sobota, 02 październik 2010 15:47

Pod równikiem, czyli katolicki desant w Zimbabwe

Napisane przez

Jesteśmy werbistami z Polski i mieszkamy sobie w Zimbabwe. Piękny kraj, dwadzieścia lat temu odzyskał niepodległość. Tylko po wojnie wybrali sobie prezydenta, który okazał się bandytą i złodziejem. Zupełnie nieregularnie sporządzamy różne zapisywanki o tym, co zachwyca i przestrasza. To one będą stanowiły treść tych minifelietonów w kolejnych numerach "Opcji na Prawo".

 

Trochę o komunikacji miejskiej w Harare. Są dwie możliwości:
1. Taksówka. To brzmi nieźle, ale samochody to takie trupy, że trudno sobie to wyobrazić. Zamiast zegarów parę kabli i nawet nie wszystkie mają światła. Taki złom nie ruszy bez kolegów kierowcy. Taki kierowca zabierze nawet siedem osób!
2. Buski. Commuter Bus to miejscowy pomysł na nieregularną komunikację miejską. Wraki jeszcze gorsze niż taksówki, często bez hamulców!. Taki nie ruszy, dopóki nie zbierze się 20 osób! A potem na trasie zabierze jeszcze z pięć (raz jechałem na silniku, czułem swąd palonego mięsa. Swojego!). Zatrzymuje się to sposobem "na stopa", a wysiada gdziekolwiek, krzyknąwszy wcześniej BUSTOP! (oczywiście w miejscowym języku shona i oznacza: bus stop!). Kiedyś, widząc wyjątkowo przepełniony bus, zatrzymałem się, by policzyć, ile osób wysiądzie z niego. Bus wyjątkowo wolno hamował, po czym... okazało się, że był to przystanek do wsiadania ? wcisnęło się jeszcze kilka osób ? nikt nie wysiadł. Jazdę tymi protezami autobusów umila lektura mądrości, którymi są one obklejone. Na przykład:
Jeśli miłość jest ślepa, to jak Jezus mógł widzieć?
Myślałem, że jestem biedny, bo chodzę bez butów. Dopóki nie spotkałem człowieka bez stóp.
Jeżeli całowałeś się ze złodziejką, to przelicz zęby.
Nawet, jeśli mnie znasz, musisz zapłacić. (To wisiało obok kierowcy)
Jesteś pijany? Nie ma problemu. Tylko Ty nie bądź problemem.


Dziś oglądałem w TV ministra finansów i rozwoju odczytującego projekt (?) ustawy budżetowej. Trwało to wszystko ponad godzinę. Oczywiście, według pana ministra, Zimbabwe już wkrótce gospodarczo przyćmi takie miernoty ekonomiczne, jak jakieś USA czy inne Germany. Ale najwspanialsze były dwa momenty:
1. Jako rozwiązanie problemu braku paliwa rząd obniża ceny rowerów,
2. Niektóre ustawy wchodzą w życie od jutra (dosłownie!!!).

***
Jeśli mnie ktoś zapyta za 50 lat, co najbardziej zadziwiło mnie w Afryce, gdy byłem tam pierwszy raz, to odpowiem: krany. Debilny, angielski pomysł. Każda umywalka ma dwa krany. Oddalone od siebie ok. 40 cm. Z jednego leci wrzątek (dosłownie), ale na szczęście (w całym tym nieszczęściu) zupełnie nie po angielsku (bo prawie logicznie) z drugiego leci woda prawie zimna. Konia z oprzyrządowaniem temu, kto się umyje bez poparzeń! Jak się dowiedziałem od zaprzyjaźnionych Anglików, ten genialny patent ma służyć oszczędności (?). Tylko że w całej Afryce nie ma zatyczek do zlewu!
Zanim tu przyjechałem, to różnie myślałem o tym, co mnie tu spotka. A szczególnie, kto mnie tu spotka. Ludzie. Biedni. Może nawet nieświadomi swoich różnych bied. Bzdury to były! To są najbardziej normalnie tacy sami człowieczkowie jak my, Rosjanie, Hiszpanie czy Libijczycy. Może mieli bardziej zakręconą historię niż my, może mają inny gust i temperament. Ale tak samo się denerwują, kochają, płaczą i tak samo się cieszą. Chłopaki świrują, panienki się stroją. Nikogo nie obchodzi jakaś Polska, tak samo jak Polaków Zimbabwe. Tak samo jak Polacy i oni liczą na pomoc z Zachodu. Nawet czarne dzieciaki śmieją się z nas tak samo jak dzieciaki w Polsce z murzyna.
(?)
 
Wyświetlony 6404 razy
Więcej w tej kategorii: « Perła Afryki Mity podatku liniowego »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.