wtorek, 06 kwiecień 2010 10:43

Brońmy Mysonę

Postawmy na chwilę polityków i zajmijmy się sportem, który w podobnym stopniu, a może nawet większym, jest skorumpowany. Arkadiusz Mysona, piłkarz ŁKS Łódź, wygłupił się, wkładając po meczu podaną mu przez kibica koszulkę z napisem "Śmierć żydzewskiej k...". Momentalnie został ukarany przez klub grzywną w wysokości 30 tys. zł i półroczną dyskwalifikacją. Kara dyskwalifikacji została zawieszona na rok. Z kolei Komisja Ligi Ekstraklasy SA zawiesiła go, a ŁKS ukarał półroczną dyskwalifikacją. Mało tego, łódzka prokuratura wszczęła dochodzenie za rzekome nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych oraz znieważania z powodu przynależności narodowej. W ten sposób znaleźli kozła ofiarnego i rozpętali burzę medialną. Lepiej na takie kary finansowe skazywano by kiboli demolujących stadiony, sklepy i samochody czy raniących przypadkowych przechodniów. Takie zachowania są chyba bardziej szkodliwe niż niewinny napis na koszulce. Czy szanowna prokuratura ma inne zdanie na ten temat? Dlaczego policja nie łapie, a prokuratura nie karze niebezpiecznych chuliganów z finałowego meczu Pucharu Polski w Bełchatowie? Wolą zająć się niewinnym Mysoną. To dla nich przecież znacznie bezpieczniejsze.

poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:28

Tak wygląda europeizm

Nie interesuje mnie sport i nie mam w domu odbiornika telewizyjnego, więc myślałem, że ominą mnie jakoś bokiem te mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Niestety, zarówno w pracy, jak i na ulicy nikt nie mówi o niczym innym. Mecze, gole, piłkarze - wokół ciągle to samo. Ciężko ma w tym kraju osoba, której nie interesuje piłka nożna i nie obchodzi, kto wygra, a kto przegra dany mecz i cały turniej. Zawzięci fani powywieszali z balkonów biało-czerwone flagi, a kierowcy powtykali w swoje samochody mniejsze proporczyki, co ma rzekomo pomóc "naszym" piłkarzom. Jak dzieci. Czyżby oni wszyscy wierzyli w moc nadprzyrodzoną?

środa, 17 marzec 2010 14:39

Coś nie tak z tą eurowolnością

Wszyscy wiedzą, że Polska to kraj wojującego antysemityzmu. Żydzi nie mogą się dobrze czuć w takim kraju. W ostatnich dniach udało mi się zaobserwować cztery bardzo poważne przykłady polskiego antysemityzmu. Pierwszy przykład pochodzi z rozmowy w III programie Polskiego Radia. Mianowicie Krzysztof Turowski, radiowy gość, powiedział na antenie, że krakowscy hotelarze bardzo narzekają na izraelską młodzież, ponieważ niszczy mienie, demoluje pokoje, źle się zachowuje. Jak można w ten sposób obrażać młodych Żydów? Na szczęście tę wypowiedź natychmiast przytomnie przerwał prowadzący audycję redaktor Wiktor Legowicz, stwierdzając, że przecież krakowscy hotelarze mają poważne problemy także z angielskimi turystami. Legowicz wykazał się iście leninowską czujnością, a Turowski za swoją wypowiedź już pewnie nigdy więcej nie zostanie zaproszony do radia.

Jak się okazuje, niekoniecznie należy tylko krytykować to, co robi brukselska biurokracja. Oczywiście, unijna polityka energetyczna czy rolna i walka z globalnym ociepleniem to patologie czystej wody, jednak niektóre z jej poczynań, często wbrew polskim politykom, są korzystne dla polskiej gospodarki, a w szczególności dla polskich konsumentów, choć już niekoniecznie dla polskich przedsiębiorstw źle radzących sobie na rynku. I bardzo dobrze, bo spółka, która popełnia błędy, powinna zbankrutować, aby zostawić miejsce dla bardziej efektywnych i wydajnych podmiotów gospodarczych. Na tym polega rozwój.

