środa, 05 maj 2010 20:46

Niemcy przeciwko Euro

Napisał

W ostatnich miesiącach pojawia się w Niemczech ? głównie za sprawą kryzysu finansowego i bankructwa grożącego rządowi greckiemu ? coraz więcej artykułów prasowych, których tematem jest przyszłość wspólnej waluty europejskiej. Uaktywnili się także przeciwnicy euro, powołujący się na swoje wypowiedzi sprzed ponad 10 lat, w których przepowiadali obecne problemy.

Jeszcze dzisiaj czyli ponad dziesięć lat po wprowadzeniu euro, większość Niemców pytana, czy chcieliby mieć z powrotem markę, odpowiada jednoznacznie ?tak?. Należy pamiętać, że marka niemiecka, która od 1948 roku przeżyła fantastyczny wzlot do pozycji najbardziej twardej i stabilnej waluty w Europie, przez kilka dziesięcioleci stanowiła dla Niemców fundament poczucia stabilizacji i siły. Gdyby w 1997 roku przeprowadzono referendum, przygniatająca większość Niemców głosowałaby przeciwko rezygnacji z marki. Wyrazicielami tych powszechnych nastrojów była niemiecka prawica, zarówno konserwatywno-liberalna, jak i konserwatywno-narodowa czy nacjonalistyczna, która jak jeden mąż odrzucała euro i żądała utrzymania marki. Jedni używali argumentów stricte ekonomicznych, inni porzucenie marki interpretowali jako rezygnację z narodowej suwerenności.

 

Prawicowi niemieccy publicyści i blogerzy przypominają dziś, że to Francja była motorem unii walutowej. Dysponujący bronią atomową Francuzi uważali markę za atomową broń Niemców. Było to o tyle słuszne, że mimo istnienia ECU (European Currency Unit), w latach 80. XX wieku to marka stała się faktyczną kotwicą Europejskiego Systemu Walutowego, a niemiecki bank centralny głównym bankiem Europy, określającym faktycznie stopy procentowe i politykę walutową, a co za tym idzie gospodarczą, całej Zachodniej Europy. Dla prezydenta Mitterranda taka sytuacja była nie do zniesienia, dlatego likwidacja marki stała się jego idée fixe. Jak wszyscy etatyści i socjaliści widział on w walucie nie środek wymiany, lecz instrument polityki siły. Likwidacja marki była więc dlań równoznaczna z likwidacją najmocniejszego instrumentu władzy, jakim dysponowali Niemcy. Francja chciała złamać polityczno-gospodarczą dominację Bundesbanku, który, czując co się święci, wszelkimi środkami usiłował zapobiec unii walutowej. Jego prezes Hans Tietmeyer stwierdził: Niemcy mogą na unii walutowej wiele stracić, mianowicie jeden z najlepszych i najskuteczniejszych ładów finansowych świata. Główny ekonomista Bundesbanku Ottmar Issing pytał: skoro mamy lepszą politykę walutową, to dlaczego mamy przyjmować gorszą walutę?

Być może Bundesbankowi udałoby się skutecznie storpedować unię walutową, gdyby nie przełom roku 1989. Zjednoczenie Niemiec, czyli wzrost ich znaczenia politycznego, wzmogło dążenia Francuzów do likwidacji marki. Znana jest wypowiedź Mitterranda skierowana do Margaret Thatcher, że bez wspólnej waluty jesteśmy wszyscy poddani woli Niemiec. Ponieważ faktycznym bankiem centralnym Europy był Bundesbank, Francuzi chcieli zastąpić go europejskim bankiem centralnym, o którego polityce mogłyby współdecydować inne stolice europejskie, przede wszystkim Paryż.

(...)

Wyświetlony 1806 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.