Paweł Sztąberek

Paweł Sztąberek

Widziałem niedawno na jakimś kanale telewizyjnym program o transseksualistach. I omal mnie nie zamurowało, gdy przedstawiciele tej dewiacji, postanowili, dla usprawiedliwienia eksperymentów, jakich dokonują na swoim ciele, posłużyć się Papieżem. To, że Jan Paweł II stwierdził ponoć kiedyś, że Bóg ma w sobie zarówno coś z kobiety, jak i coś z mężczyzny, wystarczyło, by ci ludzie, wymagający co prawda konsultacji z lekarzem, ale niekoniecznie z chirurgiem plastycznym, uznali, że papież daje przyzwolenie dla ich wynaturzonych poczynań, opowiadając się za"bezpłciowością".

niedziela, 19 grudzień 2010 12:51

Szambo intelektualne

Pamiętam, jak kilka lat temu były premier ostatniego rządu PRL, Mieczysław Rakowski, ubolewał na jakimś forum, że współczesna lewica to już nie jest ta sama lewica, co dawniej. Co miał konkretnie na myśli? Nie, nie... akurat nie to, że dawniej lewicy można było bezkarnie mordować politycznych przeciwników, dziś natomiast już tak bardzo nie wypada. Chodziło mu o coś zupełnie innego. O to, że dziś lewica popada w nędzę intelektualną. Zabrzmiało to trochę tak, jakby kiedykolwiek reprezentowała ona coś więcej niż nędzę, ale mniejsza o to. Pan Rakowski może przecież myśleć, co chce. Ja też.

wtorek, 07 grudzień 2010 16:33

Nieuleczalna choroba bezalternatywności

Z nowym rokiem nowym krokiem. Kilkadziesiąt lat temu kroczyliśmy na Wschód, do Moskwy. Teraz natomiast krok nasz mamy kierować na Zachód, do Brukseli. Paradoks historii polega na tym, że na Zachód prowadzą nas ci, których ojcowie z wielkim zapałem oddawali przed laty Polskę na łaskę i niełaskę Wschodu.

wtorek, 07 grudzień 2010 10:29

Plastikowe standardy

Gdy niedawno wróciłem ze sklepu mięsnego, gdzie sprzedawczyni odrąbała mi na drewnianym pieńku, siekierą z drewnianą rękojeścią nieduży kawałek schabu z kością, otworzyłem Internet, by zajrzeć do najświeższych wiadomości z frontu walki o właściwy kształt Unii Europejskiej. No i czego się dowiaduję? Otóż okazuje się, że tzw. standardy unijne nie zezwalają na stosowanie w sklepach mięsnych oraz w masarniach drewnianych pieńków oraz siekier z drewnianą rękojeścią. Standardy te nakazują stosowanie pieńków plastikowych, a także plastikowych rękojeści. Jak orzekli brukselscy urzędnicy, stosowanie się do tego wymogu podyktowane jest względami sanitarnymi i troską o konsumentów. Ich zdaniem, plastikowe pieńki oraz plastikowe rękojeści dużo łatwiej i dużo dokładniej można umyć, a tym samym znacznie skuteczniej wyeliminować potencjalne zagrożenie rozprzestrzenienia się jakiejś strasznej zarazy.

wtorek, 07 grudzień 2010 01:10

Wiarygodność

Eurofanatycy mamią Polaków, że jak tylko wejdziemy do Unii Europejskiej, natychmiast wzrośnie wiarygodność biznesowa Polski, a kapitał zagraniczny walił będzie do nas drzwiami i oknami. Owszem, kapitału własnego mamy jak na lekarstwo, więc zagraniczny przydałby się nam niczym glebie woda. Jednak czy Unia Europejska ma tu cokolwiek do rzeczy?

Na łamach miesięcznika "Powściągliwość i Praca" natknąłem się niedawno z bardzo interesującą wymianę zdań pomiędzy Markiem Klecelem ("PiP" nr 1/03) a Stefanem Niesiołowskim ("PiP" nr 2/03). Pierwszy dzieli się z czytelnikami "PiP" swoimi obawami związanymi z atakami na Radio Maryja, drugi natomiast, nie odnosząc się do meritum sprawy, próbuje zdezawuować poglądy p. Klecela w części dotyczącej jego diagnozy obecnego stanu III RP.

piątek, 12 listopad 2010 15:33

Owca i pasterze

Niezręcznie jest występować w roli owcy, która zwraca uwagę pasterzowi, bądź wręcz usiłuje go pouczać. Tak właśnie się czułem, gdy słuchałem Komunikatu z 323 zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski z 15-16 czerwca tego roku, odczytanego podczas Mszy świętej w dniu 22 czerwca. Czułem się właśnie niczym owieczka, która ma za złe swojemu opiekunowi, że robi coś nie tak.

poniedziałek, 30 sierpień 2010 09:28

Polityczna recydywa

Coraz dziwaczniej robi się w III RP. A w każdym razie w jej politycznym półświatku. Głosowanie nad samorozwiązaniem sejmu skłoniło SLD do zapoczątkowania bardzo nowatorskiego obyczaju. Otóż partia ta, jak wiadomo, była zdecydowanie przeciw samorozwiązaniu. Nie przeszkodziło to jednak temu, by w tym pryncypialnym stanowisku uczynić jeden wyjątek ? dla marszałka Cimoszewicza. Dostał on mianowicie zgodę klubu SLD na to, by móc głosować inaczej niż reszta. Wiadomo, umęczony marszałek nie może już patrzeć na ten cały polityczny bałagan. Ostatnie wieści na jego temat sugerowałyby, że zrywa z polityką z przyczyn osobistych. Albo więc coś wokół niego zaczyna śmierdzieć, albo też to jedynie taka zagrywka, przed "wielkim powrotem" umęczonego zbawcy narodu. Nie takie cuda przeżywała już III RP.

niedziela, 29 sierpień 2010 11:04

Wałęsa znów wspiera "lewą nogę"?

Do Wałęsy czułem kiedyś wielką sympatię. Za pierwszej "Solidarności" i w stanie wojennym był dla mnie, bez wątpienia, bohaterem. W pierwszych wyborach prezydenckich, po "okrągłym stole", głosowałem na niego z pełnym przekonaniem.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.