wtorek, 21 grudzień 2010 14:50

Thatcher a sprawa polska

Napisane przez

Zawsze żywiłam wielkie uczucie i podziw dla tego narodu nieugiętych patriotów, których tradycje i odrębną tożsamość na próżno próbowali zdławić Prusacy, Austriacy i Rosjanie oraz faszyści i komuniści.
Margaret Thatcher

Zajęcie się tym tematem przyznam szczerze nastręcza nie lada trudności, można by rzec obiektywnych. Do rodzimego piśmiennictwa "tamtego" okresu trzeba sięgać z dużą ostrożnością z oczywistych względów, było ono bowiem poddane ścisłej cenzurze i służyć miało określonym celom, które z prawdą i uczciwością nie miały wiele wspólnego. Fakty były zmieniane, przedstawiane w innym kontekście, jeśli zupełnie nie pomijane. Wszystko, co było na zachód od Łaby lub miało cokolwiek z tym wspólnego, było non grata w systemie demokracji ludowej, jedynego słusznego ustroju mającego prowadzić lud pracujący miast i wsi ku wiecznej szczęśliwości na tym łez padole. Z kolei literatura zachodnia niewiele miejsca znajdowała dla średniej wielkości kraju w sercu Europy. Działo się tak co najmniej z dwóch powodów, po pierwsze nic szczególnego przez lata w Polsce się nie działo, przynajmniej nic, co w opinii ekspertów i dziennikarzy byłoby istotne ze względu na sytuację międzynarodową, po drugie, Polska chcąc nie chcąc, była wasalem Moskwy i to odbierało jej od razu kartę przetargową w stosunkach międzynarodowych, więc państwa zachodnie skupiały się na kontaktach z Kremlem. Polityka zagraniczna była w dużej mierze uzależniona od tego, co ustali moskiewskie politbiuro, ale także od tego jakie stosunki bieżąco panowały między Moskwą a Zachodem.
Sytuacja zmieniła się w latach osiemdziesiątych, kiedy to nastąpiło ożywienie sprawy Polski i Polaków na arenie międzynarodowej z kilku powodów. W 1979 roku ZSRR atakuje Afganistan, Thatcher zostaje premierem Wielkiej Brytanii, rok później prezydentem USA zostaje Reagan, w kolejnym roku natomiast w Polsce ogłoszono stan wojenny. Były to wydarzenia, które już niebawem raz na zawsze miały zmienić bieg historii. Jednocześnie okazało się, że rok 1981 był ostatnim rokiem ustępstw Zachodu wobec ZSRR podczas zimnej wojny. Z drugiej strony możemy dziękować Bogu, iż "zryw" Solidarności miał miejsce w momencie sprawowania władzy przez Reagana w USA oraz Thatcher w Albionie, jak bowiem okazało się historia nie znała jeszcze tak antykomunistycznego i skutecznego tandemu w dziejach świata.
Można pokusić się o stwierdzenie, iż Margaret Thatcher była i jest nadal w pewnym sensie przyjacielem Polski (na tyle na ile to w polityce możliwe). Była nim zarówno pełniąc urząd premiera, jak i po ustąpieniu ze stanowiska. Jej dzieciństwo przypadło na okres drugiej wojny światowej, pamiętała jej grozę i pamiętała również Polaków dzielnie walczących w obronie jej ojczyzny. Zawsze zdawała sobie sprawę z tego, że dla Polaków wojna, która zaczęła się we wrześniu 1939 roku, jeszcze się nie skończyła, że okupacja hitlerowska została zastąpiona sowiecką i że nie o to przecież z hitlerowskimi Niemcami walczyliśmy. Zawsze popierała dążenia polskiej opozycji przeciw reżimowi narzuconemu z Moskwy. Jako jeden z pierwszych polityków potępiła wprowadzenie stanu wojennego i poparła Solidarność w jej dążeniach. Jako zagorzała antykomunistka, systematycznie dążyła także do osłabienia imperium sowieckiego, a przez to do szybszego wyzwolenia Polski, była także rzeczniczką przystąpienia naszego kraju do wspólnego rynku, zaangażowała się również w kwestię dotyczącą bezpieczeństwa granicy polsko-niemieckiej, która wypłynęła ponownie przy zjednoczeniu Niemiec.
