Krzysztof Ligęza

Krzysztof Ligęza

czwartek, 11 marzec 2010 17:47

Na oślim poziomie, czyli riposta

Zapewne przyjemniej miesza się z błotem publicznie i na łamach prasy ? rozszlochał się gorzko Adrian Nikiel, ponieważ nie zechciałem telefonicznie wytknąć nonsensów zawartych w publikacji Jego autorstwa, dla polemiki wybierając łamy ?Opcji na Prawo?.

 
Stefan Kisielewski zauważył kiedyś, że felietonista przypomina kozę, co to uparcie na pochyłe drzewo skacze. Ba! Cóż felietoniście czynić, gdy w charakterze pochyłego zgłasza się na ochotnika sam Adrian Nikiel? Po raz drugi z rzędu zgłasza się, jakby jednego klapsa było Mu mało? Zgłasza się, pochyla, pośladki wypina ? i w pochyle tym trwa, obłąkańczo domagając się dalszego ciągu? Do tego i pomroczność jasna wydaje się niezbędna, i ? ho ho! ? tupet trzeba mieć co się zowie. No i rozum zostawiać w szatni.
 
Niewątpliwie mój Szanowny Adwersarz zabłysnął ambicjami polemicznymi. Chciałoby się powiedzieć: język Jego chłoszcze jak bicz, słowa rażą niczym włócznie. Niestety, dla Niego to wzgórze ma zbyt strome zbocza. Nie wystarczy byle jak gryźć, żeby kąsać.
 
Rażąc mnie ogniem swej erudycji (a pojawili się u Niego i Luter, i Kalwin, i Cromwell, i Wolter, i Robespierre, i Lenin, i nawet Pol Pot ? a wszyscy oni hurtowo, w jednym zaledwie zdaniu) Adrian Nikiel utrzymuje, że obnażył intelektualne mielizny adwersarza. Rzeczywiście, smacznie jest wyimaginować sobie, że ma się rację. Jeszcze smaczniej, gdy przekonanie to głośno i publicznie można wyartykułować. Lecz specjaliści utrzymują, że trwanie w iluzji nadmiernie rozdyma ego ? i chyba mają rację.
 
A co do erudycji: Julian Tuwim zwykł mawiać: Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa, Mark Twain zaś powtarzał: Lepiej milczeć i sprawiać wrażenie idioty, niż odezwać się, rozwiewając wszelkie wątpliwości. Nieznajomość powyższego kompromituje Adriana Nikiela do cna. Szczerze powiedziawszy, prawie mi Go żal i mam na końcu języka radę, by w przyszłości nieco powściągliwiej posługiwał się piórem, potępiając, było nie było, kolegów po piórze.
 
Adrian Nikiel bohatersko zwalcza krytykę poglądów przezeń wyrażonych, przywołując argumenty z siana i lokując je na fundamentach ze słomy. Jego zamglone refleksje i wagę mają mikrą, i lotów są niewysokich. Co najgorsze (i co mego Adwersarza dyskwalifikuje bez reszty), powtarza On błędy, które zechciałem Mu delikatnie wypomnieć przed paroma tygodniami, gdym po raz pierwszy reagował na Jego wyzwanie.
 
Dlatego nie będę więcej wymieniać myśli z Adrianem Nikielem. Nawymieniałem się i mam w głowie pustkę, która mnie z kontynuowania tej wymiany uprzejmości zwalnia. Albowiem mógłbym wyjść na obcesowego buraka, beznadziejnie zmagającego się z prostactwem ? w tym względzie Adrian Nikiel nie może na mnie liczyć.
 
Gdzież tam! Nie dorastam Mu do pięt i nie będę kopał się z osłem. Osioł zmusza do walki na oślim poziomie, powalając przeciwnika doświadczeniem. Stąd w tym miejscu skończę z uśmiechem, z całego serca życząc Adrianowi Nikielowi szybkiego powrotu do przytomności. Bez urazy, Panie Adusiu.
czwartek, 11 marzec 2010 17:28

Czas kręcenia lodów?

Trzeba mieć wystarczająco dużo zdrowia, żeby chorować – to niezwykle popularne powiedzenie, między Odrą a Bugiem brzmiało do niedawna bardzo banalnie. Dziś nie ma w nim banalności za grosz. Jest za to realna groźba, że już wkrótce do w miarę bezpiecznego chorowania samo zdrowie może okazać się niewystarczające. Że potrzebny jeszcze będzie do tego odpowiednio zasobny portfel.

czwartek, 11 marzec 2010 16:58

W przedprożu katastrofy

Pan Bóg stworzył świat z niczego i to "nic" coraz częściej wyłazi na wierzch. Nie obarczając człowieczych sumień bagażem zbędnych wartości, dajmy na to, czymś tak niedzisiejszym, jak wierność zasadom i przyzwoitość. Czy z powyższym przeświadczeniem ktokolwiek miałby ochotę polemizować?

