2009

sobota, 13 luty 2010 21:42

De musica viatorum

Napisane przez
Niedawno brałem udział w pieszej pielgrzymce do Częstochowy i to, co mnie uderzyło, to muzyka wykonywana przez większość pielgrzymich grup. Oczywiście, nie spodziewałem się, że uszy moje zostaną uraczone wykonaniami Palestriny, ale podejrzewałem, że przynajmniej będę mógł usłyszeć popularne pieśni kościelne.
sobota, 13 luty 2010 21:39

70 lat później

Napisał
W  progu 1939 roku, w obliczu nadchodzącego konfliktu międzynarodowego, Polacy mieli przed sobą - przynajmniej teoretycznie -trzy możliwości: albo, zachowując ograniczoną suwerenność, u boku Niemiec uczestniczyć w agresji na ZSRS (co proponował Hitler), albo zgodnie z życzeniami Stalina zezwolić armii sowieckiej na wkroczenie do Polski, albo też nieustępliwie bronić suwerenności i nie wdawać się w niepotrzebne awantury. Dwie pierwsze możliwości oznaczały rezygnację w części lub w całości z niepodległości. Było to nie do przyjęcia dla zdecydowanej większości Polaków, dumnych z niedawnego odzyskania własnego państwa i jego osiągnięć. Każda ekipa rządowa, która zdecydowałaby się na takie rozwiązanie, zostałaby błyskawicznie pozbawiona władzy. Opowiedzenie się za trzecią możliwością przesądziło o wybuchu wojny, określonej później jako druga światowa. Warto jednak czasem zastanowić się, jak potoczyłyby się losy Europy i Polski, gdyby wybrano inaczej.
sobota, 13 luty 2010 21:38

Rządy motłochu

Napisane przez
W  dniu kolejnej rocznicy rozpoczęcia Powstania Warszawskiego w telewizji można było usłyszeć, że jednym ze skutków 63 dni walk w stolicy było wyniszczenie polskich elit, co miało być argumentem przeciwko decyzji o insurekcji w Warszawie. Brzmiało to tak, jakby tych ludzi wymordowali powstańcy. Zdanie to wygłaszali prezenterzy telewizyjni, którzy z racji swojego zawodu, muszą znać się na wszystkim, co skutkuje tym, że nie znają się na niczym. Twierdzenie to jest nieprawdziwe. Zwykle podaje się, że w Warszawie zginęło w trakcie Powstania do 200 000 ludzi. Po pierwsze ofiarami nie byli wyłącznie przedstawiciele elity, po drugie warstwa przywódcza II RP liczyła znacznie więcej głów niż ta, przerażająca liczba zabitych. Być może dziennikarzom, dla których cały świat to parę ulic w Warszawie, trudno zrozumieć, że stolica to jeszcze nie całe państwo ciągnące się od Gdyni po Lwów, od Wilna po Kraków, od…
sobota, 13 luty 2010 21:37

Czy dałbyś się zagłodzić?

Napisała
 1944 r. dr Ancel Keys z Uniwersytetu Minnesota postanowił zająć się obserwowaniem skutków głodu i rehabilitacją zagłodzonych w ramach doświadczenia na pacyfistach dla amerykańskiego Departamentu Wojny. Jego przedsięwzięcie stanowi jeden z przemilczanych eksperymentów medycznych z czasów drugiej wojny światowej.
Czwartego sierpnia przypadła kolejna, 17. już rocznica śmierci wielkiego czeskiego kardynała, prymasa Frantika Tomaska (1899-1992). Kościół rzymskokatolicki w Czechach - zwłaszcza w ciągu ostatnich 300 lat - miał swoją specyficzną historię dalece odmienną od polskiej, niemieckiej, austriackiej, słowackiej czy węgierskiej. Był to Kościół - rzec można - "mniejszościowy" w skali całej populacji Czech i pozostający raczej w społecznej defensywie. Jak to się stało? Wpłynęła na to cała gama  czynników historycznych, tak obiektywnych (przymusowa germanizacja i rekatolizacja Regnum Bohemiae w czasach habsburskich od XVII do XIX w., potem znowu prześladowania komunistyczne lat 1948-1989), jak i "nazwijmy to umownie" "subiektywnych" (specyficzna czeska mentalność).
sobota, 13 luty 2010 21:30

O języku dawnych gdańszczan

Napisane przez
 To czym można dzisiaj rozpoznać dawnego gdańszczanina? Nie każdy z nich ma wypisane to na twarzy, czy też nosi w klapie marynarki herb miasta, mówiący, że jest "Danzigerem". Zawsze jednak, ilekroć pada pytanie: "Sind sie Danziger?" (Czy jest pan gdańszczaninem?) pada niezmiennie odpowiedź: "Aber ja, doch! Auch ein Mochum! "(Ależ tak, oczywiście mieszczuch)  lub "Auch ein Pomuchelskopp!"(także "łeb dorsza"). Wtedy to język zdradza od razu pochodzenie danego człowieka, jego los, a nawet klasę czy pozycję społeczną. Nie inaczej jest z dawnymi gdańszczanami.
W 2006 roku została wydana książka znanego francuskiego liberalnego intelektualisty Guya Sormana. Rok koguta. O Chinach, rewolucji i demokracji (taki jest tytuł owej książki) jest reportażem z pobytu autora w ChRL (a także na Tajwanie) w roku 2005. Książka ukazuje bardzo krytyczną ocenę rzeczywistości współczesnego Państwa Środka.
Skąd pochodziły nerki proponowane przez Izzę Rosenbaum? Na to pytanie miało odpowiedzieć korupcyjne śledztwo prowadzone przez FBI. Lewiego Izhaka Rosenbauma z Brooklinu oskarżono o współudział w handlu ludzkimi organami do transplantacji. W trakcie przesłuchania miał on powiedzieć, że pośredniczył w tym procederze od 10 lat. Jego zadaniem było wynajdywanie i namawianie do sprzedaży nerek ludzi, często z problemami finansowymi, za 10 tys. $, które potem sprzedawano za 160 tys. $.
Moje liczne podróże zagraniczne rozpocząłem w wieku 18 lat od sforsowania jednej z najlepiej strzeżonych granic na świecie - ówczesnej granicy polsko-radzieckiej.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.