sobota, 02 październik 2010 15:45

Mity podatku liniowego

Napisał

Podatek liniowy uchodzi za fantastyczny, magiczny wręcz, symbol, z którego bardzo lubią korzystać partie polityczne. Z jednej strony czytamy w "Bez Dogmatu", że SLD odchodzi od wartości lewicowych, ponieważ podatek liniowy to rzekomo wymysł wolnorynkowców, a z drugiej wywiad z profesorem Winieckim w "Gazecie Polskiej", że jest on sprawiedliwy i powinien zostać wprowadzony, jeśli Polska ma zacząć się rozwijać. Zadziwiające jest to, jak wiele błędów przedstawia każda ze stron sporu.

 

Zajmijmy się zatem po kolei mitami, które są często przedstawiane zarówno przez zwolenników podatku liniowego, jak i jego przeciwników.

Socjaliści, czyli specyficzni zwolennicy podatku liniowego
Jednym z ciekawszych faktów, którego nie zauważają strony dyskutujące, jest spostrzeżenie, że osoby o poglądach w pełni socjalistycznych są zwolennikami właśnie podatku liniowego. Żeby zrozumieć, dlaczego, musimy wyjść od jasnych definicji "systemu kapitalistycznego" i "systemu socjalistycznego".
Kapitalizm będziemy tutaj rozumieć jako system, w którym każda osoba w społeczeństwie ma prawo dysponować swoim ciałem, owocami swojej pracy i własnością, którą już posiada. Zasada posiadania dotyczy zatem władania ciałem: mogę tańczyć, śpiewać, mówić itd. tak długo, aż nie atakuję innych osób, które mnie otaczają. Dotyczy ona także władania owocami pracy, którą wykonuję swoim ciałem ? mogę podpisać kontrakt z inną osobą, która jest gotowa przetransferować mi owoce swojej pracy lub jakieś swoje aktywa (pieniądze, akcje, herbatę, pomarańcze itd.). Ten sam problem dotyczy również wymiany aktywa za aktywa (włącznie z ziemią).
Dochody w takim systemie są osiągane w zależności od suwerennych decyzji wszystkich równoprawnych właścicieli (czyli takich, którzy nie stają się właścicielami poprzez zagarnianie własności innych, tylko poprzez świadczenie dóbr i usług lub poprzez zagospodarowanie rzeczy do nikogo nienależących); nie ma więc problemu "dystrybucji", co błędnie sugerują niektórzy myśliciele. Nie ma "siły dystrybucyjnej" czy też jakiegoś "mechanizmu rynkowego", który rozprowadza "dochód społeczny" między różne jednostki. Każdy osiąga swoje zarobki w zależności od tego, ile wszystkie inne podmioty na rynku są gotowe zapłacić. Pracujący otrzymują "płace" w zależności od tego, jak bardzo przydatna jest ich produkcja w danym sektorze. Posiadający natomiast zarabiają pieniądze w zależności od tego, ile mogą dostać "renty" w zamian za wypożyczanie swojego majątku do procesu produkcyjnego. Kapitaliści natomiast otrzymują procent za poniesione oszczędności, czyli za przeznaczenie części swojego dochodu nie na konsumpcję, ale na inwestycje, które w przyszłości podniosą standard życia.
Ogółem tyle słów wystarczy o kapitalizmie. Socjalizm jest natomiast formą przeciwną, w której jednostki nie mają prawa dysponować owocami swojej pracy i swoimi prawnie nabytymi aktywami. Zamiast tego decyduje za nich jakaś siła ponadrynkowa, która zdobywa sobie uprzywilejowaną pozycję dzięki przemocy ("rewolucji"). Na przykład "partia", która konfiskuje własność ludzi poprzez werbalne deklaracje typu "wszystko należy do partii", z uzasadnieniem w stylu Trockiego: "nikt nie może być przeciw partii, bo partia ma zawsze rację" (na marginesie: oczywiście, kiedy partia wzięła się za towarzysza Trockiego i chciała ukrócić jego komunistyczny żywot, nagle przestała mieć rację). Istotny jest stan, który wiąże się z pełnym socjalizmem.
Jaki to stan? Zakaz dysponowania swoimi aktywami i osiągania z nich jakichkolwiek przychodów, ponieważ o wszystkim decyduje jakaś wybrana kasta czy "komitet centralny" (nazwijmy to, jak tylko chcemy). Zatem w takim systemie nie istnieje możliwość czerpania jakichkolwiek dochodów na swoją korzyść, ponieważ w 100% ma nimi dysponować instytucja wybrana przez rewolucję komunistyczną (w niniejszym artykule nie odróżniam komunizmu i socjalizmu, sam "mistrz" Karol Marx stosował te terminy zamiennie).
Wniosek: w pełnym systemie socjalistycznym obowiązuje podatek liniowy w wysokości 100%. Zatem każdy zwolennik pełnego socjalizmu (a więc zniesienia własności prywatnej) opowiada się za podatkiem liniowym nakładanym tak samo na każdy dochód, jaki jest osiągany w społeczeństwie. Żaden idealistyczny socjalista nie może bronić się przed twierdzeniem, że opowiada się za systemem podatku liniowego, ponieważ nie da się wyskoczyć poza 100% ilość zasobów w społeczeństwie. Nacjonalizacja wszystkiego to granica nie do przejścia i za nic w świecie nie da się z tego wycisnąć systemu podatku progresywnego. Jeśli wszystko jest znacjonalizowane, to system opiera się w istocie na podatku liniowym.
Mamy zatem interesującą sytuację. Zazwyczaj zwolennicy i przeciwnicy podatku liniowego głośno mówią o sprawiedliwości bądź niesprawiedliwości tylko i wyłącznie w oparciu o kwestię "liniowości", a nie wielkości opodatkowania. Czym skończyłaby się ich konsekwencja?
Profesor Winiecki musiałby stwierdzić, że pełny socjalizm jest sprawiedliwym systemem (chociaż pewnie kompletnie nieefektywnym), ponieważ obowiązuje w nim podatek liniowy. Z kolei pełni socjaliści musieliby zrezygnować ze swoich komunistycznych tez, ponieważ na bazie analizowania podatku liniowego musieliby dojść do wniosku, że socjalizm jest niesprawiedliwy (wewnątrz swojej własnej doktryny) i porzucić ideę pełnej socjalizacji.

