środa, 29 wrzesień 2010 12:57

Wncenty Witos

Napisane przez

Trzydziestego pierwszego października 1945 r. zmarł w szpitalu oo. bonifratrów w Krakowie schorowany Wincenty Witos, były premier II Rzeczypospolitej, po przewrocie majowym lider antysanacyjnej opozycji. Umierał w zupełnie nowej, drastycznie zmienionej sytuacji politycznej Polski. Po okupacji niemieckiej nastało sowieckie ?wyzwolenie? oraz komunizm... Trudno było się w tym wszystkim od razu zorientować, nie tylko zwykłemu obywatelowi, lecz kardynałom Sapieże i Hlondowi, prof. Grabskiemu, a nawet samemu St. Mikołajczykowi, który w lipcu powrócił z londyńskiej emigracji i spotkał się z Witosem. Ten ostatni miał nie tylko słabe rozeznanie w nowych realiach geopolitycznych, lecz był skrajnie wyczerpany, przede wszystkim fizycznie.

 

Obie strony ówczesnej batalii o powojenną Polskę ? mikołajczykowcy z PSL i ludzie Bieruta z PPR ?usiłowali wykorzystać ?błogosławieństwo? coraz bardziej słabego starca dla swych celów. Dlatego tak skrajnie odmiennie interpretowali jego odezwę do chłopów z okazji zakończenia II wojny światowej, gdzie nestor polskiej demokracji i polskiego ruchu ludowego wzywał naród do odbudowy kraju z ruin i pożogi. Witos nie opowiadał się zbyt wyraźnie i jednoznacznie przeciwko komunie i dominacji ZSRS. Wydaje się, że sterany przeciwnościami losu i przygnieciony tragedią minionej wojny (którą w całości przeżył w okupowanym przez Niemców kraju), był bardziej niż jego niegdysiejszy uczeń (a w 1945 r. polityczny ?szef?) Mikołajczyk skłonny do jakiegoś kompromisu z PPR i Rosją.

Opowiadał się przede wszystkim za szerokimi reformami społecznymi w kierunku lewicowym, ale i za utrzymaniem demokracji w stylu lat 1919-1926, czyli rządów parlamentarnych, autentycznie wolnych wyborów itp. Staruszek miał duży mir w masach chłopskich i naturalnie w łonie samego PSL-u. Mikołajczyk uznawał go za swego ?ojca? i patrona. Ale za trumną Witosa pod kościołem Mariackim w Krakowie, ustawili się nie tylko on sam oraz dr Władysław Kiernik (?prawa ręka? zmarłego, ?mózg? partii w latach dwudziestych i trzydziestych), ale i stalinowski namiestnik B.  Bierut. Senior ruchu ludowego spoczął na zawsze w rodzinnym grobowcu, w swoich ukochanych Wierzchosławicach pod Tarnowem.

Urodził się 21 stycznia 1874 r. w tychże Wierzchosławicach w średnio zamożnej rodzinie chłopskiej. Wszyscy ciężko pracowali na roli od świtu do zmierzchu. Wincenty wyrósł na mężczyznę stosunkowo na owe czasy wysokiego (174 cm wzrostu), a przede wszystkim bardzo silnego i szerokiego w barach. Jego potężne dłonie brały wszak ochotnie nie tylko pługi, widły i cepy, lecz książkę polską. Był bardzo zdolnym samoukiem, oczytanym i inteligentnym, swoistym fenomenem (podobnie jak potem Mikołajczyk). Choć ukończył ledwo szkołę ludową i nie znał wcale języków obcych, o politologii czy ekonomii nie wspominając, w polityce orientował się nieźle, a nawet lepiej niż niejeden hrabia, doktor czy profesor ze Lwowa, Krakowa czy Warszawy...

Wincenty od młodych lat działał w galicyjskim Stronnictwie Ludowym (założone w 1895 r., potem PSL, od 1931 r. znów SL), ale sympatyzował także z Ligą Narodową i samym Romanem Dmowskim. Był katolikiem, ale do biskupów (z wyjątkiem może prymasa Augusta Hlonda) zaufania nigdy nie miał. Od 1908 r. był wójtem w Wierzchosławicach, od tegoż roku także posłem na galicyjski Sejm Krajowy we Lwowie, od 1911 r. zaś deputowanym do parlamentu austriackiego (w ramach c.k. monarchii obejmował on terytorialnie Austrię, Słowenię, Czechy i Galicję). Był to zatem ? jak na chłopskie progi ? awans znaczący.

Najważniejszym terenem działalności polityków polskich przed Wielką Wojną był oczywiście galicyjski Sejm we Lwowie. W grodzie nad Pełtwią rezydowali kolejni namiestnicy i urzędy, arcybiskupi i rektorzy Uniwersytetu oraz słynnej Politechniki. Stary, stołeczny Kraków był miastem znacznie mniejszym i znajdował się wówczas nieco w cieniu, choć działali tam bp Adam Sapieha, znany poseł socjalistyczny Ignacy Daszyński czy Józef Piłsudski. ?Wójt z Wierzchosławic? zdawał się nie mieć wobec tych wszystkich ludzi jakichś większych kompleksów...

W toku I wojny był zwolennikiem ostrożnej współpracy z Austrią (współtworzył w 1914 r. krakowski Naczelny Komitet Narodowy). Nie miał wszak zaufania ani do arystokracji, ani kleru, ani też do Piłsudskiego. Jeszcze w 1913 r. wyeliminował starszego konkurenta do władzy nad własną partią, Jana Stapińskiego i stanął na czele silnego ugrupowania PSL ?Piast?. W momencie wojennej klęski Niemiec i Austrii, w październiku 1918 r. ? jako jeden z najpoważniejszych centrolewicowych polityków galicyjskich ? stanął na czele tzw. Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie. Chodziło naturalnie o ?likwidowanie? austriackich porządków i zakładanie administracji stricte polskiej. W listopadzie, niestety, Galicję wschodnią ze Lwowem opanowali w dużej mierze nacjonaliści ukraińscy i trzeba było kilkumiesięcznej krwawej batalii, by tę część Polski odzyskać.

(...)

Wyświetlony 1455 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.