czwartek, 11 listopad 2010 20:33

Spektakl bez bisów

Napisał

Papież Jan Paweł II określił nasze czasy mianem cywilizacji śmierci. Rzeczywiście: eutanazja, aborcja, przemoc, terroryzm. Lecz jednocześnie ludzie wypchnęli śmierć ze swojej świadomości. Na giełdzie świata liczy się wieczna młodość.

Obcujemy częściej niż dotychczas ze śmiercią. Obserwujemy ją nieustannie na ekranach telewizorów: w wiadomościach informacyjnych, w filmach; obcujemy z nią w grach komputerowych. Lecz może właśnie dlatego zaczęła jawić się ona jako coś wirtualnego, co nas nie dotyczy. Wypychamy z pamięci fakt, że młodość jest tylko krótkim okresem naszego życia, później nadchodzi starość, a rychło i koniec ziemskiego żywota. Dlatego na co dzień wydaje się, że śmierć nas nie dotyczy, że jest to pojęcie występujące w świecie mediów. Nie chcemy pamiętać, że życie jest spektaklem jednorazowym, w którym bisów nie będzie.

Niespełnione marzenia

Ludzkość od wieków marzyła o wiecznym życiu, o tym, by uporać się jakoś ze śmiercią. Liczne bajki i baśnie, znane z dzieciństwa, opowiadają, że pokropienie cudowną wodą sprawia, że zrastają się członki odrąbane mieczem przez złowrogiego bandytę, że bohater ożywa. Podobne wątki znaleźć można w mitologii najróżniejszych ludów pierwotnych. Wiele poważniejszych powieści, aż po współczesne, także rozpatruje to zagadnienie. A przecież każdy, zarówno opowiadacze tych legend, jak i ich słuchacze, autorzy i czytelnicy dobrze wiedzą, że nie ma takiej cudownej wody czy mądrych kruków, eliksiru życia lub dobrych czarowników, którzy byliby w stanie odwrócić nieuchronny wyrok. Jednakże ludzie chcą się łudzić.
Jack London w swojej powieści Serce kobiety, której akcja, jak to często u niego, dzieje się na dalekiej północy kanadyjskiej, pisał:
Skąd bierze się w nas tak silne umiłowanie życia? Jest ono przecież grą, w której żaden człowiek nie wygra. Żyć ? to pracować ciężko i cierpieć dotkliwie, dopóki starość nie przygniecie człowieka na tyle, że ręce jego opadną bezwładnie na zimny popiół martwych ognisk. Trudno jest żyć. W bólu chwyta niemowlę pierwszy swój oddech, w bólu oddaje starzec ostatnie tchnienie, a wszystkie dni nasze pełne są troski i smutku. Lecz człowiek mimo to zdąża w otwarte ramiona śmierci, potykając się, padając, ale spoglądając wstecz i walcząc do końca! Śmierć jest dobra. Tylko od Życia doznajemy bólu. Kochamy jednak to Życie, a nienawidzimy Śmierci.
Zapewne te uczucia ? by wreszcie wygrać w tych zawodach ? powodują odwieczne marzenia ludzi o nieśmiertelności. Nie takiej, o jakiej mówi chrześcijaństwo ? w niebie, nie takiej, o jakiej mówi islam, obiecując swoim wyznawcom raj zapełniony ponętnymi hurysami, nie takiej, jaką Indianom obiecuje Wielki Manitou: krainę wielkich łowów, prerie pełne tłustych bizonów. Chodzi o nieśmiertelność tu i teraz, w człowieczym bytowaniu na Ziemi. Wiadomo, że cel nieosiągalny, lecz oczekuje się od medycyny przynajmniej przedłużenia życia. I to w fizycznej i umysłowej sprawności. Do stu lat, stu pięćdziesięciu, jeszcze dalej, by jak najbardziej odsunąć świadomość o nieuchronności śmierci.
A jednocześnie, paradoksalnie, człowiek to jedyne stworzenie na Ziemi, które potrafi poświęcić swoje życie, by ocalić innego. Nie tylko najbliższego: współmałżonka, dzieci, rodziców, a choćby i przyjaciela czy po prostu bliźniego.

Przygotować testament

Mimo tych marzeń, których wyrazem są niezliczone mity, legendy, baśnie i bajki, człowiek doskonale sobie zdawał sprawę z tego, że ta gra jest z góry przegrana. Owe mity, legendy i baśnie były swoistym eskapizmem, ucieczką od świadomości końca drogi. Przy bezsilności wobec spraw ostatecznych, potrafił jednak stawić im czoła.
Prof. Anna Zadrożyńska w swojej pracy Światy, zaświaty przypomina, że rozmaite kultury starały się godzić człowieka ze śmiercią, ukazując wszechzwiązki życia i śmierci, świata i zaświatów, europejskie zaś światopoglądy tradycyjne (pogańskie) wcale nieźle dawały sobie radę z tymi problemami:
Dawny światopogląd ludów Europy, jak się zdaje, nie akceptował śmierci, jako wydarzenia naturalnego. Nic jednak o tym nie świadczy. Ani źródła archeologiczne i historyczne dokumenty, ani porównawcze badania etnologów. Naturalność śmierci ? wiedza, że każdy organizm umiera, gdy nadchodzi "jego czas", i światopoglądowe jej wyjaśnienia, to dwa różne problemy. Wiedza bowiem nie wyjaśniała wszechświata i ludzkiej w nim obecności.
W dawnej wizji świata (...) śmierć rzeczywiście nie mogła należeć do zwykłych zdarzeń. Sama w sobie jest najwyższej miary niezwykłością, nie należy do tego świata. Z chwilą śmierci do świata żywych wkracza coś nieludzkiego, kończy się ziemskie bytowanie duszy, następuje zakłócenie porządku człowieka. Uznanie więc, że śmierć jest wydarzeniem całkowicie zwyczajnym i normalnym, byłoby równoznaczne z przyznaniem, że wraz z nią wszystko dla człowieka definitywnie się kończy.

(?)
Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 6684 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.