czwartek, 25 luty 2010 11:26

Służba zdrowia XXI wieku

Napisane przez
Zapiszę dziś o nowoczesnej służbie zdrowia. Będzie więc o bonach na aborcję i pistoletach na receptę, o darmowej heroinie i ucinaniu nóg dla oszczędności. Nie, wcale nie naszło mnie na odrobinę czarnego humoru.
 
Polska
 
?Dziennik? zaapelował ostatnio do cukrzyków: Jeśli słyszycie, że amputacja stopy to dla was jedyny ratunek, skonsultujcie to z innym szpitalem. W środowisku diabetologów wrze od krytyki niektórych placówek. Te w ramach oszczędności nie leczą kończyn, które mimo cukrzycy można uratować. Ucinają stopy, choć nie muszą.
 
Dlaczego więc to robią? Wyjaśnia prof. Krzysztof Strojek, konsultant ds. diabetologii: Szpitalowi znacznie bardziej opłaca się odciąć cukrzykowi chorą kończynę, niż ją leczyć. A dlaczego się opłaca? Narodowy Fundusz Zdrowia stawia szpitale przed dramatycznym wyborem: leczyć pacjenta z tzw. stopą cukrzycową (czyli poważnymi powikłaniami prowadzącymi do niedokrwienia i miażdżycy stopy) i zadłużać się czy po prostu amputować kończynę? Leczenie takiego pacjenta trwa średnio 50 dni i kosztuje szpital 12 tysięcy złotych. A NFZ daje tylko cztery tysiące.
 
Jeśli założylibyśmy, że to NFZ wyznacza standardy postępowania, to okazałoby się, że standardem leczenia stopy cukrzycowej jest jej obcięcie ? mówi kierownik Zespołu Stopy Cukrzycowej w szpitalu Akademii Medycznej w Poznaniu, dr Piotr Liszkowski. To, że wyznaczony standard ma odbicie w polskiej rzeczywistości, potwierdzają statystyki. W naszym kraju na 100 tysięcy mieszkańców wykonuje się rocznie aż osiem amputacji z powodu stopy cukrzycowej. W Danii dwie, w Hiszpanii i Holandii po jednej.
 
Jak to jest rzeczywiście z koniecznością obcinania nóg, którym to wyrokiem szafują niektórzy polscy lekarze? Opowiada szef Kliniki Gastroenterologii i Chorób Przemiany Materii w warszawskim szpitalu na Banacha, prof. Waldemar Karnafel: W tym roku przyjęliśmy 107 pacjentów, których inne szpitale zakwalifikowały do cięcia. Uratowaliśmy stopy 103 osobom. Jednocześnie przyznaje, że leczenie takie nie jest łatwe. I wymaga mnóstwa pieniędzy: Co chwilę jestem wzywany na dywanik do dyrektora, boję się, że w końcu zamkną mi klinikę. Ale nigdy nie obciąłbym komuś z tego powodu nogi. To obrzydliwe i nieludzkie, ale wiem, że się w Polsce zdarza.
 
Jeśli ktoś uważa, że oto mamy dziś ostatni dzwonek, żeby dokonać radykalnych zmian w polskiej służbie zdrowia ? myli się. Dzwonek ten przebrzmiał już dawno.
 
Szwajcaria
 
W kraju Helwetów odbyło się ostatnio referendum. Niby nic specjalnego, przecież to ichni standard. Ciekawe jest jednak to, nad czym głosowano. A jeszcze ciekawszy ? wynik.
 
Oto ponad 2/3 Szwajcarów poparło program dostarczania darmowej heroiny narkomanom. To pierwsze referendum w tej kwestii, choć idea realizowana jest już od 14 lat. Do przeprowadzenia głosowania doszło za sprawą przeciwników programu, na czele których stanęli politycy prawicowej Szwajcarskiej Partii Ludowej. Nie podoba im się traktowanie łamiących prawo narkomanów nie jak kryminalistów, lecz pacjentów. No i mają silny argument: program kosztuje rocznie 26 milionów franków (około 65 milionów złotych). Heroinę dla narkomanów szwajcarskie państwo kupuje z pieniędzy przeznaczonych na służbę zdrowia.
 
Z drugiej strony jednak, jeśli wierzyć rządowym statystykom, przestępcza aktywność osób uzależnionych od heroiny spadła w ciągu tych 14 lat o 60%. I chyba właśnie spadek przestępczości oraz to, że coraz rzadziej napotkać można w parku narkomanów kłujących się brudnymi igłami, przemówiło do Szwajcarów mocniej niż argumenty działaczy Partii Ludowej.
 
Na dzień dzisiejszy liczba ?stałych klientów? wszystkie 23 kliniki częstujące heroiną to 1300 osób. Przychodzą, zażywają narkotyk pod okiem pielęgniarki i po kilku minutach grzecznie wracają do siebie. Albo idą do pracy, jeśli ją mają.
 
Warto przy tej okazji przypomnieć o czymś, co opisywałem rok temu na łamach ?Opcji?. To właśnie w Szwajcarii od kilku lat działa organizacja FABS, zajmująca się seksualnością niepełnosprawnych. Owo ?zajmowanie? polega m.in. na świadczeniu takich usług, jak erotyczny masaż. Jest również nowy projekt: seks z niepełnosprawnymi. Świadczony przez ?seksualnych asystentów?. Projekt ten został wsparty przez państwo kwotą ponad dwustu tysięcy franków szwajcarskich.
 
Nowoczesna służba zdrowia oczyma Szwajcarów? Sex, drugs... and rock?n?roll!
 
Stany Zjednoczone ? odsłona pierwsza
 
W Drugiej Poprawce do amerykańskiej konstytucji możemy przeczytać: Prawo ludzi do posiadania i noszenia broni nie może być ograniczone. Niektórzy potrafią wyciągnąć z tego daleko idące wnioski.
 
No, skoro tak, to prawo nie powinno być przecież ograniczone również dla osób niepełnosprawnych albo starszych, prawda? A tacy ludzie mogą mieć problem z utrzymaniem w rękach (a co dopiero z fachowym użyciem) ciężkiego colta.
 
Z pomocą przychodzi firma Constitution Arms. Rozwiązaniem problemu ma być jej nowoczesny produkt: Palm Pistol. To owalne urządzenie mieści się we wnętrzu dłoni, a miniaturowa lufa wystaje spomiędzy palca środkowego i serdecznego. Wygląda śmiesznie ? ale w środku ma normalny nabój kalibru 9 mm. A do tego laserowy celownik. Spust wciska się najsilniejszym palcem, czyli kciukiem, pistolet można trzymać zarówno w prawej, jak i lewej dłoni.
 
Jednak samo to, że ktoś produkuje broń palną dla niepełnosprawnych i emerytów, to jeszcze nic. Najlepsze możemy znaleźć w oświadczeniu producenta: FDA (amerykański urząd ds. żywności i leków) stwierdził, że pistolet zostanie zaklasyfikowany jako Urządzenie Medyczne I Klasy.
 
(?)
Wyświetlony 2512 razy
Więcej w tej kategorii: « Kolorowe dropsy Szaman Gulbinowicz »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.