wtorek, 31 sierpień 2010 22:49

Wódeczka Rassija

Napisał

Rosjanie dostają białej gorączki, gdy dowiadują się, że w prestiżowych rankingach i konkursach miano najlepszej wódki świata zdobywają marki angielskie lub francuskie. Podważanie prymatu trunków, których nazwy pisze się cyrylicą, to dla wschodnich Słowian kamień obrazy, bluźnierstwo obrażające ich narodową dumę niemal w tym samym stopniu, jak ?przepisywanie historii?, czyli kwestionowanie bezwzględnie pozytywnej roli Związku Sowieckiego w II wojnie światowej.

 

Kto rozpił Rosję?

Wódczane tradycje bliskiego nam Wschodu są rzeczywiście bardzo bogate. W 1865 roku Dymitr Mendelejew obronił na Uniwersytecie Petersburskim dysertację O łączeniu spirytusu z wodą, w której określił obowiązujący do dziś najbardziej popularny wzorzec napoju o zawartości 40% alkoholu. Późniejsze osiągnięcia twórcy układu okresowego pierwiastków przyćmiły wprawdzie to odkrycie, jest ono jednak nadal doceniane przez nieprzeliczone rzesze amatorów rozcieńczonego destylatu. Z kolei carski gorzelnik Piotr Smirnow opracował rzetelny sposób oczyszczania wódki (jego potomkowie musieli emigrować z bolszewickiej Rosji, skąd unieśli tylko rodzinną recepturę; we Lwowie na nowo rozpoczęli produkcję wódki, tym razem pod nazwą Smirnoff).

Niedawno Rosja dokonała jeszcze innego wyczynu, którym z pewnością zadziwiła świat: roczne spożycie czystego spirytusu na głowę jednego jej mieszkańca osiągnęło rekordowy pułap 15 litrów (w Polsce wynosi ono blisko o połowę mniej). Zapewne wielu poddanych Putina-Miedwiewa usłyszawszy tę wiadomość uznało, że jest to dobra okazja, aby się napić. Rosjanie ponadto przodują w konsumpcji wódki, wypijają bowiem prawie 60% jej światowej produkcji.

O tym, że w Rosji pije się dużo wysokoprocentowych alkoholi, wiadomo od dawna. Ale dlaczego tak jest, łamali sobie głowy najwybitniejsi rosyjscy myśliciele. Najpopularniejsze tłumaczenie to mroźne kontynentalne zimy. Jednak podczas tegorocznego lata, morderczo upalnego, Rosjanie wcale nie pili mniej, niemal w blasku szalejącego ognia gasili pragnienie zamiast pustoszących ich kraj pożarów. Na pogorzeliskach milicja wyłapywała birbantów, buszujących w poszukiwaniu wiadomego produktu. Do ciekawszych teorii objaśniających immanentną właściwość nie tylko rosyjskiego ducha, ale również przełyku, należy hipoteza, że Rosja (rozumiana jako formacja społeczna, państwowa i cywilizacyjna) musi pić, aby stłumić swoje poczucie winy. Inny z poglądów głosi, że to arendarze karczem i właściciele austerii, zapiekli nieprzyjaciele chrześcijan, element na Świętej Rusi obcy, rozpijali bogobojny lud prawosławny. A skoro pił cały naród, jego awangarda także za kołnierz nie wylewała. Dziewiętnastowieczny pisarz Mikołaj Pomiałowski twierdził, że uczciwi ludzie w Rosji, aby żyć, muszą pić. Doskwierała mu, tak przynajmniej tłumaczył swoje uzależnienie, upiorna rzeczywistość caratu, podobnie zresztą jak wielu innym przedstawicielom postępowych kręgów rosyjskich znękanych wstrętem do niewoli i powszechnego bagna. Nie oni sami jednak głuszyli ?ból sumienia? za pomocą butelki, bowiem długa lista wybitnych pijaków Wschodu obejmuje nazwiska o różnej orientacji politycznej. Według Benedykta Jerofiejewa, wszyscy ci Uspienscy i Pomiałowscy ani linijki nie mogli napisać bez kielicha. Pili na umór! Najlepsi ludzie Rosji! A dlaczego pili? A z rozpaczy! Bo byli porządni! Zapewne przypuszczenie to odnosi się do samego autora przejmującej powieści ?Moskwa-Pietuszki?, słynnej z unikatowych przepisów na drinki, w czasach sowieckich jednak przyczyny hołdowania popularnej słabości uległy zróżnicowaniu. Ze względu na skalę zjawiska ograniczmy się tylko do literatury: jednym znakomitościom, takim jak Sergiusz Jesienin, Anna Achmatowa (gustująca w podgrzanej wódce, lecz nie w grogu) czy demi-clochard Jerzy Olesza, nałóg umożliwiał jako takie funkcjonowanie w zniewolonym społeczeństwie. Częściej jednak służył pogodzeniu się z własną poniżającą dyspozycyjnością i zagłuszaniu sporadycznych wewnętrznych rozterek: z takiego powodu sięgali po kieliszek, między innymi, Maksym Gorki, Aleksy Tołstoj i Michał Szołochow; szczególnie znany jest przypadek Aleksandra Fadiejewa, wieloletniego szefa związku pisarzy sowieckich, członka komitetu centralnego partii bolszewickiej, znanego z książki fantastycznej ?Młoda Gwardia?, który, nim zastrzelił się w 1956 roku, przez wiele lat systematycznie przebywał w zakładach odwykowych, gdzie podług świadków pił umiarkowanie, nie więcej niż ćwiartkę dziennie. Pito wykorzystując dowolny pretekst i bez pretekstu, Aleksander Galicz pił z bohaterami własnych piosenek, rosyjscy pisarze emigracyjni pili z nostalgii, a dość ciekawy poeta Mikołaj Rubcow ? z przyzwyczajenia, dopóki podczas delirium nie udusiła go kochanka. Trwa w Rosji budowany przez pokolenia etos picia, który mówi więcej o tajemnicy ?duszy rosyjskiej? niż stosy uczonych rozpraw. Rosjanie, pragnący przodować w każdej dziedzinie, chwalą się przy tym, że mają najtęższe głowy na naszej planecie, ale piszący te słowa nieraz spotykał takich, których eliminowały już dwie setki.

(...)

Wyświetlony 1866 razy
Więcej w tej kategorii: « Po uszy w długach Dym w Moskwie »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.