środa, 29 wrzesień 2010 14:38

KGHM Polski Złom

Napisał

Coraz większy udział złomu w produkcji KGHM Polska Miedź SA w Lubinie uzasadnia tytułową propozycję zmiany jej nazwy. To nie jest złośliwość czy też uszczypliwość. To fakt. Ktoś mógłby powiedzieć, że smutna rzeczywistość. Mimo tradycyjnie ujemnych skojarzeń dotyczących handlarzy złomem, na towarze tym równie dobrze się zarabia, jak na górnictwie złóż rud miedzi. Po prostu KGHM z roku na rok coraz więcej miedzi produkuje ze złomu. Dumne górnictwo Lubińsko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego (LGOM) powoli odchodzi w przeszłość. Nowy kierunek zaopatrzenia hut w surowiec zasługuje na uznanie. Jest nim właśnie pozyskiwanie złomu miedzi na rynku krajowym i europejskim.

 

Zmierzch górnictwa

Pozornie wszystko wygląda jak dawniej. Tysiące górników w trzech kopalniach ?Lubin?, ?Sieroszowice-Polkowice? i ?Rudna? codziennie zjeżdża na dół. Dziesiątki milionów ton urobku rocznie przerabiają Zakłady Wzbogacania Rudy (ZWR). Huty pracują pełną parą. Związki zawodowe tradycyjnie walczą o swoje miejsca pracy, broniąc się przed prywatyzacją firmy, żądając podwyżek itp. gratyfikacji. Trwa modernizacja parku maszynowego, wprowadza się nowe kombajny i metody eksploatacji. Z roku na rok obniża się jednak zawartość miedzi w rudzie. Wraz ze wzrostem głębokości pogarszają się warunki eksploatacji. Wzrasta temperatura, która na planowanej głębokości wybierania złoża, wynoszącej 1400 m, zbliży się do 40 stopni Celsjusza. Jest to trudne do zniesienia na powierzchni, a na dole wymaga kolosalnych nakładów na jej punktowe tylko obniżenie. Nikt jednak nie rezygnuje z górnictwa rud miedzi. Nieuchronnie jednak jego coraz poważniejszym konkurentem staje się skup miedzianego złomu. Nie wymaga on żadnych tego rodzaju inwestycji przekraczających możliwości techniczne, finansowe i organizacyjne firmy.

Pierwszy sygnał

Kolejne Zarządy i Rady Nadzorcze, niezależnie od ich politycznego nadania, coraz bardziej zdawały sobie sprawę z trudności, jakie będzie stwarzać własne górnictwo. Znajomość geologii złoża wskazywała, że może być tylko gorzej. Zaczęto przygotowywać się do stopniowego ograniczenia jego roli. Na pierwszy ogień poszły Zakłady Górnicze ?Konrad? w Iwinach koło Bolesławca. Położone ok. 30 km od siedziby spółki były jej przysłowiową ?kulą u nogi?. Jako najstarszy zakład, czynny od 1950 roku, wymagał stałej, kosztownej modernizacji. Podstawowe górnicze wyrobiska wykonali tutaj jeszcze Niemcy. Własna produkcja miedzi była konieczna dla ich przemysłu zbrojeniowego i wysiłku wojennego. Przypomnieć trzeba, że kopalnię zatopiono w 2001 roku, pozostawiając w niej ok. 100 milionów ton rudy miedzi. Z tego część była przygotowana robotami górniczymi do wybrania. Kopalnia też dysponowała pełną infrastrukturą do wytwarzania koncentratu. Zawartość kruszcu w rudzie wynosiła ok. 1,1 procenta, co odpowiadało około jednemu milionowi ton miedzi. Jej obecna wartość to ok. 7 miliardów dolarów. Procedury związane z jego likwidacją były na pograniczu prawa. Mając jednak poparcie rządu, wszystko to można było zalegalizować.

(...)

Wyświetlony 1635 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.