poniedziałek, 03 maj 2010 14:32

Hugo Chavez - nowy idol lewaków

Napisane przez

Studiując politologię, mam okazję zobaczyć wcześniej mi nieznane zjawisko. Otóż wśród moich lewicujących przyjaciół (mam takich, nie ograniczam się do znajomości z ludźmi tylko o poglądach takich jak moje) dostrzegam fascynację prezydentem Wenezueli Hugonem Chavezem.

 

Na początek może trochę o tej postaci. Urodził się 28 VII 1954 roku w Sabaneta w ubogiej rodzinie nauczycielskiej. Ukończył Akademię Wojskową oraz podyplomowe studia z zakresu nauk politycznych. W 1992 roku dokonał nieudanego zamachu stanu. Trafił na 2,5 roku do więzienia. Gdy wyszedł na wolność, założył socjalistyczny ?Ruch V Republiki?. Od 1999 roku jest prezydentem Wenezueli. Jest rzecznikiem biedoty. Zajadle krytykuje bogaczy i Kościół. Znacjonalizował złoża ropy naftowej. Za jego rządów państwo przejęło także firmę CANTV (największą firmę telekomunikacyjną w Wenezueli). Hugo Chavez został, co prawda, wybrany w sposób demokratyczny, aczkolwiek z roku na rok rządzi w sposób coraz bardziej despotyczny, np. zamknął opozycyjną stację TV.

Hugo Chavez słynie ze swojego antyamerykanizmu. Cóż, USA, jako dbające o swoje interesy imperium, nieraz narażały się na niechęć i krytykę swych południowych sąsiadów. Popieranie w czasie zimnej wojny prawicowych dyktatur jest w tym rejonie pamiętane po dzień dzisiejszy. Chavez znacjonalizował pola ropy naftowej. Chce za pieniądze z niej zbudować bogaty i silny kraj. Plany piękne. Gorzej z ich realizacją. Wydając pieniądze na lewo i prawo, moim zdaniem, tego nie osiągnie. Podwyższanie zasiłków i błogie rozdawnictwo to nie droga do potęgi. Gdyby wydał te pieniądze na inwestycje, na pobudzenie przedsiębiorczości swych obywateli, ułatwił działalność prywatnej inicjatywie, to wtedy owszem. Jednak prezydent Chavez tego nie zrobi, bo dla niego prywatna własność i przedsiębiorczość to zbrodnia. Ponadto należy pamiętać, że zawsze USA może nałożyć embargo i w konsekwencji wielkie wpływy z ropy się skończą.
Hugo Chavez to zagorzały, fanatyczny socjalista, żeby nie powiedzieć komunista. Powiedział kiedyś, że bardzo szanuje myśli Trockiego oraz, że permanentna rewolucja to niezwykle ważna teza. Hasło typu: Musimy być czujni przez 24 godziny na dobę, bowiem faszystowscy spiskowcy oraz reakcjoniści nie zginęli, przypominają pewien ustrój. Ustrój chory i zbrodniczy, który na szczęście jest już przeżytkiem. Najwyraźniej jednak pan Chavez za zbrodniczy go nie uważa. Po jednej z jego wypowiedzi szczególne zdębiałem ? Przysięgam na Chrystusa, największego socjalistę w dziejach, przysięgam na wszelkie męki, nadzieje i miłości: Ojczyzna, socjalizm albo śmierć! Zapachniało świętokradztwem. Jezus Chrystus socjalistą, no proszę... Zawsze uważałem, że Chrystus jest zwolennikiem sprawiedliwości, miłości, a te nie mają z socjalizmem nic wspólnego. Socjalizm to zaprzeczenie sprawiedliwości. Naturalnie, prezydent uważa się za chrześcijanina, katolika. Tylko jakoś dziwnie wygląda na tym tle zawzięte atakowanie Kościoła. Wenezuela za rządów Chaveza stała się sojusznikiem Iranu, czyli państwa gdzie chrześcijanie są obywatelami drugiej kategorii. Dziwny z niego chrześcijanin.

 

(?)
Stanisław Niewiński
http://stanislao.blog.onet.pl/

Wyświetlony 6578 razy
Więcej w tej kategorii: « Trupowisko show Kuracja wiedzą »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.