 Ale po kolei. Przemawiając w Berlinie 29 października 1982 roku Thatcher użyła następujących słów: Są siły potężniejsze i bardziej dominujące niż machina wojenna. Można zakuć człowieka w kajdany, lecz nie można tym samym zniewolić jego umysłu. Można uczynić z niego niewolnika, ale nie da się ujarzmić w nim ducha. Przez wszystkie dziesięciolecia od zakończenia wojny przypominano Związkowi Radzieckiemu, że jego bezlitosnej ideologii udaje się przetrwać tylko dzięki temu, że jest narzucana siłą. Lecz nadejdzie dzień, kiedy gniew i rozpacz ludzi będą tak wielkie, że nie powstrzyma ich nawet siła. Wtedy olbrzymia budowla zatrzęsie się w posadach i runie... Pewnego dnia po drugiej stronie muru zaświta jutrzenka wolności.
Wybór Reagana na prezydenta miał tu bezpośrednie i zasadnicze znaczenie. Miał on zapewnić świat, iż USA jest największym i konsekwentnym obrońcą wolności na świecie, a Thatcher uznała za swój obowiązek wspierać i promować strategię prezydenta, mającą na celu ostateczne zwyciężenie "imperium zła".
Pierwszym zatem krokiem podjętym przez Thacher, mającym pomóc bezpośrednio Polsce i innym zniewolonym przez sowietów krajom było zacieśnienie współpracy politycznej i militarnej ze Stanami Zjednoczonymi w celu wytworzenie u sowietów poczucia realnej groźby (w wyniku przedsięwzięcia przez nich zdecydowanie agresywnych działań) użycia przez Zachód strategicznej broni nuklearnej.
Drugim było poparcie "Solidarności". Thatcher miała świadomość, że oto rodzi się w Polsce nowy ruch, który zaczyna podważać monopol władzy komunistów. Nim doszło do ogłoszenia stanu wojennego, Thatcher wiedziała o groźbie interwencji zbrojnej ZSRR. ÂŹródła CIA i NATO donosiły, iż wzdłuż polskich granic dedeerowskie, czechosłowackie oraz radzieckie dywizje stały w gotowości bojowej i czekały tylko na rozkaz do ataku. Na Białorusi i Ukrainie prawdopodobnie przygotowywano już szpitale polowe. Wojska Układu Warszawskiego były przygotowane do zdławienia kontrrewolucji podobnie jak na Węgrzech w 1956 roku i w Czechosłowacji w roku 1968. Thatcher zaczęła więc przygotowywać i opracowywać środki, za pomocą których można było Związek Radziecki ukarać. Jednocześnie dano rządowi Kraju Rad do zrozumienia, iż jakakolwiek interwencja siłowa w Polsce będzie miała katastrofalne skutki dla stosunków Wschód-Zachód. Na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce, jako pierwszy zareagował prezydent Reagan, który był przekonany, iż wszystkim steruje Kreml. 19 grudnia przesłał do Thatcher wiadomość, która zawierała propozycję, aby kraje NATO podjęły odpowiednie kroki polityczne i gospodarcze wobec Moskwy, radykalniejsze natomiast żeby czekały w rezerwie w razie pogorszenia sytuacji. Jeszcze tego samego dnia Reagan wypowiedział wojnę ekonomiczną ZSRR i komunistycznemu rządowi w Polsce. Ameryka odmówiła prawa lądowania u siebie samolotom Aeroflotu, wstrzymała negocjacje w sprawie dostawy zboża oraz dostawy materiałów do budowy gazociągu. Thatcher poparła ogólną taktykę prezydenta Stanów Zjednoczonych zgłaszając jednocześnie sprzeciw co do ostatniego punktu. Nie była w tym odosobniona. Wiele firm w Europie Zachodniej było zaangażowanych w budowę gazociągu, przerwanie amerykańskich dostaw oznaczałoby dla nich duże straty. I tak kryzys polski stał się kryzysem Sojuszu Atlantyckiego.
