czwartek, 01 lipiec 2010 18:23

Wyłączanie rozumu

Napisane przez

W niedzielę, 16 maja, w wytwornej scenerii pałacu Łazienkowskiego zainaugurował swoją działalność komitet poparcia kandydatury Bronisława Komorowskiego na prezydenta RP. Impreza miała śmieszno-poważny charakter. Jako poważny należałoby określić cel przedsięwzięcia: objęcie najwyższego stanowiska państwowego w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, śmieszny, a raczej rozśmieszający był przebieg imprezy, przy czym, co jest tragiczne, śmieszności miały na ogół charakter niezamierzony przez uczestników imprezy.

 

Jako pierwszy, może z racji wieku, przemawiał minister Władysław Bartoszewski. Czynił to z werwą, z właściwym sobie emocjonalnym zaangażowaniem. Czy z sensem? Zamiast odpowiedzi wprost powiedzmy tylko, że zebrał gromkie brawa szacownego audytorium. Bez wątpienia niektóre z jego wypowiedzi przejdą do annałów frazeologii politycznej polszczyzny. Tak więc odwołując się do swoich wczesno- młodzieńczych, jeszcze przedwojennych przemyśleń (choć dawał do zrozumienia, że chodzi o doświadczenia), oświadczył: prezydent nie jest od myślenia, prezydent jest od reprezentowania. W tym miejscu można było podziwiać kandydata, któremu na takie dictum nawet powieka nie drgnęła.

Minister Bartoszewski pochylił się także, że użyjemy modnego w kręgach parlamentarnych zwrotu, nad sytuacją polityczną kraju. Odmalowywał ją tonem niezwykle dramatycznym: jedna noga w PO, druga w PiS-ie, a co z miejscem gdzie łączą się nogi? I kto ma małe dzieci lub nieletnią młodzież w domu, lepiej niech nie docieka na głos, co budzi tak szczególną troskę ministra.

Ażeby nam lepiej przybliżyć (pogrążyć?) kandydata na prezydenta, minister Bartoszewski podjął wątek kombatancki. Wspominał, jak to w obozie internowania w 1982 roku młody wówczas absolwent historii Bronisław Komorowski inicjował rozmowy na temat konieczności przebudowy modelu nauczania historii w polskich szkołach. Wątek został potraktowany dość pobieżnie. Można się domyślać, że chodziło o krytykę nauczania historii obowiązującego w PRL, którego celem było w istocie zaszczepianie niechęci do przeszłości własnego kraju. Ale być może ? aż strach pomyśleć ? w tych rozmowach rysował się model nauczania, a w istocie likwidacji historii w szkołach, jaki dzisiaj realizuje partyjna koleżanka marszałka Komorowskiego, pani min. Katarzyna Hall! Za jego pełną aprobatą, bo o protestach ze strony marszałka nikt nie słyszał!

Jak już wspomniano wyżej, przemówienie zostało nagrodzone brawami. Tylko bezduszne oko kamery telewizyjnej wychwyciło, że w pewnych sekwencjach wystąpienia ministra nawet premier Tusk nie wiedział, gdzie podziać wzrok.

(...)

Wyświetlony 1221 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.