Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa

środa, 29 wrzesień 2010 12:04

Konieczne jest nowe otwarcie

Po hucznych uroczystościach rocznic historycznych wydarzeń, jakimi przepełniony był 2009 rok, przyszła kolej na rocznice jeszcze bardziej szacowne, jak 90. rocznica Bitwy Warszawskiej, a teraz już tylko czapki z głów na okoliczność 30. rocznicy Powstania NSZZ Solidarność. Na z każdym dniem bardziej wpływowym Salonie24, jego właściciel, red. Igor Janke, opublikował płomienny apel, aby było to najwspanialsze polskie święto, i zadaje blogerom i komentatorom pytanie: Co Waszym zdaniem możemy zrobić, by dobrze, radośnie i pozytywnie uczcić to jedno z najwspanialszych wydarzeń w polskiej historii?

piątek, 24 wrzesień 2010 12:50

Płacząc, posypywali głowy popiołem...!?

Profesor Piotr Winczorek, opoka polskiego konstytucjonalizmu i rozwiązań ustrojowych III Rzeczypospolitej, komentując wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, pisze tak ("Rzeczpospolita", nr 139 z 16 czerwca 2004): Absencja przy urnach była sposobem odpowiedzi obywateli na to, co przedstawiają sobą organizacje i ludzie mający ambicje reprezentowania nas na publicznej arenie. Jeśli jedynie około 20% uprawnionych wzięło udział w wyborach, to znaczy, że 80% nie głosowało. Czy zatem partie, które uzyskały mandaty do Parlamentu Europejskiego, mogą uczciwie powiedzieć, że są reprezentantami wszystkich obywateli, tak jak to wynikać by mogło z teorii demokratycznego przedstawicielstwa? Przecież nawet ugrupowanie, które otrzymało blisko jedną czwartą wszystkich głosów ma za sobą poparcie zaledwie 5% wszystkich obywateli; 95% nie wyraziło mu swego zaufania. Co zatem powiedzieć o partii, która legitymuje się 7% głosów? Oznacza to przecież, że stoi za nią mniej niż 1,5% wszystkich pełnoprawnych obywateli naszego kraju. Innymi słowy 98,5% nie jest jej na tyle życzliwe, by ją poprzeć w wyborach.

II RP ? rozsadniczka marzeń Polaków
Stanisław Helski, syn chłopski z zamojskiej wsi, urodził się w czasie, w którym po raz pierwszy w polskiej historii słowo "chłop", chłop polski, nabrało nowego znaczenia ? nie było już synonimem ciemnego analfabety, nadającego się tylko do wyrzucania gnoju, poganiania patykiem krów i karmienia świń. Był to czas, kiedy już po raz trzeci premierem odrodzonego Państwa Polskiego zostawał Wincenty Witos, prawdziwy, autentyczny, chłop-gospodarz. Człowiek, który nie uważał swojego wejścia w szeregi inteligentów za "awans społeczny" i nie starał się do nich upodobnić, ale swoją pozycję społeczną, swoją godność i dumę czerpał ze swojego statusu chłopa i obywatela. I taką właśnie postawę akceptowała i doceniła odrodzona Polska i jej elita polityczna. Po raz pierwszy wydawało się realizować uroczyste zobowiązanie, zapisane w art. IV Konstytucji 3 Maja:
Lud rolniczy, spod którego ręki płynie najobfitsze bogactw krajowych źródło, który najliczniejszą w narodzie stanowi ludność, a zatem najdzielniejszą kraju siłę, tak przez sprawiedliwość, ludzkość i obowiązki chrześcijańskie, jako i przez własny interes dobrze zrozumiany, pod opiekę prawa i rządu krajowego przyjmujemy...

czwartek, 23 wrzesień 2010 11:46

Gloria Victis

60 lat indoktrynacji, fałszerstw, kłamstw, pół- i ćwierćprawd, 60 lat wmawiania Polakom, że Powstanie Warszawskie zorganizowali zbrodniarze, antysemitnicy, ignoranci i wojskowi analfabeci, nienawistnicy ogarnięci tylko jednym uczuciem ? nienawiścią do Związku Radzieckiego i wszystkich miłujących pokój narodów i na ołtarzu tej nienawiści gotowi poświęcić swoje miasto i swój kraj ? nie przydało się na nic. Jak co roku, na przekór tej nawałnicy kłamstwa i fałszowania historii, 1 sierpnia, warszawiacy w wielotysięcznych tłumach udali się na Powązki i na inne miejsca pamięci, aby oddać cześć swoim bohaterom. Ale w tym roku, w 60. rocznicę wybuchu Powstania, stała się jeszcze coś niezwykłego: dziesiątki tysięcy ludzi ustawiło się w kolejkach po książkę brytyjskiego historyka, Normana Daviesa, "Powstanie 44" i w ciągu kilku dosłownie godzin, sprzedano w Warszawie 30-tysięczny nakład potężnej, liczącej prawie 1000 stron książki, za niebagatelną cenę 88 złotych. Od tej pory w księgarniach Warszawy trzeba się zapisywać na zakup kolejnej edycji książki.

