Damian Leszczyński

Damian Leszczyński

czwartek, 23 listopad 2006 19:27

Wolna prasa i fałszywa świadomość

Od dłuższego czasu toczy się dyskusja na temat tak zwanej wolności prasy i dziennikarskiej odpowiedzialności. Kilka tygodni temu Platforma Obywatelska przygotowała specjalny raport o stanie mediów, w którym zarzuciła pewnym dziennikarzom "reżimowość". W zeszłym tygodniu powrócił do tej sprawy na łamach "Polityki" Daniel Passent, podając listę dziennikarzy w jego mniemaniu rzetelnych oraz listę tych, którzy, jego zdaniem, są sługusami władzy. Osobę Passenta i jego wynurzenia można tu w zasadzie pominąć. Gdyby człowiek ów miał resztki honoru po prostu trzymałby język za zębami, jednak prawdopodobnie wraz honorem utracił również pamięć i nie jest w stanie przypomnieć sobie, jak czerpał profity z wychwalania kolejnych ekip peerelowskiej władzy, włącznie z juntą Jaruzelskiego. Prawdopodobnie dlatego też rzetelność dziennikarska kojarzy mu się z Urbanem, służalczość zaś z Wildsteinem. No cóż. Bez komentarza.

czwartek, 30 listopad 2006 19:25

Handel współczuciem

Współczucie to dobrze sprzedający się towar. Wiedzą o tym filmowcy, kręcący mniej lub bardziej ckliwe obrazy, w trakcie których widownia roni łzy w chusteczki. Po obejrzeniu takiego np. "Przeminęło z wiatrem" płaczą wszyscy. Ona współczuje biednej Scarlett, on w głębi serca współczuje wykorzystywanemu Rettowi Butlerowi. Zresztą, aby wywołać odruch współczucia, nie trzeba wcale sprzedawać historii miłosnych z dramatycznym finałem. Co bardziej sprytni handlarze wiedzą, że dużo silniejszy efekt można wywołać, pokazując ludzi, którzy znaleźli się w skrajnych, dramatycznych sytuacjach. Wtedy dopiero widzowie, siedząc w wygodnych kinowych fotelach, zajadając pop-corn i pijąc coca-colę, są w stanie urządzić prawdziwy festiwal współczucia. Niezłe są tu filmy wojenne, w których bezradna jednostka znajduje się w sercu nieludzkiego świata. Umiał to wykorzystywać taki np. Oliver Stone, a jego film "Pluton" stanowi doskonały przykład, jak na bazie współczucia budować antyamerykańską ideologię. Któż bowiem po obejrzeniu tego obrazu uzna, że interwencja w Wietnamie była słuszna? Nieco inaczej korzystał ze współczucia Steven Spielberg w niezłym skądinąd filmie "Szeregowiec Ryan". Tu współczucie służy do budowania uczuć patriotycznych, choć, biorąc pod uwagę początek i zakończenie filmu, widać wyraźnie, że reżyser grubo przesadził z patosem i ckliwością.

środa, 29 listopad 2006 19:24

Rosja pozostanie Rosją

Jakiś rok temu Rosja wprowadziła embargo na dostawy mięsa z Polski. Polskie mięso, stwierdzili przedstawiciele rosyjskiego MSZ, nie spełnia rosyjskich norm sanitarnych, a na dodatek Polacy, chcąc przepchnąć tę padlinę przez wschodnią granicę, podrabiają dokumenty weterynaryjne. Tak więc od dziś szlaban. Żadna wołowina, wieprzowina, drób czy nawet konina nie pojadą na wschód. Możemy zjeść to sobie sami i potruć się na własne życzenie, ale matuszka Rosja, jak wiadomo, dba o swoich obywateli, a zwłaszcza leży jej na sercu to, jak się odżywiają. Co prawda można mieć pewne wątpliwości, czy te rosyjskie zasady dietetyczne rzeczywiście służą zdrowiu. Zawijane w gazetę mięso na bazarze w Kaliningradzie ma odcień szpinaku, ale być może to krok w stronę wegetarianizmu. No a wegetarianizm przecież jest zdrowy. Wystarczy popatrzeć na mieszkańców Indii. Podobnie można wytłumaczyć fakt, że co najmniej połowa obywateli Rosji to alkoholicy, z których rocznie kilkadziesiąt tysięcy umiera z powodu zatrucia podrabianą wódką. Ostatecznie alkohol też produkowany jest na bazie roślinnej, bez domieszek szkodliwego mięsa. Jakkolwiek by patrzeć, to przecież zboże, ziemniaki czy buraki, tylko że w postaci płynnej. Tak więc Rosja wie, jak dbać o dietę swych obywateli i stąd zakaz sprowadzania śmierdzącego mięsa z brudnej Polski.