Na świecie szerzy się chrystianofobia. Nienawiść do chrześcijaństwa globalizuje się i radykalizuje, coraz powszechniej przybierając kolor krwi niewinnych. Dla przykładu, w Indiach, opromienionych sławą Mahatmy Gandhiego, nie ustają antychrześcijańskie pogromy, dokonywane przez rozszalałych hinduistów. Ludzi morduje się lub, grożąc im śmiercią, zmusza do przejścia na hinduizm. W dotychczasowych zamieszkach zginęło kilkadziesiąt osób. Ciała niektórych ofiar poćwiartowano, wielu chrześcijan spalono żywcem.
poniedziałek, 01 marzec 2010 17:50

Wojciech J. czyli towarzysz zdrajca

Trudno zmienić świadomość człowieka, latami prowadzanego na manowce rozumności. Niemniej przekonanie, że nie ma sensu próbować, jest błędem o charakterze fundamentalnym. Próbować warto i próbować należy. Grzechem byłoby nie próbować. Albowiem kropla drąży kamień nie siłą, lecz kapaniem.
czwartek, 25 luty 2010 12:18

Ryzykowna gra

Pamięć człowiecza ulotna jest, ale to powinniśmy jeszcze pamiętać: przedwczoraj płonęło Kosowo, a wczoraj Gruzja. Wiele znaków na ziemi i na niebie wskazuje, że jutro zagotuje się Krym. Czy pojutrze to samo czeka Polskę na Śląsku?
czwartek, 25 luty 2010 11:29

Kolorowe dropsy

Deklaracja Donalda Tuska, że rząd zamierza przeznaczyć pieniądze podatników na finansowanie zapłodnień "in vitro", wykracza poza działania wpisujące się w schemat walki z Kościołem w Polsce. To także niebezpieczne zawłaszczanie prerogatyw przynależnych katolickiej większości.
wtorek, 23 luty 2010 11:54

Nic o nas bez nich?

Miologia uczy, że człowiek zbudowany jest z białka oraz wody. Każdy człowiek, nie wyłączając obywateli krajów skupionych w Unii Europejskiej. Co do białka, nie zabieram głosu, lecz w Europejczyku z prawdziwego zdarzenia (czytaj: w Unioeuropejczyku) ilość wody w szokującym stopniu przewyższa poziom zdrowego rozsądku.
Tyle konstatacji w odniesieniu do europejskiego "Człowieka Przyszłości". A z czego zbudowana jest sama Unia Europejska? To równie proste: ze słów. Z analiz. Debat. Apeli. Zezwoleń. Uzgodnień. Zaświadczeń. Przepisów. Wskazówek. Normalizacji. Ostrzeżeń. Plus z tego, co najważniejsze - czyli z dyrektyw.
I właśnie o unijnych dyrektywach dwa słowa refleksji, żeby tak rzec: ogólnodyrektywnych.
wtorek, 23 luty 2010 11:51

Wydmuszka w impasie

Pakt Północnoatlantycki nie dysponuje planami obrony krajów Europy Środkowej i Wschodniej przed agresją militarną ze strony Rosji.
sobota, 20 luty 2010 20:28

Czas kitowania

Wypada pochwalić Witolda Falkowskiego za poparcie tezy, iż reforma systemu ochrony zdrowia forsowana przez rząd Donalda Tuska, jak to mój Szanowny Adwersarz zechciał ująć: może być kamuflażem dla machinacji służących wzbogaceniu się establishmentu ("Czas racjonalnego myślenia", Opcja, styczeń 2009). Niestety, to wszystko, co w kwestii uznania mogę dla mego Oponenta uczynić. Trudno bowiem odnosić się z atencją do ewidentnych nonsensów.
sobota, 20 luty 2010 18:56

Farsa nielimitowana

Utyskiwanie nad systemem ochrony zdrowia w Polsce nie tyle przypomina już kopanie leżącego, co raczej sadystyczne znęcanie się nad ofiarą w stanie agonalnym. Ale tym, którzy płacą, wolno narzekać. I wolno wymagać.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.