czwartek, 30 wrzesień 2010 09:24

W obronie życia i mienia

Napisane przez

Tam, gdzie broń jest legalna, spada współczynnik przestępczości, ponieważ bandyta, decydując się na akt przemocy, ryzykuje życiem. Obywatele często wyręczają więc nieskuteczną państwową policję. Natomiast tam, gdzie posiadanie rewolweru jest sprzeczne z prawem, rabunek z użyciem banana lub ogórka staje się równie skuteczny jak napad z bronią w ręku.

Już reżyser Siergiej Eisenstein zwracał uwagę, że jeśli widzowi ukaże się ornament wykonany z niedźwiedzich kłów, to tak, jakby zobaczył całe niebezpieczne zwierzę. Prowokujący film lewackiego aktywisty i biznesmena Michaela Moore'a pt. "Zabawy z bronią", w którym rzeczywistość jest zafałszowana, a prawda miesza się z fikcją, stoi w sprzeczności z istotą problemu. W Polsce, sądząc po recenzjach, ziarno padło na żyzny grunt. W kraju, gdzie na co dzień nie odczuwa się poszanowania praw własności, a za działanie w obronie własnej ryzykuje się karą więzienia, każdy głos w kierunku ograniczenia swobód obywatelskich spotyka się z entuzjazmem.

Prawo do samoobrony
Producenci strzelb i rewolwerów w USA zwracają uwagę, że medialna kampania zmierzająca do delegalizacji prywatnego użytkowania broni przypomina nagonkę na przemysł tytoniowy, lecz w odróżnieniu od tytoniu samoobrona przynosi społeczeństwu szereg korzyści. Badania uniwersyteckie wykazały, że prywatne użycie broni przedstawiane jest w prasie w złym świetle w stosunku co najmniej 3:1. Raport waszyngtońskiego Narodowego Centrum Analiz Politycznych zwraca uwagę, że prywatne użycie broni jest istotnym elementem krajowej polityki bezpieczeństwa. Na podstawie 15 niezależnych badań z różnych ośrodków naukowych stwierdzono, że Amerykanie odpierają ataki bandytów za pomocą broni palnej średnio aż 2,5 mln razy rocznie. Około 3 tys. kryminalistów ginie rocznie z rąk obywateli działających w obronie własnej. To trzykrotnie więcej niż w przypadku działań państwowej policji. Średnio 13 tys. bandytów zostaje rannych.
Jak nietrafne są argumenty aktywistów sugerujące niebezpieczeństwo prywatnego użycia broni, wykazują badania skuteczności aktów obrony. Kobiety, które są ofiarami przestępstw, 2,5-krotnie rzadziej cierpią na poważne obrażenia ciała, niż byłoby to w przypadku użycia mniej efektywnych narzędzi lub niestawiania oporu w ogóle. Potwierdzają to dane Departamentu Sprawiedliwości, mówiące nawet o pięciokrotnym zmniejszeniu uszczerbku na zdrowiu u ofiar agresji. Prawo do prywatnej obrony życia i mienia z wykorzystaniem broni palnej oznacza również korzyści ekonomiczne. Ilość poważnych przestępstw w USA spada od 20 lat. Zanotowano 8,5-proc. spadek morderstw, 5-proc. spadek ilości napadów rabunkowych i 7-proc. deprecjację pobić. Ekonomiści oszacowali, że samoobrona przynosi gospodarce 38,9 mld dolarów oszczędności w kwotach, które musiałyby być wydane na zwiększenie zaangażowania państwa w politykę bezpieczeństwa wewnętrznego, ponoszenie kosztów skutków przestępstw i zbrodni oraz resocjalizację skazanych.

Stój, bo strzelam!
Wydaje się, że w założeniu legalnego posiadania broni przez osoby prywatne, najistotniejsza jest nie filozofia wolności, odwieczne prawo ojców do obrony życia rodziny i mienia, lecz przesłanki praktyczne. Mówiąc wprost: bandyta decydujący się na agresję, z racji posiadania przez potencjalną ofiarę skutecznego narzędzia obrony, ryzykuje swoim życiem. Skuteczność prywatnej samoobrony potwierdza tę tezę: agresor musi liczyć się z największą ceną, którą może zapłacić za niepodporządkowanie się prawu i zwyczajom. Tak stało się w przypadku młodego narkomana, który zaatakował nożem 71-letniego Leonarda Carteta w jego domu. Z kolei 18-letnia Karen Waldaken zastrzeliła bandytę, który okradł ją, a następnie próbował zgwałcić. Przemocy przeciwstawił się także młody człowiek z Houston, który udaremnił morderstwo własnego ojca.
Działanie w obronie koniecznej to kres tyranii strachu, której ulega obywatel pozbawiony narzędzi skutecznego przeciwstawiania się agresorom. Potencjalna ofiara przestaje być bezbronna, natomiast w większości przypadków rewolwer staje się argumentem zaprowadzającym spokój. Kroniki policyjne wskazują na przykład Franka Bergamo z Pueblo, który udaremnił napad, a obezwładnionego agresora trzymał na muszce do czasu przyjazdu policji. A przecież w każdym państwie, gdzie jeden policjant czuwa nad bezpieczeństwem kilku tysięcy ludzi, ograniczanie praw do skutecznej obrony jest przyzwoleniem na zbrodnie. Należy wyraźnie podkreślić, że legalne posiadanie broni nie wiąże się ze wzrostem przestępczości z jej użyciem. To prawda, że w Stanach Zjednoczonych rocznie notuje się ponad 11 tys. zabójstw z użyciem broni palnej, lecz na tle 13,2 mln przestępstw popełnianych każdego roku jest to liczba niewielka.

(?)
Tomasz Teluk
Wyświetlony 4913 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.