Niewątpliwie było to po myśli Związkowi Radzieckiemu. Wypracowanie wspólnego stanowiska nie było łatwe, zwłaszcza, iż niektóre z państw zachodnioeuropejskich w ogóle nie kwapiły się do zastosowania wobec rządu polskiego i radzieckiego jakichkolwiek restrykcji. Wokół tej kwestii narosło jeszcze wiele problemów i konfliktów między państwami starego kontynentu a administracją Reagana, a dotyczyły one głównie kredytów i dostaw zboża.
Można powiedzieć, iż sprawa ta znalazła pozytywny finał w wizycie Ronalda Reagana w Londynie, podczas której Żelazna Dama wraz z prezydentem USA proklamowali rozpoczęcie światowej kampanii na rzecz wolności i demokracji, poparcie dla rewolucji demokratycznej uderzającej właśnie nową, większą siłą. Od tej pory było wiadomo, iż Thatcher i Reagan nie opuszczą tych państw, które zostały zniewolone przez sowietów.
Wkrótce zresztą ruch solidarnościowy zaczął być popierany na całym niemal świecie i to, ku zaskoczeniu wielu, popierany był bodaj przez wszystkie opcje polityczne od lewa do prawa. Dlatego też pojawiły się głosy (z lewej strony sceny politycznej) odsądzające Margaret Thatcher (a także Reagana) od czci i wiary za to, że udziela poparcia związkom zawodowym. Jak Iron Lady może bronić rewolucji robotników w Polsce, skoro sama we własnym kraju zwalcza ruch związkowy i dławi strajki? - pytali lewicowi oponenci. Zarzucano jej koniunkturalizm - popierała Solidarność tylko dlatego, że Solidarność osłabiała imperium zła co było po jej myśli i leżało w interesie zarówno Zjednoczonego Królestwa, jak i całego Zachodu.
Sprawa nie jest jednak taka prosta, jakby mogła się na pozór wydawać. Po pierwsze, "Solidarność" walczyła przede wszystkim o prawa obywatelskie i związkowe, które na świecie już dawno obowiązywały, a o których u nas w kraju nawet nie można było śnić. Strajki na Zachodzie dotyczyły głównie żądań płacowych, co z oczywistych względów nie było do przyjęcia przez prawicowe reżimy. Po drugie, Solidarność walczyła o zrzucenie obcego jarzma i przywrócenie tożsamości narodowej Polsce i Polakom, czego nie można powiedzieć o związkach zawodowych na Wyspach Brytyjskich. Te ostatnie przeciwnie - pod wodzą nieugiętego Scargilla, zatwardziałego komunisty, dążyły do obalenia demokratycznie wybranego rządu Thatcher, wspomagane finansowo przez znanego wszystkim gangstera Kadafiego i Moskwę. Poparcie zatem dla ruchu solidarnościowego w Polsce wyrażane przez Thatcher i Reagana nie było tylko objawem dbania o własne interesy, lecz także wyrazem wcielania w życie zasad przez nich wyznawanych.
Jej nieugiętość pozwoliła zniszczyć wrogie siły zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz kraju. Jednocześnie pokazując, jakimi oportunistami są właśnie komuniści. Polski rząd komunistyczny, skompromitował się właściwie na własne życzenie - sprzedając do Wielkiej Brytanii węgiel, pomógł zdławić "bratni ruch", jakim były strajki górników pod wodzą Scargilla. Sytuację tę zabawnie opisał w swoim utworze - Kaman - wrocławski muzyk, rysownik i piosenkarz:
Brytyjscy górnicy nie mieli już sił,
przez prawie rok walczyli o swe prawa,
brytyjscy górnicy nie mieli już sił,
bo walka z polskim węglem to niełatwa sprawa.
Żelazna Lady zaciera ręce,
śląskie pieruny są uparte w pracy i włażą w d.... pani Thatcher,
by pomóc załatwić swych brytyjskich braci.
PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJóW ŁÂĄCZCIE SIÊ!!!
NIECH ŻYJE ROBOTNICZY INTERNACJONALIZM!!!!!!!!!!!
Patrzcie i uczcie się, jak kapitalistów wspomaga socjalizm...