Kapitalizm a socjalizm
Nie żyjemy w świecie, w którym obowiązuje pełny socjalizm i zakaz dysponowania owocami swojej pracy (na szczęście), podobnie jak nie żyjemy w pełnym kapitalizmie, gdzie wszelkie relacje między ludźmi są pokojowe i opierają się na dobrowolnych kontraktach i współpracy (czyli na czymś, co sprawiło, że Zachód to dzisiaj najbogatsza część świata; nie, to nie przywileje socjalne, bo one nie produkują niczego z powietrza, tylko redystrybuują istniejące już bogactwo).
Mamy zatem dwie skrajności, między którymi plasują się dzisiejsze systemy. Nie dzieje się bowiem tak, że 100% dochodów pozostaje w naszej dyspozycji, podobnie jak nie dzieje się tak, że 100% naszych dochodów jest rozdysponowywanych przez aparat administracyjny. Zamiast tego żyjemy w systemie, w którym kilkadziesiąt procent zarabianych przez nas pieniędzy jest konfiskowanych przez państwo i wtedy dystrybuowanych między różne grupy. W zależności od dosyć szerokiego spektrum poglądów, różni ideolodzy opowiadają się za rozmaitymi formami rządów, których celem jest konfiskowanie pieniędzy i wydawanie ich na różne pomysły.
Widzimy zatem, że poszczególne systemy nie różnią się tym, że mają podatek liniowy lub go nie mają, ale stopniem redystrybucji bogactwa, czyli konfiskowania własności prywatnej z rąk obywateli w stronę aparatu władzy. Pełny socjalizm nie jest w stanie uciec od podatku liniowego, ponieważ "wszystko" oznacza wszystko. Jeśli całość środków jest w posiadaniu państwa i to właśnie "partia" czy też "komitet centralny" decydują o ich dysponowaniu (podczas gdy indywidualny właściciel nie ma nic do powiedzenia, ponieważ zniszczono w 100% jego aktywa), to nie ma możliwości, aby wprowadzić progresję podatkową, tak jak dodając jedynkę do zbioru liczb rzeczywistych nie wyskoczę poza ten zbiór.
Pełna redystrybucja to pełna redystrybucja. Socjalizm oznacza całkowite zawłaszczenie wszystkich rzadkich zasobów. Jeśli ktoś będzie próbował wprowadzać progresję, to okaże się to złudne, bowiem wprowadzając stawki powyżej 100%, nie da się zwiększyć stopnia redystrybucji, gdyż już osiągnął szczytowy poziom. Kolejne progi 150%, 200% itd. będą fikcją, ponieważ z pełnej szklanki nie zrobi się pięciu1.
Z drugiej strony można zacząć wprowadzać progresję w dół, czyli zmniejszyć trochę stawki przy niższych progach, np. zrobić system 90%, 95% i 100%. Niewątpliwie oznaczałoby to progresję podatkową, ale zdecydowanie nie w stronę większej redystrybucji, tylko w stronę kapitalizmu i pozostawienia częściowego prawa własności (absolutnie minimalnej ilości, ale jednak). Ten krok byłby zatem krokiem w stronę większej wolności.
Nie ulega zatem wątpliwości: skrajni socjaliści siłą rzeczy opowiadają się za podatkiem liniowym, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy. Jeśli którykolwiek z nich stawia prymat liniowości podatków jako decydujący o tym, czy coś jest sprawiedliwe, czy też nie, to powinien bardzo szybko przemyśleć swoje poglądy i zmienić zdanie albo w kwestii liniowości, albo w kwestii socjalizmu.

