środa, 29 wrzesień 2010 13:48

Autobusem z Houjie do Dongguanu, czyli o chińskim o ruchu drogowym

Napisane przez

awno temu, gdy pracowałem w chińskiej fabryce, odbyłem interesującą rozmowę z szefem produkcji, hongkongijczykiem o imieniu Choi. ? Nigdy nie jeździsz autobusami w Chinach? ? spytałem. ? Nigdy ? padła rezolutna odpowiedź. W oczach Choia zapłonął ogień absolutnej determinacji. ? To jak się przemieszczasz, gdy nie masz samochodu? ? ­zadałem pytanie. ? Dzwonię po taksówkę.

 

Chodziło tu o tzw czarne taksówki, heiche , czyli zwykłe samochody, ze zwykłymi kierowcami, którzy robią nielegalny biznes i bez licencji wożą klientów. Zrozumiałem przekaz Choia. Większość hongkongijczyków, ta bardziej dumna, nigdy nie skorzysta z ?normalnego? autobusu w Dongguanie, uważając to za rzecz wstydliwą i poniżającą czy też, mówiąc po chińsku, odbierającą twarz. Rajd autobusem to swoisty komunikat dla tzw. zwykłych Chińczyków: nie stać mnie na taksówkę i nie mam samochodu, jestem biedny albo głupi i skąpy.

Choi był zdolny wsiąść w pociąg z Changping, gdzie mieszkał, i po 30 minutach zjawić się w Luohu, Shenzhen, by tam przejść granicę. Mógł wsiąść w ekskluzywny autobus kursowy Guangzhou-Hongkong, natomiast wewnątrz mainlandowych miast i miasteczek nigdy nie korzystał z tej taniej, choć trochę niewygodnej, czasami brudnej i śmierdzacej formy przemieszczania się.

Ja korzystałem z niej wielokrotnie, ale jestem młodszy, nie mam owej męskiej, azjatyckiej dumy opartej o kasę, nie byłem i nie jestem managerem w zagranicznej firmie, dzięki czemu jestem w stanie co nieco powiedzieć o chińskich autobusach i ruchu drogowym.

Na początku września pracowałem, wraz z kilkoma białymi kolegami, jako filtrator na wielkich targach meblowych w Houjie. Moim zadaniem było nie wpuszczać mieszkańców Chin, przede wszystkim brzydko wyglądających ?oglądaczy? do części międzynarodowej, gdyż zdaniem firmy, podkreślam, chińskiej, ich obecność bardzo obniżyłaby jakość serwisu dla zagranicznych klientów. Trudno odmówić firmie racji ? w zapchanej sali wystawowej cudzoziemcy parwdopodobnie zrezygnowaliby z robienia interesów. Odfiltrowałem więc setki Chińczyków.

Targi odbywały się w Houjie. Jest tam tzw. town zhen, położone między Dongguanem na północy i Humen na południu. Targi meblowe odbywają się tam dwa razy w roku, w marcu i wrześniu. Houjie to zagłębie meblowe, znajduje się tam ogromny kompleks wystawowy, dwie gigantyczne hale. Ale skupmy się na wrażeniach z podróży.

Ranek. Model z Hongkongu

Poranny transport był piękny i wygodny. Taksówką od bramy osiedla, gdzie mieszkam, poprzez szerokie drogi Dongguanu, od Dongguan dadao, reprezentacyjnej alei miasta, z piękną roslinością w środku i po obu stronach, do znacznie gorszej ulicy, zwanej bolandadao. Tutaj zaczynał się wjazd we właściwe Houjie, czyli w uliczki znacznie węższe, usytuowane pomiędzy dziesiątkami fabryk, głównie obuwniczych. Bolandadao to alternatywa dla długiej i szerokiej Guantai Road, ciągnącej się od serca Dongguanu aż do ekspozycyjnych hal, oraz dla płatnej autostrady łączącej Shenzhen z Kantonem, a także Humen, Houjie z Dongguanem. Guantai Road jest remontowana już od ponad roku. Pewne odcinki są wyłączone z ruchu. Chińska policja nie organizuje objazdów, po prostu wyłącza z ruchu jeden pas, a droga nagle zwęża się niczym szyjka butelki. Przewidując korek, podjąłem decyzję, że rano trzymamy się z daleka od Guantai Road. Podróż taksówką, mimo że znacznie zwolniona w Houjie przez dziury i nierówności rozpadającej się Bolandadao oraz przez innych kierowców, którzy wpadli na ten sam pomysł, co ja, przebiegała względnie przyjemnie, poranny horror korków w chińskim stylu został nam oszczędzony. Po prawej stronie mogłem ?podziwiać? panoramę miasta: usunięte góry, wyrównaną ziemię, obrzydliwą, lekką architekturę, haszcze na nieużytkach, park, czyli górę, którą pozostawiono, by funkcjonowała jako ?teren zielony?, ozdabiającą ją betonową pagodę. Na trawiastym zboczu stoku wycięto piękne chińskie znaki: lvse Houjie huanying ni  ? Houjie wita was.

(...)

Wyświetlony 1529 razy
Więcej w tej kategorii: « Krajobraz po wyborach Eco-menizm »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.