Następnym ważkim wydarzeniem dla Polski była wizyta dyplomatyczna pani Thatcher na Węgrzech w lutym 1984 roku. Wtedy to właśnie Margaret Thatcher zainicjowała wyraźne działania dyplomatyczne Albionu w stosunku do krajów okupowanych przez ZSRR. Wtedy także wpadła na pomysł żeby uniezależnić najpierw te kraje gospodarczo od RWPG stwarzając z nimi większe więzi gospodarcze i handlowe.
W tym celu wysłała w 1986 roku do Polski Sir Goeffrey’a Howe, który odwiedził jeszcze NRD, Czechosłowację, Jugosławię i Węgry. Jednocześnie Thatcher napierała na Kreml, by respektował prawa człowieka i nakłaniała do zezwolenia na wprowadzenie reform, co miało się przyczynić do upadku komunistycznych reżimów, zgodnie z zasadą Tocqueville’a, że "...najniebezpieczniejszym momentem dla nieudolnego rządu jest chwila, gdy decyduje się na reformy".
Do Polski Margaret Thatcher przyjechała w listopadzie 1988 roku na zaproszenie generała Jaruzelskiego. Cel jej wizyty był oczywiście jasny - kontynuowanie strategii dla państw Bloku Wschodniego zapoczątkowanej cztery lata wcześniej wizytą na Węgrzech. W wizycie pani premier w Polsce tkwiła pewna pułapka. Otóż dzień wcześniej, nim Thatcher dotarła do Polski, Jaruzelski ogłosił zamiar zamknięcia Stoczni Gdańskiej im. Włodzimierza Lenina, czyli kolebki "Solidarności". Jaruzelski liczył na to, iż uzyska być może poparcie, może milczącą aprobatę dla swoich działań. Zamknięcie stoczni chciał przedstawić bowiem jako działanie zgodne z wytycznymi thatcherowskiej polityki gospodarczej - oto mamy do czynienia z nierentownym przedsiębiorstwem, więc żeby nie "produkować strat", zamykamy je. Premier Zjednoczonego Królestwa doskonale jednak wiedziała, iż decyzja ta ma charakter bardziej polityczny niż ekonomiczny. Było na pewno więcej nierentownych zakładów, przynoszących jeszcze większe straty od stoczni, a mimo to rząd polski decydował się je zostawić.
Oprócz generała Jaruzelskiego, Thatcher odwiedziła w Polsce także premiera Rakowskiego, z którym rozmawiała o reformach gospodarczych i który zapewniał ją, iż jest zdania, że racjonalizacja przemysłu jest jedynym możliwym wyjściem z kryzysu. Dla przykładu podawał chęć zamknięcia przez rząd stoczni.Słabość komunistycznej władzy i siłę opozycji tamtych dni oddał fakt, iż nie robiono pani Thatcher żadnych problemów w spotkaniu się z Lechem Wałęsą i innymi przywódcami opozycji. Komunistyczne władze ograniczyły się tylko do zastosowania blokady informacyjnej przed i po wizycie, choć Thatcher nawet wygłosiła krótkie przemówienie z Wałęsą w kościele św. Brygidy w Gdańsku. Jej wizyta była owocna, dała ludziom nadzieję, spotkała się w Polsce z gorącym przyjęciem, ludzie dziękowali jej za przybycie. 
Ostatnią kwestią, jaką chciałbym poruszyć w tym artykule jest poparcie, jakiego Thatcher udzielała Polsce w staraniu się o przyjęcie do wspólnego rynku. Żelazna Dama zawsze podkreślała, iż Polacy zasługują na miano prawdziwych europejskich idealistów; jako że dla nich Europa reprezentowała jeszcze prekomunistyczną przeszłość, ideę symbolizującą liberalne wartości i kultury narodowe, które marksizm bezskutecznie próbował zdławić. Thatcher widziała Polskę we wspólnej Europie ojczyzn i narodów złączonych wspólnym dziedzictwem kulturowym, historycznym i połączonych wspólnym rynkiem. W Europie, która z jednej strony sięgałaby aż Uralu, z drugiej natomiast aż za Atlantyk do Ameryki, którą nazywała Nową Europą.
Przemysław Jaskułowski
Wyświetlony 7732 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.