sobota, 31 lipiec 2010 15:38

Ludzie pierwszorzędni

Napisane przez

W czasach PRL, tuż po "Dzienniku telewizyjnym", nadawany był często program "Proste pytania". Prowadzący audycję towarzysz redaktor Władysław Loranc, udzielając prostych odpowiedzi na "nadsyłane do TV" pytania, wyjaśniał telewidzom, jak należy rozumieć bieżące wydarzenia. Objaśniał np., na czym polega wyższość gospodarki socjalistycznej nad kapitalistyczną, ostrzegał przed zagrożeniami ze strony wrogów państwa - wewnętrznych i zewnętrznych, wyjaśniał przewodnią rolę PZPR w życiu społecznym itp. Audycja ta przypomniała mi się po obejrzeniu "Szkła kontaktowego" w telewizji "cała prawda całą dobę" – czyli w TVN24. Między programem Miecugowa a tym z czasów PRL są niewielkie różnice: zamiast jednego towarzysza "odpowiadającego" telewidzom, jest ich teraz dwóch, obecnie należy bronić nie PRL, a IIIRP, przewodnią partią nie jest PZPR, a Platforma Obywatelska, państwo nie ma dzisiaj wielu wrogów, ale jednego- bardzo groźnych braci Kaczyńskich i ich partię Prawo i Sprawiedliwość.

Początkowo nie wiedziałem, kto ma być obrońcą państwa. Jednak w "Innym punkcie widzenia" redaktor Miecugow i jego gość, podobno prawdziwy hrabia, wyjaśnili, że społeczeństwo dzieli się obecnie na dwie kategorie: ludzi pierwszorzędnych ? walczących o dobro państwa oraz ludzi drugorzędnych, przed którymi należy nasze państwo bronić ? członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Ludzie pierwszorzędni to Kuroń, Michnik, Mazowiecki, Geremek, Balcerowicz oraz wszyscy broniący nas przed PiS-em.

Byłem trochę zaskoczony nowym podziałem ludzi, gdyż uczono nas dotychczas, także przez ww. autorytety, że społeczeństwo składa się z "robotników, chłopów i inteligencji pracującej". Dowiedziałem się więc, że w III RP oprócz demokracji, wolnego rynku czy wolnych mediów mamy elitę społeczeństwa ? ludzi pierwszorzędnych. Poszukałem publikacji na ich temat. O niektórych z nich pisze m.in. Waldemar Łysiak w książce SALON. Rzeczpospolita kłamców. SALON, napisany "od serca", polecam tym, którzy chcieliby poznać szczególne zasługi dla naszego państwa "czerwonego harcerza" ? Jacka Kuronia, "świętego guru" ? Adama Michnika, "genseka honorowego" ? Bronisława Geremka oraz "postępowego katolika" ? Tadeusza Mazowieckiego. Można dowiedzieć się także o ich związkach z innymi ludźmi pierwszorzędnymi (tymi, którzy w grudniu 1981 r. uchronili Polskę przed katastrofą) ? Wojciechem Jaruzelskim, Czesławem Kiszczakiem i Jerzym Urbanem.
Przed ludźmi drugorzędnymi bronią nas nie tylko "autorytety". Członkowie Platformy Obywatelskiej, którzy tuż po ogłoszeniu wyników wyborów rozpoczęli totalną wojnę z PIS, otrzymali silne wsparcie "batalionów szturmowych" ? wielu mediów, z "Gazetą Wyborczą", TVN i POLSAT na czele. Dla nich, tak jak i dla PO, postawiono jedno zadanie ? dla dobra kraju, wszelkimi metodami, zniszczyć PIS. Programy informacyjne przypominają teraz relacje z frontu wojennego, a wielu dziennikarzy już zasługuje na ordery za swoje męstwo, np. "Lisek chytrusek" czy "Pawka Morozow".
Do walczących dołączyły związki zawodowe lekarzy ? przeprowadzona została blokada w dostępie chorych do leczenia. Była to ulepszona wersja blokad prowadzonych kiedyś na drogach przez Samoobronę. Protestujący wiedzą, że w ich interesie nie jest np. sprywatyzowanie większości placówek służby zdrowia, ale żądanie natychmiastowej podwyżki płac, na razie tylko o 30%. Do obrońców państwa dołączyli senatorowie Uniwersytetu Warszawskiego, ostrzegający w "Rzeczpospolitej": podważane są osiągnięcia państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego, będącego największymi zdobyczami ostatnich 17 lat, a arogancja przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej obniża autorytet państwa i powoduje wzrost społecznego przyzwolenia na łamanie prawa.
Do walki włączył się Leszek Balcerowicz, były wykładowca w Instytucie Marksizmu-Leninizmu, były szef partii ludzi inteligentnych, Unii Wolności, który ostrzegł ostatnio na łamach "Rzeczpospolitej": "Polacy muszą poczuć odpowiedzialność za własne państwo, a polityków trzeba trzymać z dala od pieniędzy w bankach. Nieprzychylne "ikonie polskiej ekonomii" media przypisują mu niegodne działania. Np. "Najwyższy Czas" (25 marca br.) pisze: jeden z najwyższych urzędników w państwie (szef NBP) pompuje pieniądze z urzędu, którym kieruje, do prywatnej fundacji, którą zarządza jego żona, zaś on sam jest tej fundacji współpracownikiem. Czy autorzy takich tekstów nie rozumieją, że ograniczenia w dostępie do publicznych pieniędzy dotyczą tylko ludzi drugorzędnych? Ta "zasada Balcerowicza" jest bardzo dobrze znana nie tylko pierwszorzędnym biznesmenom (pierwsi w zamówieniach publicznych, pierwsi w dostępie do kredytów), ale i wielu jego byłym kolegom partyjnym (np. wiceprzewodniczącej PO Gronkiewicz-Walz ? osiem lat szefostwa w NBP, byłemu premierowi z KLD Krzysztofowi Bieleckiemu ? obecnemu szefowi Banku PKO SA). Chyba też nieprzypadkowo siedziba wrocławskiej PO, w tym biuro posła Schetyny, jest bardzo blisko pieniędzy ? ma ten sam adres co siedziba Banku PKO SA (Wrocław, Oławska 2).
(?)
Edward Leszczyński

Wyświetlony 5782 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.