czwartek, 23 wrzesień 2010 11:02

Rozpad państwa

Kilka tygodni temu, jadąc przez Polskę, zatrzymałem się na obiad w niewielkiej karczmie. Akurat nadawano w telewizji sprawozdanie z obrad Sejmu, który jednogłośnie uchwalił zobowiązanie Polskiego Rządu do wystąpienia do Rządu Republiki Federalnej Niemiec w sprawie odszkodowań za straty wojenne, a zaraz potem wypowiedź premiera Marka Belki, który oświadczył, że bynajmniej nie ma zamiaru do tej uchwały się stosować. Słuchający tego gospodarz karczmy pokiwał głową i powiedział tylko: "rozpad państwa".

poniedziałek, 13 wrzesień 2010 13:19

Trwać na czele nagonki

Pamiętnej nocy z 4 na 5 czerwca 1992, dziennikarzowi telewizyjnemu, Jackowi Kurskiemu, udało się nakręcić wstrząsający materiał historyczny, który potem obiegł Polskę na kasetach, jako film dokumentalny zatytułowany "Nocna zmiana". Dopiero co przegłosowali obalenie rządu Jana Olszewskiego i teraz się naradzają, co dalej, komu premiera, komu jakiego ministra. Widzimy rozbiegane oczka naszych herosów opozycji, którzy do tej pory uchodzili za wcielenie dumy i honoru, niepokornych antykomunistycznych bojowników podziemia, teraz zdemaskowanych jako współpracownicy Służby Bezpieczeństwa i niepotrafiących przystosować się do nowej roli, jaką im te nocne wydarzenia wyznaczyły. Wciskają wreszcie premierostwo nieprzygotowanemu na ten zaszczyt Waldemarowi Pawlakowi, który nieoczekiwany fawor fortuny przyjmuje godnie i mówi: no to ja czyszczę sobie UOP.

wtorek, 31 sierpień 2010 22:03

Pomożecie?

W związku z tym, że Sąd Okręgowy w Warszawie, deliberujący od sześciu lat nad tzw. aferą FOZZ, ponownie wezwał biegłych ekspertów o dostarczenie mu ekspertyzy akt, otrzymuję liczne telefony z pytaniami i prośbami, nawet od różnych dziennikarzy, o skomentowanie tych problemów i ocenę szans osądzenia sprawy FOZZ, skazania winnych, odzyskania zrabowanych pieniędzy itp. Oczywiście, te pytania kierowane są do mnie prywatnie, albowiem w mediach publicznych wypowiadać mogą się na ten temat wyłącznie ludzie, którzy albo są zainteresowani tym, żeby sprawa ta nigdy nie została należycie wyjaśniona, albo tacy, którzy o tej sprawie mają pojęcie raczej mgliste, a mimo to funkcjonują na pozycjach ekspertów i znawców. Prof. Mirosława Dakowskiego i mnie, nikt publicznie o te sprawy nie pyta, ponieważ my otrzymaliśmy od Michała Falzmanna, dokumenty, które zgromadził prowadząc kontrolę FOZZ, a po jego śmierci napisaliśmy i wydaliśmy książkę Via bank i FOZZ, a potem jeszcze dziesiątki artykułów, także w piśmiennictwie naukowym, w których analizowaliśmy i wyjaśnialiśmy, o co w tej sprawie chodzi.

wtorek, 31 sierpień 2010 21:15

O jedyną rzeczywistą lustrację

Piękna kobieta, była ministra skarby (do tej pory mówiło się "skarbu", ale trzeba to zmienić), profesora doktora habilitowana Kamela Sowińska, pierwsza (albo druga, obok premiery-ministry Jarugi-Nowackiej) szefowa partii politycznej (uff! Na szczęście, zarówno "partia", jak i "unia", są rodzaju żeńskiego) występowała niedawno w programie polityczno-humorystycznym Jerzego Kryszaka.

wtorek, 31 sierpień 2010 20:35

Co ma Polska do Grecji, a Grecja do Polski?

Katastrofa Smoleńska wywołała erupcję tekstów i komentarzy na temat stanu państwa polskiego i odpowiedzialności polityków. Aczkolwiek kwestia bezpośrednich przyczyn katastrofy podzieliła Polskę na dwa wrogie obozy, organicznie niejako związane z bezwzględnie ze sobą konkurującymi PiS i PO, to po obu stronach nie brak głosów wskazujących, jako na źródło i niejako praprzyczynę tragedii, opłakany stan głównych instytucji państwa. Państwo polskie nie wywiązuje się ze swoich podstawowych obowiązków, a w tym konkretnym przypadku z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swemu prezydentowi i najwyższym dostojnikom państwa.

Obrzydliwy, obłudny, zakłamany do szczętu spektakl, nazywany "procesem FOZZ" dobiega swego niechlubnego końca, a aktorom tej farsy, jakby kto pieprzu nasypał pod ogon, wiercą się i kręcą, machając ogonami, jakby wierzyli, że tym machaniem wywołają wiatr, który dokuczliwe ziarenka rozwieje i pozwoli im siedzieć spokojnie i pożywać owoce swego procederu.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.