środa, 29 wrzesień 2010 12:39

NRD ? upadek

Napisał

Przez dziesięć wieków stan podziału był dla Niemiec stanem naturalnym. Poza, być może, przynależnością do Cesarstwa, trudno byłoby wskazać czynniki kształtujące świadomość wszechniemiecką. Podział Niemiec dokonany po II wojnie światowej pozornie mógł zatem uchodzić za przywrócenie swoistej normy, przejściowo zakłóconej w latach 1871-1945 uzurpacjami Hohenzollernów, republikanów i narodowych socjalistów. W tym duchu wypowiadali się również przedstawiciele polskiej prawicy, podkreślający, że Niemcy zjednoczone stają się niebezpieczne dla sąsiadów. Odmienne jednak były warunki, w jakich został dokonany powojenny podział ? sztuczny i narzucony przez okupantów. W połączeniu z księżycową gospodarką zaprowadzoną przez Sowietów między Odrą a Łabą i wobec rozpowszechnionego w świecie demokratycznym przesądu, że najlepsze państwo to państwo narodowe, krach Niemieckiej Republiki Demokratycznej był równoznaczny z podjęciem działań na rzecz zjednoczenia z Republiką Federalną. Te przełomowe miesiące (1989/90, a szczególnie marzec-październik 1990) opisuje w swojej najnowszej książce dr Tytus Jaskułowski, polski naukowiec pracujący w Dreźnie.

 

Z góry trzeba stwierdzić, że lektura tej publikacji, w porównaniu choćby z poprzednią częścią ?enerdowskiej trylogii?, nie jest rzeczą najłatwiejszą. Jest to bardzo obszerna pozycja specjalistyczna, która swoim bogactwem danych i rozbudowanym aparatem naukowym zainteresuje przede wszystkim historyków i politologów, ale byłbym sceptyczny co do tego, czy na trwale zaistnieje w obiegu pozauniwersyteckim. Mimo wszystko sądzę, że trzeba informować o jej istnieniu, zważywszy jak niewiele jest w Polsce książek poświęconych historii NRD i jak łatwo można zapomnieć o całkiem niedawnych doświadczeniach. Przynajmniej ludzie prawicy powinni sięgnąć po ten tytuł, gdyż mają znakomitą okazję, aby porównać modele ?transformacji ustrojowej? Polski i NRD, a następnie rozważyć ich skutki.

Dr Jaskułowski broni stanowiska, że zjednoczenie Niemiec było nieuniknione, a czynnikiem przesądzającym o tym stała się katastrofalna sytuacja ekonomiczna NRD, zwłaszcza w 1990 r., kiedy nie było już widoków na wsparcie ze strony Związku Sowieckiego. Nawet gdyby niedawni opozycjoniści, po odsunięciu od władzy partii komunistycznej, zamierzali zachować wschodnioniemiecką niepodległość, państwo zbankrutowałoby pod ciężarem niezrealizowanych zobowiązań. Autor kwestionuje również opinie, że NRD została poddana jakiemuś bezwzględnemu dyktatowi, w wyniku czego znalazła się w sytuacji upokarzającej zależności, a malkontentom zwraca uwagę, iż władcy tej ?naprawdę demokratycznej? NRD z marca-października 1990 r. wynegocjowali niezwykle korzystne warunki zjednoczenia, natomiast realna pomoc finansowa dla późniejszych wschodnich landów wielokrotnie przekroczyła kwotę pierwotnie przyjętych zobowiązań. Republika Federalna ? jak wynika z niezwykle szczegółowych opisów kolejnych rozmów i negocjacji ? nie czekała bezczynnie na nieunikniony kolaps sąsiada, lecz jej reprezentanci przyjmowali postulaty wschodnioniemieckich partnerów aż do granicy, po której przekroczeniu RFN musiałaby w imię bratniej pomocy zdestabilizować własną gospodarkę. Na marginesie trzeba jednak dostrzec, że dwadzieścia lat później Niemcy ekonomicznie znajdują się ?pod kreską?, a we wschodnich landach istnieje wciąż przekonanie, że pomoc była niewystarczająca. Społeczna gospodarka rynkowa związek z wolnym rynkiem wydaje się mieć już tylko w nazwie...

Podczas uważnej lektury czytelnika może uderzyć ciekawy dysonans wynikający z przytaczanych przykładów narastającej destabilizacji polityczno-społeczno-gospodarczej, obstrukcji parlamentarnej, chwiejnych i zmiennych koalicji rządowych, gorących sporów w gremiach kierowniczych stronnictw, uwłaszczenia nomenklatury, niszczenia akt Stasi, co razem mogłoby prowadzić do wniosku, że ostatnie miesiące NRD stały pod znakiem anarchii i chaosu ? gdy równocześnie z fragmentów książki pozwalających rekonstruować własne stanowisko autora wobec omawianych problemów wynika, że w istocie nie działo się nic specjalnie zaskakującego czy groźnego, a ?standardy demokratyczne? NRD niejednokrotnie pozytywnie różniły się od rozwijającej się równolegle ?młodej, polskiej demokracji?[1].