czwartek, 21 grudzień 2006 19:22

W co my tutaj gramy?

Zeszły tydzień upłynął pod znakiem nazistowskich tańców wokół płonącej swastyki, w których, jak twierdzą media, uczestniczyli ludzie związani z Młodzieżą Wszechpolską, która nie od dziś jest kuźnią kadr Ligi Polskich Rodzin.

poniedziałek, 30 listopad -0001 00:00

Swastyki, okrzyki i hipokryzja

Co prawda wiodącym tematem medialnym jest w tym tygodniu seks-afera w Samoobronie, chciałbym jednak na chwilę wrócić do sprawy, o której głośno było w tygodniu ubiegłym. Chodzi o nagrany dwa lata temu film, na którym grupa młodych ludzi, rzekomo związanych z Młodzieżą Wszechpolską, zabawia się, pląsając wokół płonącej swastyki, wyśpiewując pochwały narodowego socjalizmu i krzycząc sieg heil. Samo zdarzenie, jak również komentarze i działania, które pociągnęło za sobą, wymagają bliższego przyjrzenia się, szczególnie z uwagi na fakt, iż ukazują w pełni hipokryzję czasów, w których przyszło nam żyć.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:03

Opowieść wigilijna

W okresie świątecznym, jak wiadomo, różne cuda się zdarzają. Zwierzęta gadają ludzkim głosem, ludzie szczekają, wyją bądź beczą, politycy mówią prawdę, a prawdomówne autorytety przyznają się do notorycznych kłamstw. W znanej opowiastce Dickensa niejaki Scrooge, człek o wyjątkowo zatwardziałym sercu, zupełnie zmiękł, kiedy tylko zaprezentowano mu kilka wersji możliwej przyszłości. Okazało się, że chwila refleksji nad prostym "co by było, gdyby" jest w stanie do cna odmienić okrutnika. Skoro więc nadchodzą święta, to może również my zabawmy się w snucie możliwości, z tym że nie zajmujmy się przyszłością, lecz sięgnijmy po jedną z alternatywnych wersji przyszłości i zastanówmy się, co by było, gdyby...

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:13

Molestowanie za porozumieniem stron

Im dłużej trwa nasza rodzima afera rozporkowa, im obficiej leje się wokół niej medialna woda i im więcej aktorów dołącza do spektaklu, tym bardziej człowiek zastanawia się, cóż właściwie takiego strasznego się stało. Pojawiają się wielkie słowa: wykorzystywanie, molestowanie, wyzysk i tak dalej. Dziennikarze i politycy przybierają pozy skrajnych bigotów, przyklejając sobie do twarzy grymasy świętego oburzenia, ale jakoś mało to wszystko przekonujące. Jeśli bowiem poważnie potraktować wszystkie opisywane historie i przyjąć, że mają one coś wspólnego z rzeczywistością, to jedyną rzeczą, która mogłaby budzić sprzeciw, byłoby wykorzystywanie przez polityków opłacanej z pieniędzy podatników pozycji do zaspokajania chuci. A poza tym nie widać niczego, co by zasługiwało na jakąś szczególną uwagę czy nawet potępienie, nie mówiąc o karze. To znaczy, z punktu widzenia kodeksu karnego niby popełniono jakieś tam przestępstwo. Artykuł 199 z 25 rozdziału kodeksu karnego mówi: Kto przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia doprowadza inną osobę do obcowania płciowego albo do innych czynności seksualnych podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. No tak, niby kodeks wszystko nam tutaj ładnie wykłada, ale problem polega na tym, że sam ten paragraf, niejasny i ogólnikowy, budzi duże wątpliwości.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:11

Liga broni, Liga radzi...

