wtorek, 03 sierpień 2010 13:56

Prastare Święta

Napisane przez

Boże Narodzenie to oczywiście przede wszystkim jedno z najważniejszych świąt świata chrześcijańskiego. Zarazem zwyczaje związane z tymi zimowymi dniami stanowią kontynuację całego mnóstwa przenikających się tradycji. Bywają też źródłem wiedzy o dziejach naszych przodków.

 Już w czasach pogańskich Słowianie uroczyście obchodzili dzień przesilenia zimowego. Podobnie było wśród wielu innych ludów, m.in. w świecie hellenistycznym. Znaczna część starożytnych plemion Europy właśnie 24 grudnia przyjęła jako dzień oddawania czci zmarłym. Być może, echem tej tradycji są zwyczaje odwiedzania grobów i zostawiania wolnego miejsca przy wigilijnym stole (choć w czasach niewoli dodatkowe nakrycie interpretowano też jako znak więzi z tymi, których przemocą oderwano od rodzin). Ogromne bogactwo ludowych wierzeń (np. w rozmowy zwierząt ludzkim głosem, pojawianie się duchów i innych nadprzyrodzonych zjawisk) także ma swe źródło w kultach pogańskich. Zdumiewające jest to, że analogiczne przekonanie o szczególnej cudowności tych grudniowych dni dało o sobie znać wśród odległych od siebie wspólnot. W antycznym Rzymie na przełom grudnia i stycznia przypadało szczególne zagęszczenie świąt ? w kilkudniowych odstępach miały miejsce Saturnalia, Larentaila (23 grudnia ? właśnie ku czci zmarłych), Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca, Calendae Ianuariae (Nowy Rok), Vota (ku czci monarchy). Wyjątkowe miejsce w rzymskim kalendarzu miał też dzień, który dziś znamy jako Trzech Króli. Wyznawcy Chrystusa przez parę stuleci nadawali nowe znaczenie zimowym obrzędom i adaptowali ich wątki. Np. na wskroś ewangeliczna tradycja darowania urazów miała wcześniejszy odpowiednik w obchodach na cześć Saturna, które zaczynały się w Rzymie co roku 17 grudnia. W tych dniach nad Tybrem dochodziło też do ceremonialnego zrównania stanów, a nawet krótkotrwałego odwrócenia społecznego porządku. Trudno nie dostrzec podobieństwa takich wydarzeń do znanego w dobie staropolskiej zapraszania do stołu służby oraz karnawałowego "świata na opak".