Z jednym wyjątkiem... Transformacja ustrojowa w NRD i PRL/RP potoczyła się odmiennie w arcyważnej kwestii przyzwolenia na zabijanie w łonach matek. Zgoda na zachowanie ?prawa? do swobodnego mordowania dzieci pojawia się w książce p. Jaskułowskiego wielokrotnie, bardzo często jako stawiany przez demokratyczną elitę NRD warunek sine qua non zjednoczenia. Nie jestem w stanie rozstrzygnąć, czy słusznie, ale z książki przebija wrażenie, że gdyby ten holokaust nienarodzonych miał zostać powstrzymany, negocjacje zakończyłyby się zerwaniem. I choć ostatecznie przyjęto, że na terenie zjednoczonych Niemiec będą w tym zakresie funkcjonowały dwie odmienne regulacje, powszechna praktyka i późniejsze zmiany prawa doprowadziły do sytuacji, w której w całym państwie aborcja dostępna jest na żądanie, trzeba ją tylko sprytnie umotywować.

Podobnie jak w Polsce (choć w Polsce bardziej przez zaniechanie, niż formalne decyzje), zaakceptowano komunistyczne bezprawie w odniesieniu do zagrabionej w latach 1945-49 własności prywatnej. Stało się tak mimo masowo wyrażanych oczekiwań dawnych właścicieli. O ignorancji ekonomicznej wśród nowej wschodnioniemieckiej elity politycznej świadczyło również formułowanie podczas tworzenia koalicji rządowej sprzecznych wewnętrznie postulatów, m.in. formalnie miał istnieć wolny rynek, ale ceny byłyby regulowane przez państwo, a czynsze musiałyby być akceptowane przez lokatorów (str. 361).

Niewątpliwie na ocenę książki wpłynąć musi ? marginalne w skali całego dzieła, ale jednak obecne ? przekonanie autora o istnieniu w Niemczech ?skrajnie prawicowych partii neofaszystowskich?. Od naukowca tej klasy trzeba wymagać, że nie będzie ulegał ani politycznej poprawności, ani kalkom językowym. I choć może to nudne, bo nieustannie powtarzane, ale trzeba powtarzać, że 1) Niemcy zostały zgangrenowane przez narodowy socjalizm, a w epoce jego panowania słowo ?faszyzm? było przez narodowych socjalistów używane w formie epitetu, 2) narodowy socjalizm jest po prostu jednym z wariantów socjaldemokracji, który ? na swoje nieszczęście ? przegrał wojnę i tym samym przestał być atrakcyjny dla demokratycznego mainstreamu. Warto też sine ira et studio przeanalizować, czy niemieckie ugrupowania zwane ?neofaszystowskimi? rzeczywiście odwołują się do tej ideologii[2]. Tak więc przypomnijmy raz jeszcze: narodowy socjalizm jest równie lewicowy, jak lewicowe są: komunizm, demoliberalizm i inne odmiany socjaldemokracji.

Podobnym nieporozumieniem jest pisanie o rzekomych ?konserwatystach? w partii komunistycznej (str. 225). Jeżeli zastanowimy się nad tym, co chcieli ?konserwować? przedstawiciele tzw. betonu, okaże się w tej specyficznej optyce ? pozwolę sobie na zgryźliwość ? że Stalin powinien być zaliczony w poczet czołowych myślicieli zachowawczych. Na str. 71 znaleźć można nawet (o zgrozo!) zdanie o ideologicznym konserwatyzmie Honeckera! Natomiast o autentycznych konserwatystach, o odradzaniu się ruchu monarchistycznego np. w Prusach czy Saksonii ? ani słowa.

Mimo zasygnalizowanych wyżej, niewątpliwie przykrych uchybień nie ulega wątpliwości, że pisanie o historii Niemiec po II wojnie światowej nie będzie już możliwe bez odwołań do dzieł p. Jaskułowskiego. Ostatnie miesiące NRD to z pewnością interesująca, dobrym językiem napisana monografia, która wypełnia jedną z białych plam polskiej nauki. 

Tytus Jaskułowski, Ostatnie miesiące NRD, Oficyna Wydawnicza ATUT ? Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe, Wrocław 2010, str. 502.



[1] Należy jednak pamiętać, że pewne zmiany w funkcjonowaniu państwa, które jesienią 1989 r. uchodziły w NRD za rewelacyjne, w PRL zostały wprowadzone kilka lat wcześniej.

[2] Jak również, na czym polega sugerowana przez autora skrajna prawicowość partii ?Republikanie?.

Wyświetlony 2877 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.