54

Nic o nas bez nich?

Napisane przez
Miologia uczy, że człowiek zbudowany jest z białka oraz wody. Każdy człowiek, nie wyłączając obywateli krajów skupionych w Unii Europejskiej. Co do białka, nie zabieram głosu, lecz w Europejczyku z prawdziwego zdarzenia (czytaj: w Unioeuropejczyku) ilość wody w szokującym stopniu przewyższa poziom zdrowego rozsądku.
Tyle konstatacji w odniesieniu do europejskiego "Człowieka Przyszłości". A z czego zbudowana jest sama Unia Europejska? To równie proste: ze słów. Z analiz. Debat. Apeli. Zezwoleń. Uzgodnień. Zaświadczeń. Przepisów. Wskazówek. Normalizacji. Ostrzeżeń. Plus z tego, co najważniejsze - czyli z dyrektyw.
I właśnie o unijnych dyrektywach dwa słowa refleksji, żeby tak rzec: ogólnodyrektywnych.

Rozstrajanie poprzez regulację

Zacznijmy od wyartykułowania kolejnej oczywistości: dyrektyw ci nam w Unii dostatek. Niestety, mało tego, co by na złe nie wyszło ? stąd SGUB (Szacowne Grono Unijnych Biurokratów) wciąż płodzi kolejne. Dołączając doń bagaż wyjaśnień, opisów, odsyłaczy, komentarzy oraz interpretacji, co do których nigdy nie wiadomo, na jakie prawne bezdroża zaprowadzą ich odbiorcę. Dokąd powiodą nas.
 
Dyrektywa w sprawie rocznych badań. Dyrektywa w sprawie przeciwdziałania. Dyrektywa w sprawie przejrzystości. W sprawie koordynacji. W sprawie nadzoru. W sprawie ofert. W sprawie przejęcia. Dyrektywa w sprawie uzgodnień. W sprawie wymagań. W sprawie wykorzystywania. W sprawie reorganizacji. W sprawie dopuszczenia. Dyrektywa w sprawie zbliżenia ustawodawstwa Państw Członkowskich...
 
I tak dalej, i tak dalej, a wszystko coraz mniej konkretnie, za to bardziej idiotycznie. Nie wyłączając dyrektywy w sprawie dyrektyw oraz dyrektyw uchylających dyrektywy. A poza tym: zezwolenie na dostęp, zezwolenie na usługę powszechną, zezwolenie na uzyskiwanie zezwoleń... itp.
 
Dążność do uregulowania każdego aspektu ludzkiej egzystencji za pomocą przepisów kodyfikujących procesy społeczne oraz indywidualne zachowania to doskwierająca UE przypadłość o charakterze choroby śmiertelnej. Objaw myślenia kompulsywnego, postawa ? dosłownie ? schizofreniczna. A przecież Bruksela stara się uregulować wszystko w stopniu, który wszystko rozregulowuje ze szczętem.
 
Przymierz kalosze!
O konieczności posiadania zaświadczeń dokumentujących umiejętność wspinania się na drzewa, dopuszczalnej odległości między poszczególnymi szczeblami drabiny, odpowiednich wymiarów szpitalnych lamperii czy należytych odstępów grzejników od ścian budynków pisali chyba wszyscy eurokrytycy. Lecz unijna biurokracja (zwana niekiedy znacznie dosadniej: ?biurwokracją?) podobnych absurdów naprodukowała bez liku.
 
Jak informuje europoseł Mirosław Piotrowski, zgodnie z dyrektywą w sprawie osobistego wyposażenia ochronnego, do każdej pary unijnych kaloszy producent winien dołączyć co najmniej 24-stronicową ?instrukcję użytkownika?, w dziesięciu językach, zawierającą kwiatki takie, jak informacja na temat ryzyka użytkowania tego rodzaju obuwia oraz sposobów jego przechowywania i konserwacji. Instrukcja winna zawierać również zakres odporności kaloszy na wysoką i niską temperaturę, a także wstrząsy elektryczne. Co bodaj najbardziej frapujące, w instrukcji nie powinno zabraknąć sugestii, by przyszły użytkownik kaloszy przed dokonaniem zakupu uprzednio starannie je przymierzył. Natomiast producent, by spełnić normy, obowiązany jest poddać każdy kalosz dwukrotnym testom w specjalnych unijnych laboratoriach certyfikacyjnych.
 
Tak po prawdzie unijne regulacje nie tylko człowieka dotyczą. Dlatego pewnemu przedsiębiorcy zakazano sprzedaży mieszanki pieprzu odstraszającego koty ? albowiem wcześniej nie przebadano go pod kątem unijnych warunków bezpieczeństwa. Na razie dotyczy to bezpieczeństwa pieprzu, ale w przyszłości kto wie, pewnie konieczne będą badania zarówno przedsiębiorcy, jak i kota. Skoro pieprz nie poddany testom może okazać się niebezpieczny, tym bardziej niebezpieczni mogą okazać się ludzie interesu. O kotach nie wspominając. Safety first! I do diabła ze zdrowym rozsądkiem.
Wyświetlony 4238 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.