czwartek, 11 listopad 2010 20:31

Podróżniczka

Napisane przez

Właśnie wróciłam z dalekiej podróży na Bliskim Wschodzie, gdzie jakiś czas żyłam i pracowałam. Cieszyłam się na powrót do kraju, do rodziny i znajomych. I co zastałam?

Afera goni aferę..., upadający rząd (może się mylę?), a na ulicach "czuć" beznadziejne poszukiwanie celu w życiu, a zwłaszcza paru groszy, żeby przeżyć do pierwszego.
W oczach wielu ludzi, spotykanych na ulicy i u większości moich znajomych, lęk o przyszłość, niechęć do zakładania rodziny (ci co jeszcze nie założyli, a statystycznie już powinni ją mieć), gonitwa czasu. Niemal każdego dnia słyszę z ust różnych ludzi i tych ustawionych i tych nie, że nadeszły trudne czasy.
Nawet ci, co mają dobre posady i dobre w ich mniemaniu zarobki, codziennie rano pędzą do swoich miejsc pracy, by przez przypadek nie wypaść z biegu, nie wyłamać się z rynku i nie stracić swej pozycji na rynku. Nawet ci, co mają wysokie stanowiska rządowe, drżą o swe posadki.
Szary tłum, biednych, zapracowanych ludzi planuje z ołówkiem w ręku wydatki na dany miesiąc, które i tak są przekraczane. Łata się dziury budżetu domowego, a o państwowym wolę nie wspominać...
Od kilku tygodni świeżym okiem, nie skażonym atmosferą beznadziejności, obserwuję polskie społeczeństwo. Nie poruszam się jak "burżuj" swoim samochodem, tylko albo chodzę pieszo, albo jeżdżę środkami masowego transportu. I co widzę? Smutne, szare, zmęczone, głodne twarze...Głodne, napisałam? Tak... niestety... Czasami się zdarza jakaś ładna, zadbana twarz, ale zwykle jest ona młoda lub obcojęzyczna, choć i te mogłyby wyglądać lepiej. Polski klimat?!
Ludzie nie mający pracy od dawna, próbują swoich sił na ulicy, handlując sznurowadłami, sweterkami damskimi i innymi niezbędnikami... Muszą jednak uważać, bo działają nielegalnie i niezgodnie z prawem. Jedni zostają, inni muszą zwijać swoje minikramy, w postaci składanych stolików i krzesełek wędkarskich, gdy tylko zauważą zbliżającą się straż miejską.
Gdy widzę taką polską ulicę, i gdy spotykam smutnych Polaków, wcale się nie dziwię, że ci, którzy maja ciepłe, rządowe posady, trzymają się ich najmocniej pazurami, jak tylko mogą. Przecież mając już raz wysokie stanowisko, nie jest łatwo zejść z drabiny i przekwalifikować się. Co mają zrobić ze sobą górnicy bez swojej pracy? I kim będą byli politycy lub ludzie z wysokich stanowisk. Mają zakładać własne firmy?
Ale co mają robić ci, co całe życie nie patrzyli na układy, którzy się brzydzili wykorzystywaniem znajomości dla własnych celów, którzy całe życie nie potrafili kraść ani oszukiwać?
Patrzę i coraz bardziej przeraża mnie rzeczywistość... i przyszłość naszej ojczyzny.

(?)
Anna Wrocławska
Wyświetlony 5607 razy

Najnowsze od Anna Wrocławska

Więcej w tej kategorii: « Odrodzenie Korupcja »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.