poniedziałek, 01 luty 2010 14:28

Potomkowie morskiej bestii

Napisał

Zaryzykuję stwierdzenie, że w Polsce wiedza o państwach sukcesyjnych, powstałych w wyniku upadku Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie, i wczesnym Średniowieczu nie jest zbyt bogata. Niestety, sądząc po ilości tytułów dostępnych w języku polskim, dla większości są to wciąż najdosłowniej Ciemne Wieki. Nie inaczej jest ze znajomością dynastii Merowingów, ostatnio zapewne kojarzonej z popkulturowymi apokryfami, lecz zwykle przywoływanej na okoliczność dwóch wydarzeń: chrztu państwa Franków i przejęcia władzy przez majordomów z dynastii Karolingów. Tym cenniejsza jest najnowsza publikacja Wydawnictwa Naukowego PWN (podobno już bestsellerowa) w prestiżowej serii ?Korzenie Europy?. 

Książka p. prof. Iana Wooda z pewnością nie jest pracą łatwą, czytaną ?do poduszki?. Przeciwnie, bogactwo szczegółów wymaga od czytelnika, szczególnie nie będącego zawodowym mediewistą, ogromnej uwagi. Autor przeprowadza krytyczną analizę zachowanych dokumentów i rekonstruuje prawdopodobny przebieg wydarzeń. Część pierwsza poświęcona jest kształtowaniu się w V wieku królestw barbarzyńskich na obszarze rzymskiej Galii. Spośród nich państwo Merowingów okazało się najtrwalsze, a sama dynastia ? najdłużej panującą na wczesnośredniowiecznym Zachodzie.
 
Z pewnością książka idzie pod prąd idealizacji Średniowiecza, jako pewnej wyodrębnionej z dziejów całości. Obraz tych kilku wieków między zmierzchem potęgi rzymskiej a renesansem karolińskim jest naprawdę ponury. Wkrótce po chrzcie Chlodwiga ? którego datę prof. Wood proponuje przesunąć na rok 508 (w miejsce powszechnie przyjmowanej ostatniej dekady V wieku) ? doszło do podziału państwa na kilka królestw. Ta praktyka zyskała potwierdzenie w kolejnych pokoleniach dynastii, co jednak nie doprowadziło do negatywnych skutków rozdrobnienia znanych choćby z podziałów dzielnicowych Polski czy Rusi. Szokujące jest jednak, że władcy i następcy tronów nieustannie musieli obawiać się śmierci z rąk czy na rozkaz najbliższych krewnych: ojców, braci, stryjów. Jeżeli wierzyć źródłom, w okrucieństwie dorównywały im królowe, niejednokrotnie odgrywające w praktyce role znacznie ważniejsze niż te, które mogłyby wynikać z prawa salickiego. Doświadczenie historii zadaje kłam propagandzie feministycznej, według której aktywność kobiet w polityce wpływa pozytywnie na jej poziom i złagodzenie obyczajów. Królowe kazały mordować i same też ginęły w męczarniach, można także bez przesady stwierdzić, że działania monarchów i wykonawców ich rozkazów dały Kościołowi katolickiemu przynajmniej kilku świętych męczenników. Str. 105-106 przynoszą smutne wyliczenie tragicznych śmierci w pokoleniu synów Chlodwiga. Częściowo można wyjaśnić te autodestrukcyjne działania, które chyba tylko cudem nie doprowadziły do wygaśnięcia dynastii już w VI wieku, tym, że mimo przyjęcia chrztu (Merowingowie byli pierwszą barbarzyńską dynastią katolicką) kolejni władcy praktykowali tzw. monogamię seryjną i często zmieniali żony i konkubiny (zwykle trudno nawet na podstawie źródeł rozróżnić oficjalny status kolejnych ?partnerek? królów). Te z towarzyszek życia Merowingów, które nie zostały oddalone lub zamordowane i zdołały przeżyć swoich mniej lub bardziej formalnych mężów, podejmowały walkę, aby możliwie jak największa część królestwa przypadła ich synom ? ze szkodą dla potomków z wcześniejszych związków. Wszyscy synowie królów, bez względu na ich pochodzenie, cieszyli się statusem następców tronu, zatem siła i niejednokrotnie okrucieństwo decydowały o sprawowaniu władzy. Acz obraz tej rodziny nie powinien być jednostronny, gdyż ościenni panujący również nie unikali przemocy, zemsta rodowa była normą, natomiast burgundzki król św. Zygmunt stał się winny zamordowania własnego syna. Tragiczny zgon bywał udziałem dostojników Kościoła.
 
