Nr 5/53 maj 2006

Nr 5/53 maj 2006

 

W numerze:


sobota, 31 lipiec 2010 15:06

Jednoosobowe podziemie

Napisane przez
Przede mną książka o Krzysztofie Kąkolewskim. I choć delikatny zarys sepiowego zdjęcia bohatera na stronie tytułowej nie odsłania jej tajemnic, jednak autorka, Marta Sieciechowicz jak pracowity tygrzyk łąkowy, wije sieć nitek, tworząc portret swojego bohatera.
Obecnie problemy demograficzne dostrzegają już wszystkie środowiska, niezależnie od ich politycznych korzeni. Wymieranie wielu zachodnich społeczności stało się faktem. Co sprawia, że dziś tak trudno zdecydować się na dziecko, a jeszcze trudniej na kilkoro? Co można zrobić, by zmienić tę niekorzystną passę?
sobota, 31 lipiec 2010 15:05

Na szańcach Obozu Świętych

Napisane przez
Ostatnimi czasy publiczne przyznawanie się do dumy z własnej rasy, kultury lub religii ? szczególnie jeśli jest to akurat rasa biała, kultura zachodnia i religia katolicka ? jest raczej źle widziane. Grzechem tym wobec europejskich salonów skalał się, z pełną zresztą premedytacją, w swej wydanej po raz pierwszy w 1973 r. powieści "Obóz Świętych" wyśmienity francuski pisarz i podróżnik, Jean Raspail. A jednak jego hołd złożony zachodniej cywilizacji nie przypomina sztubackich okrzyków młodzieżówek prawicowych, jest raczej pełną smutku i zrezygnowania refleksją nad słabością współczesnego białego człowieka. Refleksją tym bardziej przygnębiającą, że chyba wciąż aktualną.
sobota, 31 lipiec 2010 15:04

Mroczny rachunek sumienia Jana van Eycka

Napisane przez
Interpretacje współczesne Nie istnieje zbyt wiele opracowań na temat Jana van Eycka i malarstwa tego okresu. Ich lektura tylko mnoży pytania, skoro faktów udało się zebrać tak mało. Historycy dotarli do kresu swojej sztuki, gdyż dokumentów i zapisów z tamtego czasu na temat owego malarza po prostu nie ma. Z owych pytań zrodziła się ta powieść ? czysta fantazja, w której wprawdzie podstawowe fakty odpowiadają prawdzie historycznej, ale materiał łącząc je w narracyjną całość, jest wymysłem autora. Tak oto wyjaśnia swój zamysł Czesław Karkowski, autor świeżo wydanej książki o zagadce Jana van Eycka i słynnego ołtarza w kościele Św. Bawona, Adoracji Baranka Mistycznego, dumy flamandzkiej Gandawy, zarazem jednego z najbardziej enigmatycznych w swym przesłaniu, arcydzieł epoki rządów księcia Filipa Dobrego, Ale czy o tym, w istocie, jest ta propozycja?
sobota, 31 lipiec 2010 15:03

W jak Wypaczenie

Napisał
Autorzy "Matrixa" zdecydowali się na uraczenie nas filmową adaptacją antytotalitarnego komiksu "V jak Vendetta" (można go dostać po polsku). Na pierwszy rzut oka interpretacja filmu i jego treści może się wydać niezwykle prowolnościowa. Pikanterii dodaje fakt, że wiele antyetatystycznych kręgów zachwyciło się nową pozycją braci Wachowskich. Niestety, dokładniejszy ogląd sprawy, szczególnie gdy porównamy film do komiksu, pokazuje, że film okazał się poważnym wypaczeniem, które służy demokratycznej propagandzie.
Ledwo tylko skończyło się "wyciszenie" w związku z rocznicą śmierci Jana Pawła II, rozległ się pełen zgorszenia klangor z powodu mego felietonu w Radiu Maryja, w zasadzie poświęconego ocenie polskiej polityki zagranicznej, m.in. w związku z obietnicą złożoną 16 marca br. przez przedstawicieli rządu panu Dawidowi Harrisowi, dyrektorowi Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, że sprawa żydowskich roszczeń majątkowych zostanie załatwiona "jeszcze w tym roku".
sobota, 31 lipiec 2010 15:02

Gra interesów

Napisał
Ludzie zawsze byli i zawsze będą głupiutkimi ofiarami oszustwa i oszukiwania samych siebie w polityce, dopóki nie nauczą się pod wszelkimi moralnymi, religijnymi, politycznymi, społecznymi frazesami, oświadczeniami, obietnicami odnajdywać interesów tych lub innych klas. Tak nauczał w 1908 roku Lenin. Dziesięć lat później mógł już nie nauczać, lecz z całą surowością poddać Rosjan egzaminowi, który wykazałby, kto ile się nauczył. W wyniku tego egzaminu spora ich część musiała powtarzać klasę (w łagrze), a wielu wyrzucono ze szkoły (do głębokiego dołu). Ci natomiast, którzy przetrwali do końca nauczania i mniej więcej pojęli, o co chodzi, mogli sobie zadawać pytanie: w czyim interesie było rozpętanie rewolucji bolszewickiej? Robotników? Bądźmy poważni, niewielu ich wówczas w Rosji było. Chłopów? Chyba nie za bardzo, skoro rozdaną im ziemię natychmiast skolektywizowano, wyrzynając przy tym parę milionów kmieci i tyle samo doprowadzając do śmierci głodowej. A może…
sobota, 31 lipiec 2010 15:00

Cywilizacja komputerowa

Napisane przez
Wydawałoby się, że niezrealizowane obietnice, którymi karmił nas komunizm (pardon, "realny socjalizm"), mogą się spełnić w erze komputerowej. Poprzez powszechny dostęp do informacji, za pomocą komputera, wszyscy zostali zrównani, a poprzez ogólnoświatową sieć - zjednoczeni, jak owi "proletariusze wszystkich krajów łączcie się". Jesteśmy nawet równiejsi i wspanialej zjednoczeni, niż sobie wymarzyli komunistyczni uszczęśliwiacze, bo łączyć się mogą nie tylko proletariusze, ale również pogardzana przez nich inteligencja i inne warstwy, do szczytnego miana proletariusza nie mogące pretendować. Na papierze to bardzo ładnie wygląda, ale czy rzeczywiście sprawę równości mamy, mówiąc popularnie, z głowy? Czy przypadkiem nie pojawiła się ante portas nowa jakość nierówności, równie skutecznie rozwarstwiająca społeczeństwo, co systemy poprzednich epok?
sobota, 31 lipiec 2010 14:59

Sanacyjne autostrady

Napisane przez
Kiedy w listopadzie 1806 r. wojska napoleońskie, bijąc jak zawsze beznadziejnie schematycznych Prusaków w kaczy kuper, znalazły się na ziemiach polskich, Marcelin Marbot, adiutant marszałka Bernadotte (zajadłego wroga Napoleona, posiadacza pięknych nóg i małego móżdżku militarnego oraz założyciela, pożal się Boże, dynastii, co to dzisiaj karykaturalnie panuje w socjalistycznej Szwecji: czyż normalny władca może jeździć na rowerze i zapisywać się w książce telefonicznej?!) pisał okrutnie: Jesteśmy w Polsce... Po przejściu Odry żadnych dróg, błoto i piasek (...). Niech mu tam będzie, gadzinie francuskiej. Że też my za takich "koalicjantów" przelewaliśmy krew pod Somosierrą. Tak; jak zawsze my: "Za Waszą i (ewentualnie - DR) Naszą Wolność".

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.