sobota, 31 lipiec 2010 15:12

Wywłaszczenie

Napisane przez

Konstytucja RP przewiduje w określonych przypadkach (cele publiczne) możliwość wywłaszczenia z nieruchomości. Problem polega jednak na tym, że w Polsce nie istnieje prywatna własność nieruchomości, więc faktycznie nie jest możliwe dokonanie wywłaszczenia. Wywłaszczyć można kogoś, kto jest właścicielem, dlatego w naszym kraju można najwyżej odebrać komuś nieruchomość.

Prawo własności daje właścicielowi wyłączność w rozporządzaniu rzeczą (wyzbycie się lub obciążenie rzeczy). Jest to uprawnienie pełne, które może być ograniczone wyłącznie decyzją samego właściciela. Dlatego właśnie oprócz dwóch przypadków szczególnych wynikających z zasady sprawiedliwości:

? odbieranie własności za długi,
? odbieranie własności nabytej w złej wierze,
własność jest nienaruszalna. Jedyną więc osobą (pomijając powyższe przypadki), która może zdecydować o zmianie właściciela danej nieruchomości, jest właściciel tejże nieruchomości. Jeżeli decyzję taką ma prawo podjąć również inna osoba, bez zgody właściciela, to mamy wtedy do czynienia nie z prawem własności, lecz jakąś formą ograniczonego prawa rzeczowego, np. odmianą dzierżawy.
Możliwość wyłącznego rozporządzania swoimi ruchomościami lub nieruchomościami jest istotą prawa własności, warunkiem koniecznym (lecz niewystarczającym) do tego, aby władztwo nad rzeczą mogło być nazywane prawem własności. Od tej reguły istnieją tylko dwa wyjątki, które zostały przytoczone wyżej. Żadnych innych przypadków szczególnych nie ma. Ich lista jest zamknięta. Dlatego w konserwatywno-liberalnym ustroju państwa, nie jest możliwe:
? wywłaszczanie na cele publiczne,
? ustanowienie prawa pierwokupu (przysługującego np. gminie co do określonych nieruchomości),
? wprowadzanie (oprócz zasady, która mówi, że: nie można przenieść na inną osobę więcej praw, niż się samemu posiada) przepisów, które w jakikolwiek inny sposób ograniczają właściciela w zbywaniu nieruchomości lub obciążaniu jej prawami na rzecz osób trzecich.
Gdyby było inaczej, znaczyłoby to, że istniałyby instytucje, osoby, uprawnione oprócz właściciela i bez jego zgody, do rozporządzania jego nieruchomościami, co w konsekwencji wykluczałoby istnienie prawa własności nieruchomości.
Czy więc w liberalnym ustroju, wywłaszczenie w ogóle jest możliwe?
Oczywiście..., ale wyłącznie w tych dwóch wyżej wymienionych przypadkach szczególnych, czyli:
? wywłaszczenie dłużnika, aby zaspokoić wierzyciela,
? wywłaszczenie osoby, która nabyła nieruchomość w złej wierze, np. wiedząc o tym, że osoba sprzedająca jest oszustem podającym się za właściciela.
Możliwość wywłaszczenia na cele publiczne, to nie tylko zniesienie prawa własności, ale również złamanie zasady, że własność jest nienaruszalna. A tam, gdzie nie ma zasad, możliwe jest wszystko ? to tylko kwestia czasu. Systemy prawne ich pozbawione są ograniczone wyłącznie ludzką wyobraźnią.
Piąta poprawka do Konstytucji USA, przewiduje możliwość wywłaszczenia właściciela prywatnego wyłącznie na cele publiczne, za właściwym odszkodowaniem. Do tego całkiem niedawno Sąd Najwyższy USA orzekł, że prawo do precyzowania celów publicznych mają władze miejscowe. A władze miejscowe w wielu stanach, od wielu lat, praktykują wywłaszczanie prywatnych właścicieli, aby ich ziemie przekazać innym prywatnym osobom lub firmom pod budowę np. Supermarketów.
Jest cel publiczny? ? Jest! Poza tym dzięki zakupom w supermarketach, biedni ludzie mogą zaoszczędzić sumę, dzięki której przetrwają do następnego przypływu gotówki.
Na burdel nie przypadkiem mówi się dom publiczny ? spełnia swój swoisty publiczny cel.
Ludzie, którzy napisali Konstytucję USA, przewracają się w grobach, na widok państwa, które stworzyli. A wszystko dlatego, że w niektórych zapisach, zamiast zasad, umieszczono naiwne sformułowania, wierząc w demokrację i rozsądek ludzi. Koronnym argumentem zwolenników wywłaszczeń na cele publiczne, jest budowa dróg. Historia motoryzacji to nie ostatnie dziesięć lat, tylko okres już ponadstuletni. A przecież wcześniej ludzie też się przemieszczali: dorożkami, karetami, konno czy pieszo. Drogi w Polsce mają za sobą ponadtysiącletni rozwój. W ciągu tego tysiąca lat, nawet bez sięgania po instytucję wywłaszczenia, powstałaby sieć dróg, o zakresie i jakości stosownie do potrzeb. Jest oczywiste, że czasami napotykano by na odmowę sprzedaży czy wysoką cenę, ale tysiąc lat to bardzo długi okres, aby nie zostać w tyle za rozwojem środków lokomocji.
Problemem nie są "kłopotliwi właściciele", tylko biurokraci, którzy zza biurka planują rozwój określonych dziedzin. Taki człowiek otwiera mapę, wytycza trasy i opracowuje terminy. Aby się w nich zmieścić, musi wypędzać z domów ludzi, którzy mieszkają na wytyczonej trasie i nie chcą "współpracować".
W Pekinie wyburza się całe dzielnice, aby na ich miejscu postawić piękne centra handlowe, biurowce i domy odpowiadające standardom XXI wieku..., bo ktoś postanowił przyspieszyć naturalny proces. Oprócz skali działania, nie widzę żadnej istotnej różnicy między tymi przykładami.
Właściciele prywatnych firm też mają plany. Zaczynają od jednego szpitala (czy np. lotniska), po jakimś czasie budują drugi, aż w końcu oplatają kraj siecią swoich oddziałów. Dalszym etapem mogą być rynki zagraniczne. Tylko jest to proces naturalny, rozłożony w czasie, którego długość zależy od takich czynników, jak: system prawny danego państwa, indywidualne cechy właściciela, zasobność jego portfela itp. To jest właściwa droga, natomiast urzędnik woli iść na skróty i wywłaszczyć, bo za dwa lata są wybory i trzeba wykazać się przed elektoratem kilometrami wybudowanych dróg.
Gdyby od dzisiaj prywatne firmy dodatkowo wyposażyć w możliwość zdobywania gruntów pod inwestycje metodą wywłaszczania, za kilkadziesiąt lat człowiek, który powiedziałby, że sieć lotnisk można wybudować nie posuwając się do tak haniebnych metod, uważany byłby przynajmniej za dziwaka. Być może, nawet opisano by ten przypadek jako zespół Korwina-Mikkego
Między innymi po to mądrzy ludzie dzielą prawa rzeczowe na: prawo własności i prawa rzeczowe ograniczone, aby nikt nie musiał zastanawiać się nad tym, czy po wprowadzeniu kolejnego wyjątku, będzie to jeszcze prawo własności czy też już nie.
To tak jak z płodem w łonie matki, co do którego trwają wciąż dyskusje, od którego dnia po poczęciu staje się człowiekiem i należy go chronić przed aborcją?
(?)
Sławomir Staszak

Wyświetlony 3322 razy

Najnowsze od Sławomir Staszak

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.