poniedziałek, 06 grudzień 2010 23:51

Patrzcie na Chile!

Napisane przez

Rozmowa waszyngtońskiego korespondenta "Opcji" z anonimowym przedstawicielem Departamentu Stanu

Co to jest właściwie NAFTA?

? Jest to umowa, która pozwala otworzyć handel pomiędzy USA, Kanadą i Meksykiem poprzez eliminowanie ceł i liberalizowanie rynków produktów i usług.

Czy jest to jedna umowa dotycząca trzech krajów czy trzy poszczególne układy?

? Jest to jedna umowa dotycząca trzech krajów.

Czy NAFTA negocjuje jako ciało reprezentujące trzy kraje? Czy jest możliwe rozszerzenie NAFTA?

? Nie. Myślę, że ten pomysł rozszerzania NAFTA powstał wtedy, kiedy narodził się pomysł dołączenia Chile do NAFTA. W latach 90. mówiono o tym, że Chile mogłoby być czwartym "amigo", ale NAFTA nie negocjowała takiego układu. Kraj ten musiałby podpisać trzy układy z poszczególnymi krajami, żeby być de facto w NAFTA.
To jest inny układ niż Unia Europejska i my nie chcemy żadnych nowych ciał negocjujących, żadnego sekretariatu. Chcemy maksymalnie ograniczać biurokrację. Teoretycznie jest możliwe, że inne kraje dołączyłyby do NAFTA. Tak jest napisane w traktacie. Ale kraj taki nie negocjowałby z NAFTA jako całością, musiałby negocjować z każdym krajem należącym do NAFTA.
Jednak obecnie Stany Zjednoczone myślą w kategoriach, które nie były zawarte w NAFCIE. Układ nie reguluje, na przykład, przypadku handlu przez internet. Dziesięć lat temu to była naprawdę dobra umowa, ale jest już stara i o wielu rzeczach nie mówi ? o rzeczach, które wydają się nam ważne. Dlatego USA nie koncentrują się ani na NAFTA, ani na jej rozszerzaniu.

Czy były jakieś pomysły, żeby NAFTA jakoś unowocześnić, czyli poruszyć także, na przykład, temat handlu internetowego?

? Nic mi na ten temat oficjalnie nie wiadomo. NAFTA ma być zastąpiona przez The Free Trade of the Americas ? chodzi o 36 krajów na tej półkuli, czyli ma dotyczyć wszystkich krajów z wyjątkiem Kuby.

Gdyby Polsce udało się podpisać układ handlowy z USA, nie znaczyłoby to, że miałaby również układ z Kanadą i Meksykiem?

? Nie.

Czy byłoby możliwe dołączenie do NAFTA kraju tak odległego geograficznie od Ameryki, jak Polska?

? Nie, mamy już ból głowy od problemów z powodu negocjacji z krajami, z którymi aktualnie negocjujemy. Nie mówiąc już o tym, co byłoby, gdyby Polska czy Węgry tam dołączyły. Tak jak Meksyk nie mógłby dołączyć do UE, tak samo Polska nie mogłaby być częścią NAFTA. Zresztą według mnie, to nie byłoby nawet w interesie Polski, z tego powodu, że jest to bardzo uciążliwy proces. Zdarza się tak, że w momencie, kiedy kraj otrzymuje coś konkretnego na mocy tej umowy, nie jest już wtedy tak z tego zadowolony. I wątpię, czy Polska prowadzi intensywny handel z krajami z Zachodniej Półkuli. Ponadto, z perspektywy USA mamy pewne regulacje dotyczące położenia geograficznego. Chodzi tu o imigracje z biednych części Ameryki Łacińskiej. Także o ochronę środowiska w wypadku Meksyku. Negocjowanie układu jest trudne z powodu spraw pochodnych, które nie mają bezpośredniego związku z handlem ? na przykład właśnie ochrony środowiska czy regulacji warunków pracy. Amerykanie bardzo boją się swobodnego przepływu ludzi, tego, że USA zaleje tania siła robocza. Ale w przypadku wolnego handlu, trzeba również zezwolić na swobodny przepływ ludzi. Podobnie byłoby z Polską. Polska musiałaby spełnić te same regulacje, co kraje Ameryki Łacińskiej. I w tym wypadku byłoby Polakom jeszcze trudniej dla dostać wizę.

Ale dlaczego?

