2009

czwartek, 25 luty 2010 12:07

Wilk w owczarni

Napisane przez
Polskę  spotkał zaszczyt nie lada goszczenia XIV Dalajlamy, "duchowego przywódcy Tybetańczyków", doktora honoris causa kilkudziesięciu uniwersytetów, laureata pokojowej nagrody Nobla, przyjaciela Lecha Wałęsy. Rozmaici mniej lub bardziej ważni ludzie świetnie się przy tej okazji bawili, wymieniali uściski dłoni (które potem skrzętnie są odnotowywane na internetowej stronie "wcielenia Buddy"), uśmiechy, ukłony, oklaski i inne uprzejmości. Dalajlama mówił różne rzeczy - zazwyczaj banały albo bzdury (pierwsze natychmiast uznawano za głębokie mądrości - drugie za nieważne drobiazgi), media transmitowały, słowem - wielkie wydarzenie.
Zostałem poproszony przez "Opcję na Prawo" do napisania krótkiego artykułu na temat postrzegania Tybetu przez zwykłych Chińczyków. Postanowiłem skorzystać z pomocy mojej żony, Chinki. Ułożyłem dziewięć prostych otwartych pytań dotyczących Tybetu, a następnie moja żona rozesłała je mailem swoim kolegom i koleżankom z rożnych departamentów. W ten sposób otrzymałem odpowiedzi od 11 osób. Otrzymane odpowiedzi wspólnie tworzą spójny obraz.
czwartek, 25 luty 2010 12:03

Dalajlama - złote myśli (?)

Napisane przez
O marksizmie Pociągały mnie teorie ekonomiczne Marksa. Jestem w pewnym sensie marksistą gospodarczym (?) Nierówności prowadzą do problemów w skali kraju i świata ? mówił Dalajlama. Według niego założenia gospodarcze marksizmu są dobre, bo mówią o egalitaryzmie i likwidowaniu nierówności. ? Tak, jestem marksistą, ale nie leninistą.
Przeciętnemu mieszkańcowi naszego kraju Japonia kojarzy się głównie jako dalekie państwo z gospodarką nastawioną na produkcję nowoczesnego sprzętu elektronicznego. Temu bardzo uproszczonemu opisowi nie da się zaprzeczyć. Kraj ten od klęski w 1945 roku oparł swą obronność oraz politykę zagraniczną na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Ostatnie lata wskazują, że ta dość wygodna dla Japończyków sytuacja może się zmienić.
18 października 2008 roku, wraz z kilkoma francuskimi przyjaciółmi wylądowaliśmy na lotnisku w Erewanie. Stanowiliśmy ośmioosobową grupę mającą do swojej dyspozycji wygodnego mercedesa wraz z kierowcą i bardzo miłą francuskojęzyczną przewodniczkę, o wdzięcznym imieniu Mariné, która towarzyszyć nam będzie przez cały okres naszego 12-dniowego pobytu. Podróż zorganizowana została przez francuską agencję turystyczną.
czwartek, 25 luty 2010 11:58

Europejska leukoarajoza

Napisane przez
Benjamin Franklin powiadał, że pojęcie demokracji najprościej daje się objaśnić głosowaniem dwóch wilków i owcy, co cała trójka zje na obiad. Po czym natychmiast dodawał, że w takiej sytuacji o wolności można mówić jedynie wówczas, gdyby należycie uzbrojona owca zdołała podważyć wyniki tego głosowania.
czwartek, 25 luty 2010 11:48

Zaginione muzeum

Napisał
Śląska dzielnica od początku istnienia państwa polskiego odgrywała kluczową rolę w jego gospodarczym, politycznym i kulturalnym rozwoju. Szczególne znaczenie miały znajdujące się na tym terenie miasta, wśród których legnicki gród pod każdym względem rywalizował z pobliskim Wrocławiem o stołeczne splendory regionu. Początkowo nawet w wielu dziedzinach Legnica przodowała. Tu w 1308 roku powstał nieuznany oficjalnie pierwszy uniwersytet w Środkowej Europie. W tym czasie w Legnicy urodził się i pracował najwybitniejszy uczony tamtych czasów - Witelon. Z jego dzieła korzystali później tej miary uczeni, co Leonardo da Vinci, Mikołaj Kopernik i Jan Kepler. Podobnie też w dziedzinie kolekcjonerstwa, muzealnictwa i historycznych zbiorów legniczanie odegrali ważną rolę w Europie i na świecie. O tej fascynującej historii muzealnictwa, na grudniowym spotkaniu Duszpasterstwa Ludzi Pracy-90 mówił dyrektor Muzeum Miedzi w Legnicy, pan Andrzej Niedzielanko. Wygłosił on odczyt pt."Muzealne tradycje Legnicy". Wcześniej, w intencji Legnicy…
Dwudziestego drugiego stycznia 1863 r., patriotyczna młodzież inteligencko - szlachecka Kongresówki rozpoczęła antymoskiewskie powstanie zbrojne. Choć toczone w warunkach beznadziejnej, zdawałoby się ustawicznej defensywy partyzantki polskiej, przy kilkunastokrotnej przewadze regularnej armii rosyjskiej (największej "przypomnijmy" lądowej potęgi ówczesnego globu), trwało ono aż do wiosny 1864 roku. Wojna partyzancka objęła nie tylko samą Kongresówkę lecz i spory szmat Litwy i Białorusi, ziem zamieszkanych wówczas przez drobną szlachtę polską. Generalnie rzecz biorąc, masy chłopskie pozostały – niestety – obojętne na ów zryw, a proklamowanie przez przebiegłych Moskali ich uwłaszczenia (1864) ostatecznie podcięło nogi i tak kiepsko przygotowanym powstańcom styczniowym...
Nasze nieszczęście zaczęło się wraz z upadkiem starej Austrii.  Emil Hácha

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.