Jeżeli można mówić o czymś takim, jak ?charakter rodzinny?, jego korzeni w tym przypadku dopatrywałbym się w osnutych legendą, pogańskich początkach dynastii. Podania głoszą, że Frankowie to emigranci z Troi, a łącznikiem między władcami trojańskimi i Merowingami miał być Faramund, którego synową podczas kąpieli zniewoliła morska bestia ? Kwinotaur. Owocem tego spotkania okazał się Meroweusz, eponimiczny założyciel dynastii... I choć już wkrótce te informacje zostały przez monarchów katolickich świadomie zepchnięte w niepamięć wraz ze wspomnieniem o pogańskich przodkach, czym innym, jak nie głębokim przeświadczeniem o nadprzyrodzonym charakterze dynastii i jej władzy, można tłumaczyć trwałe przywiązanie frankijskiej arystokracji do Merowingów? Aż do momentu formalnego usankcjonowania faktycznego panowania Pepina III z rodu Karolingów w połowie VIII wieku, nie podejmowano poważnych prób odsunięcia ?długowłosych królów? od władzy. Owszem, mordowano królów i ich krewnych, ale wyłącznie w imieniu innych krewnych. Była to zapewne jakaś forma barbarzyńskiego legitymizmu, że mordowano się w obrębie rodziny, ale Frankowie czuli się zobowiązani do wierności i lojalności wobec dynastii jako całości. Ostatni panujący Merowing (Childeryk III) został wyniesiony na tron już po okresie interregnum, którego to bezkrólewia karolińscy majordomowie ? Pepin III i jego brat Karloman ? nie wykorzystali jednak (jeszcze...) do bezproblemowego usankcjonowania swojego panowania. Ta znacząca i dająca do myślenia opozycja, która uniemożliwiła wówczas zmianę dynastii, okazała się fenomenem trwalszym od samej dynastii, której ostatni przedstawiciel zyskał przymusową tonsurę i zmarł w klasztorze. W Merowingach naprawdę musiało być coś niezwykłego, co zapewne było jasne dla im współczesnych, lecz pozostaje już niedostrzegalne dla nas, ludzi żyjących w epoce po ?odczarowaniu?... Warto więc mieć świadomość, że schemat ?gnuśnych królów? zaistniał i przetrwał w pamięci pokoleń w wyniku późniejszej propagandy Karolingów.
 
Nie można jednak dziejów królestw frankijskich sprowadzić jedynie do rzeki krwi. Ten czas to także wielcy święci, asceci i misjonarze, krzewienie wiary katolickiej na obszarze odpowiadającym Francji, Niderlandom, Szwajcarii i części Niemiec. W kręgu Kościoła powstawały kroniki historyczne.
 
Prof. Wood nie ogranicza się do prezentacji historii politycznej, gdyż w układzie chronologiczno-tematycznym prezentuje zagadnienia prawne, ekonomiczne, kulturowe i społeczne, a informacje te osadzone są także w kontekście stosunków międzynarodowych. Frankowie stworzyli siłę polityczną, z którą musieli liczyć się najbliżsi, barbarzyńscy sąsiedzi, np. Wizygoci, Longobardowie czy Anglosasi, jak również spadkobiercy dawnego świata rzymskiego: Cesarstwo na Wschodzie oraz kolejni papieże. To oni powstrzymali ekspansję Saracenów. Rozwijał się handel, również międzynarodowy, emitowano złote i srebrne monety, powstawały znaczące ośrodki miejskie. Wojny domowe nie zniweczyły wszechstronnego rozwoju państwa. Jest pewne, że renesans karoliński w IX wieku nie wyłonił się niespodziewanie z pustki, lecz był oczywistym spadkobiercą wiary merowińskiego Kościoła i kreowanej przez niego kultury chrześcijańskiej.
 
Ian Wood, Królestwa Merowingów 450-751. Władza ? społeczeństwo ? kultura, tłum. Mateusz Wilk, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009, str. 400.
Wyświetlony 2503 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.