czwartek, 23 wrzesień 2010 10:25

Rodzina i wychowanie w dobie mass-mediów

Napisane przez

Z Wandą Elżbietą Papis rozmawia Joanna Sarnecka-Drużycka

Co się obecnie zmieniło w wychowaniu, jakie nowe problemy stanęły przed wychowawcami?
Rzeczywistość, w jakiej znalazła się aktualnie młodzież i dzieci, postawiła nowe wyzwania wychowawcze. Ogromny wpływ na nie wywarły mass-media upowszechniające treści z gwałtem, przemocą, magią i seksem. Szczególnie groźna w skutkach jest stymulacja seksualna poprzez pornografię. Niemały wpływ ma szerzenie kultów religii wschodnich, a także sekt. Wytworzenie mody na zażywanie środków psychoaktywnych, zwanych narkotykami, łatwa ich dostępność, powoduje lawinę uzależnień. Wielogodzinne oglądanie wizji (gry komputerowe, TV, wideo, Internet) skutkuje nowym uzależnieniem. Niemożność rozróżniania rzeczywistości od fikcji oddala od realnego świata i czyni niezdolnym do rozumienia go i funkcjonowania w nim. To wszystko wpływa na zmianę mentalności, hierarchii wartości i ważności w życiu, na negatywną zmianę postaw. Notuje się także zjawisko wtórnego analfabetyzmu. Obraz ogranicza wyobraźnię, co powoduje coraz większe trudności z wyobrażeniem sobie, jak czuje człowiek obok mnie. Wpływa to z kolei na utratę wrażliwości na drugiego, na zdolność do empatii. Współczesny człowiek ma coraz większy problem z wczuwaniem się w sytuację innego, bo to wymaga wcześniejszego wyobrażenia. To ułatwia uprzedmiotawianie drugich, a nawet traktowanie ich z bezwzględną przemocą.

Co rodzice mogą zrobić w takiej sytuacji, by uchronić swoje dziecko przed współczesnymi zagrożeniami, bo nie da się go przecież odizolować?
Izolacja nie jest możliwa, a jakiekolwiek próby eliminowania dziecka postawiłyby je poza grupą. Ono czułoby się wyalienowane ? a to boli. Potrzebne są więc działania społeczne, wspólne. Sama rodzina będzie miała duże kłopoty z ochroną dziecka. Istnieje praktyka tworzenia kręgów rodzin, np. krąg 6-7 rodzin, które regularnie spotykają się kolejno w domach dla przeżycia ważnych treści i umocnienia więzi. Ważne, aby w tych spotkaniach uczestniczyły również dzieci i młodzież. Do tego potrzebny jest dobry program, który byłby atrakcyjny nie tylko dla dorosłych, ale również dla młodzieży i dzieci. Tak uniwersalny program musi być inspiracyjny i więziotwórczy. Powinien inspirować do odkrywania prawdy o Bogu, człowieku i o świecie oraz pobudzać do refleksji i dzielenia się nimi.

Rozumiem, że temu m.in. służy program wychowawczy obejmujący zagadnienia wychowania do życia w rodzinie Życie i Miłość Pani autorstwa. Czego on dotyczy, jakich tematów i z jakiej perspektywy je Pani potraktowała?
Program powstawał przez wiele lat, ale pewne intuicje pojawiły się, zanim zaistniały zagrożenia. Jest on profilaktyczny wobec zagrożeń, o których mówiliśmy. Zawiera między innymi ćwiczenia dotyczące rzetelnego poznania rzeczywistości świata i człowieka. Bo prawda czyni człowieka mocnym. Dziecko jest mocne, gdy wie, w jakim świecie żyje, gdy wie, kim jest człowiek, gdy potrafi odróżnić prawdę od kłamstwa i dobro od zła. Ale nie tylko odróżnić ? gdy potrafi odrzucić kłamstwo i zło, a wybrać prawdę i dobro, choć to czasem kosztuje. Jest to szczególnie ważne w dziedzinie płciowości, która niesie z sobą nadzieję na miłość prowadzącą do rodzinnego szczęścia. Dlatego bardzo ważne jest poznanie osobotwórczego znaczenia płci w okresie dojrzewania, fenomenu męskości, fenomenu kobiecości, odkrycie zadań rozwojowych.