środa, 17 marzec 2010 10:37

Prawy Margines

Ruszył wreszcie proces Jaruzelskiego i jego kolegów z WRON za stan wojenny. Ruszył dzięki determinacji prokuratorów IPN. Lata całe sądownictwo III RP i elity polityczne nie potrafiły sobie z tym poradzić. Wstyd, że czekaliśmy na to wydarzenie prawie 20 lat! Nie ma znaczenia, czy zostaną skazani za kierowanie związkiem przestępczym, jak mafiosi z Wołomina czy Pruszkowa, bo jeżeli nie można inaczej (najlepiej brzmiałby wyrok Trybunału Stanu za zdradę Ojczyzny), to tak też jest dobrze. Al Capone zgnił w więzieniu nie za morderstwa konkurentów i policjantów, ale za niezapłacone podatki. W gruncie rzeczy: czy to nie była mafia? Skrytobójstwa, oszustwa, defraudacje, zacieranie śladów, a na koniec działalności mafijnej przejście do polityki i biznesu. Czyż nie tak funkcjonowała mafia w Ojcu chrzestnym?

czwartek, 11 marzec 2010 18:36

Cieszmy się z kryzysu!

Jak powszechnie wiadomo, w Niemczech czy Austrii każdego Polaka tubylcy uważają za złodzieja samochodów. Z kolei w Wielkiej Brytanii każdą Polkę mają za dziwkę.

czwartek, 11 marzec 2010 18:34

Prawy Margines

 

Światowy kryzys finansowy, którego mamy przyjemność doświadczać, uruchomił cała armię krytyków kapitalizmu. Wieszczą oni koniec tego krwiożerczego systemu i liczą, że na jego gruzach będzie można będzie stworzyć Nowy Wspaniały Świat. Socjaliści i komuniści wszelkich maści jednoczą swoje siły.
 
Panowie, z krytyki kapitalizmu możecie doskonale żyć, wygłaszać referaty, pisać artykuły, słowem ? zgarniać kasę i prowadzić burżuazyjny tryb życia. Czy myślicie, że będzie się wam tak dobrze powodzić, krytykując komunizm w komunizmie? Można jeszcze tego spróbować, spieszcie na Kubę i do Północnej Korei.
 
Polski rząd, bankierzy, ekonomiści uspokajają, że nas ten kryzys nie dotyczy. Im bardziej przekonują, tym więcej depozytów ubywa z polskich banków. Poraża brak szybkości działania instytucji państwowych. Jasne jest, że kryzys nas nie ominie. Zapłacimy za niego mniejszym wzrostem gospodarczym (choć raczej unikniemy recesji) i większym bezrobociem.
 
 
Jaki był pierwszy krok na drodze do Wolnej Polski? Wybór Karola Wojtyły na Stolicę Apostolską? Powstanie Solidarności w roku 1980? Opór tysięcy bezimiennych działaczy podziemnej Solidarności? Według Wojciecha Jaruzelskiego, tym pierwszym krokiem, było wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 r. Tak, tak. To dzięki odwadze i przenikliwości generałów mogliśmy krok po kroku zbliżać się do Niepodległości. Trwało to tak długo, bo przeszkadzali w tym ekstremiści z opozycji. Gdyby nie ich bezsensowny upór, stan wojenny trwałby krócej. A nie można cofnąć się w czasie jeszcze bardziej? Może ten pierwszy krok został zrobiony przez Jaruzelskiego jeszcze wcześniej? Może wtedy, gdy jako zaufany oficer LWP wraz z braterską Armią Czerwoną ?wyzwalał? Polskę spod okupacji niemieckiej? Gdy jako agent informacji wojskowej i ?Smiersza? o pseudonimie ?Wolski? donosił o nastrojach panujących w Polsce, gdy jako generał LWP nadzorował grudniową pacyfikację strajków na Wybrzeżu w roku 1970?
 
Współczują mu Stefan Chwin, Waldemar Kuczyński, Jerzy Jedlicki. Przyznają mu rację we wprowadzeniu stanu wojennego. Ba, niektórzy deklarują nawet, że na jego miejscu zrobiliby to samo. Jaruzelski nie musiał więc liczyć tylko na Kiszczaka, Urbana, Barańskiego, SB, tysiące TW. Inni patrioci tkwili w odwodzie.
 
Może zamiast procesu Jaruzelskiego, przed sądem powinni stanąć Rulewski, Gwiazda, Morawiecki? Wszak przeszkadzając Jaruzelskiemu, opóźnili nadejście Niepodległości.
 
(...)
czwartek, 11 marzec 2010 17:22

Związkowcy, do roboty!