Jak donosi prasa, pani Manuela Gretkowska, autorka paru książek, założyła i zarejestrowała Partię Kobiet. Zadaniem partii ma być "walka o" i "walka z", co pozwala przypuszczać, że pani Gretkowska ma o polityce wyobrażenie typowo PRL-owskie czy też, ogólnie, realno-socjalistyczne, w systemie tym bowiem również wszystkie partie, czyli jedna, funkcjonowały dokładnie wedle tego wzorca, walcząc równocześnie "o pokój" i "z imperializmem". W tym wypadku walka będzie toczona "o równouprawnienie" i "z dyskryminacją", cokolwiek by to miało znaczyć.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:04

Zniewoleni przez prawdę

Kiedy "Gazeta Polska" napisała, że Milan Subotić, jedna z ważniejszych osób w telewizji TVN, był współpracownikiem wojskowego wywiadu, niemal całe "środowisko" dziennikarskie zareagowało oburzeniem. Choć informacja ta była już od dłuższego czasu tajemnicą poliszynela, wszyscy trzęśli się, jak gdyby szkalowano jakąś niezłomną figurę. Gdy ostatecznie okazało się, że Subotić i z wywiadem współpracował, i w czasie stanu wojennego w telewizji pilnował trzymania jedynej słusznej partyjnej linii, "środowisko" stwierdziło, że cóż... tak bywa... trudno... i jedziemy dalej. Skrajnych opinii, głoszących, że "Gazeta Polska" kłamie, że to szmatławiec, gadzinówka, że do ręki brać takie coś to wstyd etc. nikt nie wycofał. Nabluzgano, a potem udawano, że nic się nie stało.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:03

Każdy się boi swojej paranoi

Wśród rozmaitych artykułów komentujących tzw. sprawę arcybiskupa Wielgusa, pojawiały się rozmaite, mniej lub bardziej interesujące opinie, ale trzeba przyznać, że wywiad przeprowadzony przez Trybunę (6.01.07) z senatorem Kazimierzem Kutzem należy do wyjątkowych smaczków. Sam Kutz zdążył już przyzwyczaić szeroką publiczność do niekonwencjonalnego sposobu myślenia i afektowanych, histerycznych zachowań w rodzaju tych, które niegdyś Mesmer leczył za pomocą magnetyzmu. Jednak, być może dlatego, że ostatnimi czasy jakoś przycichł, jego nowy występ zasługuje na szczególną uwagę, a nawet i ów drobny komentarz. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na niecodzienność i niebanalność stawianych tez połączoną z wyjątkową łatwością ich wypowiadania bez martwienia się o argumenty. A to nie każdy potrafi. Mało jest ludzi będących w stanie odrzucić zdroworozsądkowe i utarte interpretacje, odwrócić się tyłem do większości i na przekór ciemnemu tłumowi zaprezentować nową prawdę, której udokumentowanie empiryczne jest tak nikłe, że musi zostać potraktowana jako objawienie. Przypomina się tu niejaki Charles Fourier, dziewiętnastowieczny utopista, który w wyniku iluminacji w ułamku chwili pojął, że wszyscy astronomowie od tysiącleci tkwili w wielkim błędzie, nie dostrzegli bowiem podstawowej prawdy, tej mianowicie, iż planety są żywymi organizmami, które uprawiają ze sobą miłość za pomocą aromatów, a zarodki składują w Drodze Mlecznej.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.