Boże Narodzenie zaczęto świętować w II wieku. Początkowo zawierało ono w jednym dniu również święta Chrztu Pańskiego i Objawienia. Najstarsze świadectwo tych obchodów pochodzi z roku 354. Dopiero od V w. przyjęte został obowiązujące do dziś miejsce świąt w kalendarzu. Wcześniej bywało, że Boże Narodzenie obchodzono w późniejszych miesiącach ? nawet w maju.
Wieczór wigilijny jest dla współczesnych przypomnieniem narodzin Jezusa, a także dawnej agape ? uczty pierwszych chrześcijan. Jego praźródłem są jednak także obrzędy greckie, rzymskie, bliskowschodni kult Mitry i prasłowiańskie zwyczaje spożywania posiłku wraz z duszami przodków. Sama nazwa niezwykłego dnia pochodzi z łacińskiego vigilia ? czuwanie. Na Litwie zwana była kutią. Słowo to funkcjonowało w czasach przedchrześcijańskich jako nazwa potrawy przygotowywanej do spożycia w dzień oddawania czci przodkom. Nie jest wyłącznie chrześcijański rodowód zwyczaju rozścielania siana pod świątecznym obrusem. Zanim przyjęło się nawiązywanie w ten sposób do stajenki betlejemskiej ? podobnie oddawano cześć prasłowiańskiemu bożkowi Ziemiennikowi.
Bardzo młody zwyczaj ustawiania w domu choinki znacznie wyprzedzała podobna, o dwa tysiąclecia wcześniejsza, także grudniowa tradycja rzymska. Znany wówczas pradawny kult ognia również wypełnił się biblijną treścią. Lampki choinkowe, świece, zimne ognie przypominać mają Jezusa, będącego światłością świata.
Wigilijne potrawy nacechowane są bogatą chrześcijańską symboliką. Wiele ze znanych nam dań ma jednak rodowód jeszcze prasłowiański. Zupy z suszonych grzybów i ziarna zbóż zmieszane z miodem sporządzano przed postnikami (lub pośnikami) ? ? zawsze bezmięsnymi, obrzędowymi posiłkami przywołującymi pamięć tych, którzy odeszli.
Dania wieczerzy wigilijnej są czasem wątkami tradycji liczącymi sobie wiele stuleci. Nie sposób jednak sporządzić kanonu dań stanowiących uniwersalny zestaw polskiej wigilii. Mamy do czynienia nie tylko z dużymi różnicami regionalnymi. Bywało, że tradycje niektórych potraw przez wiele pokoleń zamykały się w granicach kilku wiosek. Są też dania znane np. kilku rodzinom, które tę samą recepturę pieczołowicie wykorzystują co roku od niepamiętnych pokoleń. Bywa, że wigilijny zestaw dań jest informacją o pochodzeniu osób, które traktują je jako "tradycyjne, narodowe i własne". W Polsce, poddanej kilkadziesiąt lat temu ogromnym przemieszczeniom ludności, bożonarodzeniowe zwyczaje stanowią świadectwo korzeni przodków. Np. w Dolnoślązakach, tak mocno wrośniętych w swój region, przy okazji wigilii odzywają się tradycje np. kresowe. W iluż wrocławskich domach każdego 24 grudnia na stołach pojawia się dokładnie to samo, co dziadkowie przygotowywali we Lwowie, Stanisławowie czy Tarnopolu! Temat wart jest wnikliwych studiów etnograficznych, lecz sporządzenie dokładnej "topografii potraw wigilijnych" to zadanie niełatwe. Każdy region Polski jest wewnętrznie bardzo zróżnicowany. Przykładowo ? w Poznańskiem zupą wigilijną najczęściej była grzybowa, choć barszcz z uszkami dominował zwykle tam, gdzie Wielkopolska styka się z Ziemią Kaliską. Mocno wyróżnia się Pomorze, na którym nie dość, że tradycją bywała zupa piwna ? to często św. Mikołaj nie odwiedzał dzieci 6 grudnia! Generalnie do wschodnich dzielnic przynależy kutia, do niedawna niemal nieznana w regionach zachodnich ? często nie wyobrażających sobie wigilii bez klusek z makiem. Najbardziej odmiennie wyglądać potrafi wigilijny stół na Warmii, Mazurach czy Śląsku Cieszyńskim. Tutaj dopuszczalne bywają wigilijne dania mięsne ? pieczona gęś i gęsia kiełbasa. Podobne świętowanie w szesnastowiecznej Polsce było częstsze. Przez około stulecia, wraz z reformacją, zakorzeniały się w Rzeczypospolitej zwyczaje ewangelickie. W XVII w. większość kraju była znów katolicka. Ludność kilku regionów pozostała jednak przy protestantyzmie, ubarwiając odmiennością swych obrzędów kulturowy pejzaż Polski.
Święta Bożego Narodzenia są wydarzeniem wyjątkowo bogatym w treści religijne, narodowe, rodzinne. Jakże głęboko w przeszłość sięga sztafeta pokoleń, która teraz nam powierzyła ten nadzwyczajny zestaw znaków. I jakże haniebne byłoby przerwanie tego, przekazywanego kolejnym generacjom od stuleci i wzbogacanego pomimo wszelkich kataklizmów, niezwykłego łańcucha symboliki stanowiącej o naszej tożsamości.
Artur Adamski
Wyświetlony 7159 razy
Więcej w tej kategorii: « Od redakcji Wiersz wigilijny dla MJ »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.