Proponuje Pani także materiały dydaktyczne. Bo te zajęcia różnią się od innych programów tym, że są bogate i aktywizują uczniów. Nie stanowią jedynie wykładni pewnych treści.
Stwierdziłam już bardzo dawno w mojej praktyce nauczycielskiej, że młodzież zdecydowanie poważniej przyjmuje treści i zmienia swoje postawy w sytuacji, gdy sama dochodzi do pewnych odkryć pod kierunkiem życzliwego autorytetu ? niż kiedy słyszy, że ma zrobić tak albo tak. Wobec tego cała moja praca poszła w kierunku znalezienia sposobów inspiracji do samodzielnego odkrywania prawdy, ale, jak już wspomniałam, pod kierunkiem życzliwego autorytetu, którym są rodzice, katecheci, nauczyciele.

Czy pewne ćwiczenia mogą być przeniesione do domu?
Tak, nawet powinny być przeniesione. Ale jest też ważne, żeby rodzice poznali pełny program, żeby zechcieli uczestniczyć w warsztatach dlatego, że wtedy będą rozumieli pracę nauczyciela realizującego program i będą w stanie z nim współdziałać. Dziecko będzie dzieliło się tym, co było w szkole. Ważne byłoby, żeby rodzice znaleźli czas i trochę cierpliwości, żeby je wysłuchać i wspólnie wykonać ćwiczenia uzupełniające. Wtedy będą potrafili ugruntować w dzieciach pewne odkrycia i doprowadzić do pogłębienia refleksji. Zapewne w niedługim czasie odkryją, jak te wspólne spotkania umacniają więzi rodzinne.

A jak to wygląda technicznie? Rozumiem, że ten program jest realizowany w ramach przygotowania do życia w rodzinie.
Nie tylko. Program jest interdyscyplinarny. Dlatego może być realizowany przez wszystkich nauczycieli. Daje to szansę stworzenia wspólnej płaszczyzny wychowawczej, gdy wszystkie podmioty nauczające i wychowujące będą mówić jednym głosem. Pozwoli to uniknąć sytuacji schizofrenicznej, kiedy jedni wyrywają to, co inni zasiali, a uczniowie skołowani nie mogą rozeznać, co jest prawdziwe, a co fałszywe; co dobre, a co złe.

No właśnie, wyczuwam tu takie ciekawe założenie, że nie ma takiej wiedzy, która nie byłaby przesiąknięta człowiekiem lub nie wymagałaby komentarza z naszej strony, jak to się odnosi do nas jako osoby, całości.
Tak, dlatego że człowiek jest tym, który tworzy nauki, który odkrywa, a jednocześnie tworzy technikę na podstawie tej nauki. Właściwie czy to, co tworzy, będzie dobrem dla ludzi, czy też będzie niszczące, zależy od tego, kim jest człowiek. Uczymy dzieci różnych przedmiotów. Nie każdy musi zostać biologiem, matematykiem czy anglistą, ale żebyśmy prawidłowo funkcjonowali społecznie ? każdy musi być człowiekiem. Dlatego wychowanie do człowieczeństwa, wychowanie do szacunku do człowieka jako osoby, a więc według normy personalistycznej, ma kolosalne znaczenie. Dzięki temu w szkole można by uniknąć dramatycznych scen przemocy, wykorzystywania. Te środowiska stawałyby się środowiskami życzliwymi, przyjaznymi, bezpiecznymi. Rodzice nie musieliby się denerwować, czy ich dziecko nie przyjdzie poranione ze szkoły, ale mogliby być spokojni, że dziecko doznaje tam prawidłowego rozwoju, wraca szczęśliwe do domu, czeka, kiedy będą następne zajęcia, że czuje, jak rozwija się, staje się coraz bogatsze w swoim człowieczeństwie, dojrzewa ? nie tylko dorasta, ale właśnie dojrzewa ? w człowieczeństwie. Chodzi przecież o to, żeby posiadło nie tylko wiedzę, ale także mądrość.

Jak tego słucham, to myślę, że chyba trudno o taką szkołę, która by realizowała tak w pełni taki ideał.
Myślę przede wszystkim, że to jest bardzo realne. Słowo ideał: ma pani pewnie na myśli wierne realizowanie przez całą radę pedagogiczną i prowadzenie ku temu, co być powinno.

Ja raczej myślę o uczniach. Czy dzieci rzeczywiście mają takie poczucie, że szkoła to jest miejsce fascynującej przygody z poznawaniem świata? To się rzadko zdarza, żeby usłyszeć coś takiego od uczniów.

(?)
Wyświetlony 4117 razy

Najnowsze od Joanna Sarnecka-Drużycka

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.