Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:57

Po co nam II tura?

Wielki poeta rosyjski, Osip Mandelsztam, uciekając przed aresztowaniem, powiedział zdanie, które przeszło do historii: jesteśmy w łapach humanistów. Humaniści tym się przede wszystkim cechują, że będąc w posiadaniu wiedzy tajemnej, niedostępnej reszcie gatunku ludzkiego, z pogardą i wyższością traktują wszelkie wyliczenia (no, może oprócz zamawianych sondaży opinii publicznej) i wymowa liczb, na ogół, do nich wcale nie przemawia. Po najnowszych wyborach samorządowych zasiadają przed kamerami telewizyjnymi i mikrofonami liczne grona humanistów i przestawiając różne słupki na mapie Polski dywagują o tym, która z wiodących sił politycznych jaką uzyskała przewagę nad inną, kto te wybory wygrał, a kto, w każdym razie, nie przegrał, i co ma z tego wynikać. W tych konkluzjach, rzecz jasna - jak to humaniści - nieraz znacznie się różnią - mamy dzisiaj wolność słowa i pluralizm, więc co dla jednego jest lewe, to dla drugiego prawe, albo w ogóle niskie lub wręcz wysokie. Wiemy więc, na przykład, że wybory samorządowe w Polsce wygrała Platforma Obywatelska, ale wiemy też, że Prawo i Sprawiedliwość na pewno nie przegrało, czyli raczej wygrało, że SLD odbił się od dna i odniósł wielki sukces, a największy sukces (no, może nie aż największy, ale większy od innych) odniósł PSL, a koalicjanci też, tu i ówdzie, mają się czym pochwalić.

środa, 02 czerwiec 2010 12:03

Dobrze się zaczyna...

W środę, 10 stycznia, na 32 posiedzeniu Sejmu odbyła się interesująca debata nad dwoma poselskimi projektami zmian w ordynacjach wyborczych do Sejmu i rad gmin. Posłowie PSL zgłosili propozycję wprowadzenia zasady jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w gminach do 60 tysięcy mieszkańców, natomiast LPR zaproponowała dwie istotne poprawki do ordynacji wyborczej do Sejmu: (1) możliwość blokowania list partyjnych - podobnie jak w ostatnich wyborach samorządowych - z koniecznością przekroczenia progu 8% dla bloku (partie wchodzące w skład takiego bloku nie potrzebowałyby przekraczać żadnego progu) oraz (2) zniesienie przywileju wyborczego dla list mniejszości narodowych, jakim było zwolnienie tych list z obowiązku przekraczania 5% progu w skali kraju.

wtorek, 01 czerwiec 2010 15:29

Odległy koniec Polski Kiszczaka i Michnika

Sposób, w jaki nasi prawodawcy dziobnęli nosem w ścianę przy okazji oświadczeń majątkowych, w całej pełni odsłonił niekompetencję, ignorancję i brak kwalifikacji moralnych naszych elit politycznych. Nieustanna selekcja negatywna, której instrumentem podstawowym jest tzw. proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu, doprowadziła do sytuacji, kiedy wydaje się, że niżej już zejść nie można.

W sprawie ordynacji wyborczej do Sejmu autorytatywnie, ex cathedra, wypowiedział się Pan Premier. W wywiadzie, który w czwartek, 8 marca, opublikowała "Rzeczpospolita" wszyscy mogliśmy przeczytać:

niedziela, 30 maj 2010 09:56

Dokąd zmierzasz, Akademio?

Przez polskie akademie przewala się fala buntu i nieposłuszeństwa obywatelskiego. Trudno uwolnić się od mimowolnego Schadenfreude: oto środowisko, które od dziesięcioleci przywykłem uważać za najbardziej oportunistyczne, samolubne i nacechowane serwilizmem wobec każdej władzy; dystansujące się od wszelkich spraw, jakie wykraczają poza własne podwórko - mobilizuje się nagle we froncie nieposłuszeństwa obywatelskiego, wzywa do niepoddania się rygorom ustawy lustracyjnej i w imię zachowania godności gotowe jest do najwyższych poświęceń. Ogłasza profesor Janusz Grzelak, dziekan Wydziału Psychologii UW: jestem gotów stracić pracę, byle zachować godność. Specjalna uchwała Prezydium PAN z 20 marca 2007 stwierdza, że ustawa ta gwałci zakorzenioną głęboko w polskiej tradycji prawa zasadę autonomii szkolnictwa wyższego i nauki. Zbierają się senaty i rady wydziałów, zbierają się rektorzy i z całej Polski rozlega się jeden wielki jęk protestu!