Say: ważna wielkość podatku, nie forma
Jak wiadomo, raczej żaden socjalista nie zmieni zdania na podstawie powyższych wywodów. Dlaczego? Odpowiedź wyjaśni nam całą mglistość sporu dotyczącego liniowości podatku: najważniejszy jest poziom redystrybucji dochodu, a nie forma, jaką przybiera. Socjalista opowiada się za pełną nacjonalizacją własności, ponieważ chce, aby redystrybucja dochodów osiągnęła maksymalny 100% poziom. Nie interesuje go, czy wiąże się to z liniowością, czy też nie. Analogicznie powinniśmy patrzeć od strony kapitalistycznej. Forma redystrybucji nie jest aż tak istotnym elementem (chociaż niewątpliwie ma znaczenie), ponieważ priorytetem jest sama wielkość redystrybucji, czyli konfiskowania prywatnej własności przez państwo.
Prosty przykład powinien wyjaśnić sytuację. Dzisiejszy system podatkowy wygląda w sposób następujący: 19, 30 i 40% (dochodowy, który oczywiście jest tylko częścią dochodów publicznych; mamy inne podatki, stanowiące znacznie większy procent przychodów). Przeanalizujmy dwie reformy. Reformę A, która zakłada wprowadzenie podatku liniowego w wysokości 40% i reformę B, która zakłada wprowadzenie progresji podatkowej 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10%. Osoba, która opowiada się za wolnością gospodarczą, z pewnością powie liniowemu "nie", ponieważ bardziej od liniowości interesuje ją wielkość opodatkowania, o której pisał Jean Baptiste Say.
Z drugiej strony popatrzmy na reformę C, która wprowadza podatek liniowy 10% i reformę D, wprowadzającą progresję 40, 45, 50%. Dla zwolennika wolności gospodarczej wybór jest znowu łatwy. Właściwa reforma to ta, która zmniejsza ogólne obciążenia podatkowe. W przypadku wyboru między C a D lepszy jest dla wolnorynkowca podatek liniowy, ale nie dlatego że jest liniowy, tylko dlatego że jest niższy. W wyborze między A i B wolnorynkowiec wybiera przypadek progresji, ale nie dlatego że nie lubi liniowego, albo dlatego, że woli progresję, ale dlatego że w tym przypadku progresja jest niższa niż liniowość. Wniosek: ważne jest ogólne obciążenie podatkowe, a nie rodzaj proporcjonalności w fiskalizmie (przykład obniżania jednym, a podwyższania drugim, jest omówiony poniżej).
Problem wydaje się dość oczywisty, ale wywołuje bardzo wiele zamieszania wśród wielu dyskutujących, którzy, omijając sedno problemu, skupiają się zbytnio na kolorze samochodu zamiast analizować jego użyteczność. Ostatnio miałem przyjemność uczestniczyć w debacie, podczas której zapytałem pewnego lewicowca, który system jest jego zdaniem "sprawiedliwszy". System podatku liniowego w wysokości 10% czy też może system progresji 1, 2, ..., 10%. Odpowiedział, że sprawiedliwszy jest zdecydowanie system drugi, ponieważ oznacza większą progresję.
Widać zatem, że nieświadomie opowiedział się za rozwiązaniem bardziej wolnorynkowym i takim, które byłoby zaakceptowane przez wszystkich podatników. Z jednej strony system odpowiadałby biedniejszym osobom, ponieważ nie płaciłyby dziesięcioprocentowej stawki, tylko odpowiednio niższą; z drugiej strony zaś więcej zarabiający też nie narzekaliby, ponieważ z pierwszych części zarobionych przez siebie pieniędzy też by płacili niższe stawki, a dopiero po wpadnięciu w którąś tam ? płaciliby 10%. Wcześniejsza część z poprzednich progów zostałaby obciążona niższymi stawkami. Zatem taka progresja wiązałaby się z niższymi obciążeniami fiskalnymi i mniejszym stopniem redystrybucji niż w przypadku jednolitej dziesięcioprocentowej stawki. Żebyśmy tylko mieli takich lewicowców, którzy słysząc hasło "podatek liniowy 15%", proponowaliby progresję 1-15% (Niestety, większość z nich tego nie robi. Dlaczego? Ponieważ nie zależy im na niższych podatkach dla miej zarabiających, ale na wysokim poziomie redystrybucji i konfiskowaniu dużej części dochodów społeczeństwa, obojętnie: czy "bogatych", czy "biednych").

