niedziela, 30 maj 2010 10:43

Wstyd dla polskiej kinematografii

W filmie Floriana Henckla von Donnersmarck pt. Życie na podsłuchu nie brakuje wątków oddanych mało wiarygodnie i scen budzących zażenowanie. Niespecjalnie przekonuje postać twardego ubeka, na którego twarzy nagle mknie łza wzruszenia. Dość naiwna może też wydać się sama fabuła, której twórcy skądinąd nie sposób odmówić zdolności zręcznego konceptu. Wynika z niej też wniosek, że panujące w świecie przekonanie o szlachetnym i planowym działaniu Gorbaczowa, w celu demontażu sowieckiego imperium, jest już tak niepodważalne, że autorzy filmu uznali, iż na wyrażenie tego faktu wystarczy sekwencja trwająca parę sekund. Widać tak już jasne jest skojarzenie - pojawia się Gorbi, więc zaraz, dzięki jego dobremu sercu, runie mur berliński.

niedziela, 30 maj 2010 10:41

Krwawa ciemnota

Przyznam się otwarcie - jestem niezwykle wybrednym współczesnym widzem, którego trudno usatysfakcjonować. Bynajmniej nie dlatego, że chciałbym, aby każde filmowe dzieło zawsze propagowało wartości indywidualistyczne i stawało w obronie słusznej sprawy. Moje wymagania są zupełnie innej natury i wynikają z życzeń, których spełnienie przez wielu hollywoodzkich reżyserów często graniczy z cudem. Zależy mi bowiem na tym, aby ambitne kino, poruszające aspekty konfliktów dzisiejszego świata było spójne i najzwyczajniej w świecie sensowne. Niestety, Krwawy diament nie spełnia tego podstawowego kryterium, pokazując przy tym niezwykle naiwną i kompletnie pomyloną wizję Afryki w świetle prawa międzynarodowego.

Do jakiego stopnia nastroje społeczne w tym kraju (usilnie sterowane przez środowiska, które pomogły demokratom odzyskać większość w Kongresie i szykują się teraz do objęcia Białego Domu) mogą zadecydować o sukcesie bądź klęsce premiery filmowej, mógł ostatnio przekonać się także Clint Eastwood, który nie miał powodu narzekać na wiejący mu od dawna w żagle wiatr.

poniedziałek, 03 maj 2010 14:27

Refleksja nad zmieniającymi się obyczajami

Tytuł "Kadet Winslow" zapamiętałem z wczesnej młodości, kiedy jako zapalony, tuż-powojenny kinoman zaliczałem wszystkie zachodnie filmy, a było wtedy co oglądać! Brytyjski dramat klasyka tamtej kinematografii, Anthony Asquitha (który wcześniej przeniósł na ekran Pigmalion G.B. Shawa) wywarł wtedy na mnie ogromne wrażenie. Była to historia oparta na głośnej, autentycznej sprawie sadowej z przełomu tamtego stulecia, której bohaterem stał się raczej nieśmiały nastolatek z porządnego domu, fałszywie oskarżony w szkole oficerskiej o sfałszowanie podpisu kolegi i pobranie jego czeku symbolicznej zresztą wartości. Rodzina Winslowa, zdając sobie sprawę ze skutków takiego fatalnego zdarzenia dla reputacji ich nazwiska, nie tylko dalszej kariery chłopca, podejmowała wszelkie dostępne jej starania o sądowe rozpatrzenie sprawy i wierzyła niezłomnie w niewinność tytułowego kadeta Winslowa.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.