Kiedy telewizja Polsat News zaprosiła mnie do studia, abym wygłosił komentarz na temat związkowców z Sierpnia 80, okupujących siedzibę biura poselskiego premiera Donalda Tuska, stwierdziłem, że premier absolutnie nie powinien podejmować z nimi dialogu. Bo czego domagali się ci związkowcy, których zachowanie w niewielkim stopniu odbiega od stawiających ultimatum terrorystów? Przede wszystkim żądali od premiera rzeczy niewykonalnych – aby parlament zmienił ustawę. A przecież jeśli chcieli coś od parlamentu, mogli blokować sejm czy senat. Premier nie dzierży władzy ustawodawczej. Natomiast domaganie się, by wycofał z sejmu ustawy o emeryturach pomostowych, jest pozaprawnym i niekonstytucyjnym wpływaniem na proces legislacyjny i powinno być surowo karane. Poza tym celem szantażu było wyciągnięcie pieniędzy z kieszeni podatników.

czwartek, 11 marzec 2010 17:20

Prawy Margines

 Minął pierwszy rok rządów Tuska. Bez specjalnych sukcesów, bez spektakularnych porażek. Z punktu widzenia potrzeb Polski rok zmarnowany. Tak samo jak poprzednie lata rządów PiS-u. Zmienia się jednak sytuacja gospodarcza i świata, i Polski. Nie wykorzystaliśmy tłustych lat na zmiany, więc będziemy cierpieć. A to potrafimy najlepiej na świecie.

 
 
W Ameryce wygrał Obama. Jedni lamentują, inni się cieszą. Wybory były rasistowskie, bo 99% Afroamerykanów (czarnych obywateli USA) głosowało na Obamę. Wśród białych nieznacznie wygrał McCain. Zawiedzeni zwycięstwem Obamy cieszą się, że szefem sztabu Białego Domu zostać ma Rahm Emanuel, senator z Chicago ciepło wypowiadający się o Lechu Wałęsie i Polsce. Może w końcu doczekamy się naszego Emanuela.
 
 
Poseł Artur Górski ogłosił, że zwycięstwo Obamy to koniec cywilizacji białego człowieka. Należy przypomnieć, że to ten sam poseł, który zgłosił pomysł koronacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Jeżeli poseł Górski jest głównym przedstawicielem cywilizacji białego człowieka, to z pewnością ta cywilizacja nie ma przed sobą przyszłości.
 
 
90 lat temu odzyskaliśmy niepodległość dzięki konsekwencjom I wojny światowej. Różne pomysły na wolną Polskę, realizowane na początku XX wieku, zjednoczyły siły i zbudowały II Rzeczpospolitą. Wówczas jako naród wzięliśmy więcej, niż nam ofiarowano.
W przyszłym roku minie 20 lat od czerwcowych wyborów i ponownego odzyskania suwerenności. W 1989 roku wzięliśmy mniej niż było do wzięcia. Nie wykorzystaliśmy należycie szansy, jaką dała nam historia. Michnik, Wałęsa, Mazowiecki i inni uwikłali nas w kłamstwa, które ciążą na naszym życiu publicznym do dzisiaj.
 
 
Do Polski wraca sowiecki super szpieg Marian Zacharski. Najpierw (kilka miesięcy temu) poprzez panegiryk filmowy zrealizowany w TVN, gdzie redaktor Rymanowski zachwycał się polskim Jamsem Bondem (a panowie Wejchert i Walter mieli ubaw z naiwności dziennikarza). W ostatnich dniach zaś poprzez serie wywiadów w GW i ?Dzienniku?. Czyżby wywiad sowiecki przeprowadzał kolejną propagandową akcję dywersyjną? Pewnie chodzi o tarczę antyrakietową, która strasznie nie podoba się Rosji Sowieckiej (taka chyba powinna być prawidłowa nazwa Rosji pod rządami Putina i Miedwiediewa). Należy bacznie obserwować, z kim Zacharski będzie grał w tenisa.
 
(...)
czwartek, 25 luty 2010 12:12

Tusk zwiększa rozmiary państwa

W  związku z kryzysem finansowym, by pobudzić kulejące gospodarki, na świecie kolejne państwa obniżają podatki, a tymczasem rząd premiera Donalda Tuska wprowadza kolejne obciążenia dla polskich podatników. Wydatki publiczne w stosunku do PKB zwiększą się z 42,5 proc. w 2008 roku do 43,2 proc. w 2009 roku.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.