Mit: "liniowy, czyli prosty" i niechęć do ulg
Powszechnie uważa się, że podatek liniowy jest prosty, a progresja skomplikowana. Tymczasem sama progresja albo liniowość nie świadczą o tym, jak bardzo skomplikowany jest dany podatek. Decyduje o tym jasność przepisów i klarowne przedstawienia przedmiotu opodatkowania. Przyglądnijmy się podatkowi dochodowemu.
Wyobraźmy sobie progresję podatkową 10, 20, 30%, nakładaną na kolejne zarobione przez obywateli dochody. Poza tym dodajmy system wielu ulg (remontowej, budowlanej, edukacyjnej itd.). Całość problemu ze skomplikowaniem podatkowym wynika nie z istnienia stawek 10, 20, 30%, ale z tego, że istnieje dochód, który trzeba wyliczyć, a wraz z nim potrzeba interpretacji poszczególnych kosztów, ulg i możliwości ich odliczania. Samo wprowadzenie podatku liniowego 10% nie zmienia ani trochę skomplikowania systemu, ponieważ dalej trzeba wyliczyć dochód i odliczać ulgi, koszty itd. (chociaż zmieni inną istotną rzecz, o której mówiliśmy wyżej, czyli poziom redystrybucji). Dodatkowe dwa progi zmieniają po prostu tyle, że od pewnego momentu trzeba naliczać 20%, a od kolejnego 30%. Ale to już przecież nie jest specjalny problem i nie na tym polega natura "komplikacji" systemu podatkowego.

____________
1 Ktoś może zaoponować, że zdarzały się przypadki, gdy podatek wyniósł ponad sto procent (Szwecja, noblistka z literatury); ale jest to tylko możliwe, gdy w innych przypadkach podatek nie wyniósł 100%. Jeśli by już wszędzie był ustawiony na poziomie 100%, to dodatkowe stawki powyżej tej wielkości niczego nie zmieniają.

 
(?)
Mateusz Machaj
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 4230 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.