U nas największa fala na Wiśle od 160 lat, tornada i histeria wyborcza, a na Wyspach Brytyjskich Nick Clegg, przywódca Liberalnych Demokratów zapowiada największy wstrząs ustrojowy od 1832 roku, tj. od czasu ogłoszenia The Great Reform Act, w tym powszechnego prawa wyborczego, wykraczającego poza klasy posiadające.

poniedziałek, 17 maj 2010 18:22

No, to idziemy do wyborów!?

Nowe wybory jak miecz Damoklesa wiszą nad naszą klasą polityczną, a Jarosław Kaczyński, niczym najnowsze wcielenie Dionizosa Starszego, straszy nimi zarówno swoich przyjaciół, jak i wrogów, sprawiając przy tym wrażenie, jakby od niego tylko zależało, kiedy to końskie włosie zostanie zerwane. Jego Wielki Brat, dla odmiany, grozi nam otwarciem wszystkich teczek, ale spełnienie tej potwornej groźby wydaje się jeszcze mniej prawdopodobne niż rozwiązanie Sejmu. I to pomimo groźnych odgłosów dobiegających z Trybunału Konstytucyjnego, gdzie - niezależnie do lustracji - zaczynają wypływać jakieś teczki, których wcześniej nikt nie mógł znaleźć. Tym niemniej, częstotliwość potrząsania mieczem wyborczym powinna nas skłonić to pogłębionej refleksji nad tym, co też w temacie wyborów ma do zaproponowania Brat Wielkiego Brata. A właśnie niedawno, w wywiadzie pod pompatycznym tytułem Historia rusza z miejsca, powiedział Katarzynie Hejke (www.gazetapolska.pl):

środa, 05 maj 2010 18:23

Między wiarą a nadzieją

Przestał już wołać Dzwon Zygmunta, a na dziedzińcu wawelskim długi rząd żałobnych postaci składa kondolencje Polsce ? reprezentowanej w osobach marszałków Sejmu i Senatu, Premiera i Ministra Spraw Zagranicznych ? a także wyrazy współczucia nieopodal stojącemu trio Wnuczki, Córki i Brata. Dostojni Goście wpisują się do Księgi Pamiątkowej, rozchodzą się wojska, kardynałowie i biskupi. Przy mikrofonach i przed kamerami zasiadają interpretatorzy ? komentatorzy, którzy, wyposzczeni tygodniową żałobą narodową już spieszą nadrobić czas i jak najszybciej wyjaśnić nam sens i konsekwencje tych niesamowitych historycznych wydarzeń.

Jeden z największych myślicieli XX wieku, Jose Ortega y Gasset, w książce Bunt mas, która stanowi klasykę w światowej socjologii, napisał: Zdrowie demokracji, każdego typu i każdego stopnia, zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego, a mianowicie: procedury wyborczej. Cała reszta to sprawy drugorzędne. Jeśli system wyborów działa skutecznie, jeśli dostosowuje się do wymogów rzeczywistości, to wszystko jest w porządku, natomiast jeśli tego nie robi, to demokracja zaczyna się walić, chociażby cała reszta działała bez zarzutu... Instytucje demokratyczne nie oparte na autentycznych wyborach są niczym.

poniedziałek, 03 maj 2010 10:05

Na co liczą?

iezwykła, jedyna w swoim rodzaju I Rzeczpospolita, owoc trudu dziesiątków pokoleń, miała w swojej konstrukcji wadę ustrojową, która w ogromnym stopniu przyczyniła się do jej upadku i zniknięcia z mapy Europy. Wadą tą była zasada liberum veto, przez 160 lat uważana za jeden z kanonów wolności obywatelskiej. To unikatowe społeczeństwo, przez nieżyczliwych krytyków wyszydzane i pokazywane, jako przykład warcholstwa, nierządu i anarchii, kierowało się potrzebą szerokiego konsensu, zgody, umowy obywatelskiej przez wszystkich akceptowanej. Uzyskanie takiej zgody było nie lada wyczynem, proces dochodzenia do niej budował postawy obywatelskie, uczył odpowiedzialności za państwo. Jak pisze brytyjski historyk:<i> Proces, dzięki któremu ta zgraja uzbrojonych jeźdźców ostatecznie osiągała jednomyślną decyzję, wybierając jednego spośród dziesiątków kandydatów i jedną spośród dziesiątków opinii, można opisać jedynie jako akt zbiorowej intuicji </i>(Norman Davies, Boże Igrzysko, s. 316, Znak, Kraków, 2002).

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.