piątek, 12 listopad 2010 14:37

"Wykwalifikowani i lojalni"

Napisane przez

Szanowny Panie!
Po przeczytaniu artykułu "Wykwalifikowani i lojalni" mam trochę refleksji, którymi chcę się z Panem podzielić.

 

Szanowny Panie!
Po przeczytaniu artykułu "Wykwalifikowani i lojalni" mam trochę refleksji, którymi chcę się z Panem podzielić. Jestem odrobinę starsza niż młodzież, ale też bezrobotna, aktywna w poszukiwaniu pracy. Wyobraziłam sobie, co stałoby się, gdyby dostał Pan moje cv i list motywacyjny, jak mogłaby wyglądać nasza rozmowa. Moje cv też w zakresie doświadczenia zawodowego jest napisane od tyłu, ale ma to swoje uzasadnienie. Listu motywacyjnego nie napisałabym porządnie, nie wiedząc nic o Firmie (oryginalnego ogłoszenia nie znalazłam). Ale znając adres strony internetowej, mogłabym dowiedzieć się czegoś. Gdybyśmy się spotkali, mimo mojego "podeszłego wieku" (42), okazałoby się zapewne, że rozumiem co się do mnie mówi w trzech językach, ale w każdym boję się wypowiedzieć. Bo ja je zapominam od wielu lat, mimo ćwiczeń! Nie mam kontaktu z żywym rozmówcą. Wiem natomiast, jak szybko języki obce "wracają", jeśli tylko rozmawia się ze dwa dni z cierpliwym obcokrajowcem. Rozmowa o zainteresowaniach mogłaby Pana usatysfakcjonować. Mogłoby być nawet zabawnie, gdybym przyznała się do mojej największej pasji. Czytając moje cv, doszedłby Pan zapewne do wniosku, że nie boję się żadnej pracy, żadnej nauki. Chociaż właśnie to było jednym z gwoździ do trumny w poprzednich moich rozmowach. "Pani jest za ambitna, za dużo Pani chce...".
Kiedy mówiłam o tym, że praca bez satysfakcji jest dla mnie powolnym umieraniem, widziałam w oczach niedoszłych pracodawców lęk. Ciekawe, może oni też pracują, bo muszą?
Mam za sobą wiele rozmów kwalifikacyjnych, po których chciałam dać ogłoszenie: "szukam mądrego, uczciwego pracodawcy, który chce mieć zgrany zespół pracowników na długie lata". Niestety, spotykałam dziwnych ludzi, traktujących poszukujących pracy jak śmieci. Arogancko, lekceważąco, instrumentalnie. Wcale ich nie obchodziło, że pracownik to człowiek. Do tego właśnie zmierzam. Pisząc cv, musimy zredukować naszą tożsamość do kartki papieru, a na spotkaniu z ewentualnym pracodawcą, najczęściej redukcja postępuje! Tak często okazywało się, że jestem zbyt ambitna, aktywna, zbyt żywa! Może ci młodzi, przychodzący do Pana też już mieli doświadczenia podobne do moich i już wiedzieli, że nie należy wyrastać zbyt wysoko... i stosowali autoredukcję. Na wszelki wypadek. Szary, posłuszny, głupawy, niezagrażający. Taki wygodny do ułożenia, gotów do wypełnienia się bezkrytycznie "ideami" pracodawcy, bezmyślny, to jest najczęściej poszukiwany pracownik. Młodzi, podobni do moich synów (15 lat) są poddawani już w szkole treningowi w ukrywaniu istnienia śladów osobowości, a szczególnie poczucia humoru. Trwa to latami i jest skuteczne. Ma Pan rację, że to sposób edukacji jest przyczyną marazmu młodych, ale to jest zakaźna choroba, przenosząca się z pokolenia na pokolenie drogą...
Ja dla siebie miejsca w tym kraju nie znalazłam. Takich jak ja tu nie potrzeba. Chociaż to dla mnie dramat, pora wyjechać do pracy gdzie indziej, zostawić dzieci, dom, pasje i pracować gdzie się da, żeby spłacić długi. A potem zabrać stąd dzieci, może nie jest jeszcze za późno...
Proszę życzyć mi powodzenia.

Z poważaniem
Agnieszka Wawrzyniak

Pani Agnieszce życzymy, oczywiście, powodzenia. Spodziewamy się, że Autor, pan Paweł Falicki będzie kontynuował temat i odniesie się do spraw poruszonych w liście.
Wyświetlony 8916 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.