niedziela, 29 sierpień 2010 09:12

Gorące trzy dni w pałacu im. Stalina

Napisane przez

"Podarunek" od naszych wschodnich sąsiadów, obchodzący w tym roku 50-lecie górowania nad stolicą Polski, Pałac Kultury Nauki przetrwał i nie runął w czasie międzynarodowej konferencji naukowej, której temat brzmiał: "Komunistyczny aparat bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej 1944/45-1989"! Blisko 40 referatów, kilkanaście spotkań panelowych i tyleż filmów dokumentalnych.

Znakomicie zorganizowana 16-18 czerwca br. konferencja odbywała się w dwóch salach ? Koncertowej i Renesansowej. Wykłady, dyskusje panelowe odbywane w iście koncertowym stylu, były pierwszym tego rodzaju wydarzeniem w piętnastoleciu niepodległej Polski i okazały się niezwykle ciekawe dla wszystkich, którym nie jest obojętna najnowsza historia Europy i Polski. Naukowcy przybyli z podbitych niegdyś przez Związek Sowiecki krajów (Estonia, Litwa, Łotwa) oraz z europejskich państw bloku sowieckiego (Bułgarii, Czechosłowacji, NRD, Polski, Rumunii, Węgier). Obrady były prowadzone w języku angielskim, niemieckim i polskim z tłumaczeniem symultanicznym. Do udziału w konferencji, zarówno w charakterze referentów, jak i słuchaczy i uczestników dyskusji zaproszono historyków, politologów oraz wszystkich zainteresowanych historią komunistycznego aparatu bezpieczeństwa ? przybyło ponad 100 historyków oraz politologów z 18 krajów świata. Przybyli też świadkowie historii.
Mogli oni po raz pierwszy publicznie porównywać i zestawiać funkcjonowanie totalitarnego reżimu również w takich krajach jak Albania, Chiny, Jugosławia, Korea Płn., Kuba, Mongolia, Wietnam. Dyskutowano o sposobach kneblowania obywatelom ust, zastraszaniu i całym systemie okrutnych i bezwzględnych represji, począwszy od lat tuż powojennych, aż po koniec lat 80. ubiegłego wieku. Pierwszego dnia została otwarta, towarzysząca konferencji wystawa poświęcona enerdowskiemu MBP (Ministerstwu Bezpieczeństwa Państwowego, popularnie STASI).

Wolność dla mojej teczki!
Współorganizatorami konferencji ? obok IPN ? były podobne do polskiego instytuty z Czech, Niemiec i Słowacji, a tematyka, nawet w krótkich z konieczności referatach, znakomicie opisywała powojenną historię państw podbitych przez sowiecki totalitaryzm.
STASI u szczytu swojego rozwoju zatrudniała ok. 500 tys. etatowych pracowników ? mówił dr Jens Gieseke podczas pierwszego dnia sesji. Wystąpienia prelegentów pozwalały poznać pokrótce stan badań w poszczególnych krajach byłego obozu sowieckiego. I tu chyba największym doświadczeniem okazała się trudność wszystkich badaczy: niekompletne i poniszczone akta. Właściwie jedynie władze zjednoczonych Niemiec otworzyły swoje archiwa. Jednak nie było to tylko zasługą nowej władzy. Pamiętać należy, że na przełomie lat 1989/1990 znaleźli się Niemcy, którzy zajmowali ośrodki władzy służb bezpieczeństwa w Berlinie i innych miejscowościach NRD, by chronić akta STASI przed zniszczeniem i złamać ten sposób hegemonię wszechwładnych służb.
"Wolność dla mojej teczki!" ? tak brzmiał główny postulat obywateli, którzy przypuścili szturm na centralę STASI w połowie stycznia 1990 r. (Podobne hasła w Polsce oficjalnie pozwala się artykułować publicznie dopiero w 2005 r.). Dostęp do jej akt był jednak początkowo możliwy tylko w wyjątkowych wypadkach. Dopiero parlament zjednoczonych Niemiec, uchwalając w grudniu 1991 r. ustawę o dokumentach służby bezpieczeństwa, spełnił żądania obywateli domagających się dostępu do informacji na ich temat. Prawo do osobistego wglądu do akt stało się kluczowym elementem ustawy.
Wybrana po raz pierwszy w wolnych wyborach Izba Ludowa uchwaliła 24 sierpnia 1990 r. ustawę regulującą ten problem. Na wniosek rządu NRD i za zgodą Izby Ludowej dokumenty przekazane zostały do dyspozycji pełnomocnika rządu federalnego ds. dokumentów personalnych byłej służby bezpieczeństwa. Niemal jednogłośnie powołano na to stanowisko deputowanego Joachima Gaucka, który 3 października 1990 r. został oficjalnie mianowany przez prezydenta republiki Federalnej Niemiec. W sierpniu 1990 r. pierwsza wybrana w wolnych wyborach Izba Ludowa NRD uchwaliła ustawę mającą regulować tryb postępowania z dokumentami służb bezpieczeństwa. Ustawa przewidywała, między innymi, umożliwienie rehabilitacji byłych więźniów politycznych, jak również lustrację osób pod kątem ich ewentualnej współpracy z MBP.
1150 osób spośród ogólnej liczby 2770 zatrudnionych pracowników Urzędu Pełnomocnika Rządu Federalnego odpowiada obecnie za umożliwienie obywatelom wglądu do istniejących akt służby bezpieczeństwa lub udostępnia dokumenty MBP publicznym i niepublicznym placówkom w celu lustracji konkretnych osób pod kątem etatowej lub nieoficjalnej współpracy ze służbą bezpieczeństwa. A tylko niewielka grupa pracowników zatrudniona jest w dziale odpowiedzialnym za edukację i prowadzenie badań naukowych.
Odkrywane akta bezpieki jednoznacznie dokumentują, że enerdowscy funkcjonariusze partyjni nie rzadko byli powiązani z sowieckim NKWD już przed II wojną, a Rosjanom wcale nie przeszkadzał fakt, że wielu z nich służyło podczas wojny w SS, gestapo czy innych służbach hitlerowskich Niemiec. Po byłych hitlerowców i tajnych współpracowników nazistowskich sięgały także czechosłowackie komunistyczne służby.

(?)
Hanna Karp
Wyświetlony 6572 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.