? W momencie, kiedy negocjujemy z tak dużą liczbą krajów, może dojść do tendencji tworzenia jednej zasady otrzymywania wiz dla wszystkich. Polacy weszliby więc do grupy mieszkańców Ameryki Łacińskiej.
Ale wróćmy do tematu. Myślę, że w przypadku Polski kolejnym problemem byłoby negocjowanie warunków pracy. Nie znam warunków pracy w Polsce, ale w wypadku takich negocjacji musielibyśmy mieć tu jakąś umowę. W razie nieprzestrzegania zasad dany kraj zostaje ukarany sankcjami. W wielu krajach Ameryki Łacińskiej to właśnie stanowi problem. Kraje te mają swoje przepisy pracownicze, ale ich nie przestrzegają.

W jaki sposób dochodzi do sytuacji, że USA i inny kraj zaczynają negocjować w sprawie umowy handlowej (USTA ? U.S. trade agreement)?

? Odpowiedzią administracji byłoby, że szukamy do współpracy kraju, który zademonstrował wolę zliberalizowania swojego rynku, podziela większość naszych interesów i wartości. Oczywiście, jest to dość nieprecyzyjne. Właściwie najważniejsze jest to, że oba kraje muszą z tej umowy odnieść korzyści, szczególnie amerykańscy konsumenci i producenci. Nie ma żadnych konkretnych, ustanowionych wcześniej kryteriów. Jest to jednak traktat, który dotyczy tylko krajów demokratycznych.

Jak długo trwają negocjacje?

? Właściwe negocjacje niedługo ? parę miesięcy. Z Chile ? znowu posłużę się przykładem ? trwało to jednak wiele lat, praktycznie od 1993 r. Szybciej jest w przypadku negocjowania konkretnych, poszczególnych ceł. Dłużej znowu, jeśli weźmiemy pod uwagę negocjacje całego traktatu dotyczącego wszystkich dziedzin i zasad ogólnych.

Jakiego typu problemy negocjacyjne można napotkać podczas takich rozmów?

? W przypadku Chile jedną z kłopotliwych spraw była ochrona środowiska. Ekolodzy amerykańscy są niezadowoleni, bo np. Meksyk czy Chile nie mają takich wysokich standardów ochrony środowiska jak USA.

Czy Polska miałaby szansę na umowę handlową z USA?

? Wiele krajów jest tym zainteresowanych. Obecnie prowadzimy negocjacje z tyloma krajami, że po prostu nie mamy ludzi do negocjowania z nowym krajem. Dużo zależy jednak od tego, jak wiele Polska potrafi zainwestować w to, żeby taki pomysł przeforsować, ile może zainwestować w takie negocjacje. Obecna administracja amerkańska wydaje się otwarta na takie propozycje w przypadku, gdy kraj aspirujący jest gotowy do tego, żeby się przygotować do takich negocjacji.

O jakie konkretnie przygotowanie chodzi?

? Na przykład o zracjonalizowanie polityki dotyczącej subsydiowania.

Ale przecież Stany Zjednoczony także subsydiują swoich rolników!

? Tak, ale w większości wypadków chodzi o to, że USA nie znoszą subsydiów, ponieważ ma je Unia Europejska. Unia ma tak wysokie subsydia, że nie można ich znieść w USA gdyż nasi rolnicy nie byliby konkurencyjni. Inna sprawa to nasze grupy silnego lobbingu rolniczego, które uniemożliwiają zniesienie subsydiów.

Więc subsydia byłyby przeszkodą. A co z innymi potencjalnymi kłopotami?

Czasami problemy mogą dotyczyć spraw związanych z kontrolą waluty. W niektórych krajach zagraniczny inwestor nie ma prawa swobodnie dysponować swoimi pieniędzmi, zyskami i nie może ich przez rok wywieźć z kraju inwestowania. Inną kłopotliwą sprawą mogłoby być prawo swobodnego zakupu ziemi przez obcokrajowców. Mogę na prawie sto procent powiedzieć, że tutaj byłby problem.

Czy kraje tworzące NAFTA, czyli układ o wolnym handlu, w przeciwieństwie do krajów, które mają tylko umowy handlowe z USA, mają bezcłowy handel na wszystkie towary?

? Nie, wobec niektórych towarów obowiązują okresy przejściowe przez 20 albo 10 lat. Tak jest, na przykład, z cukrem czy orzeszkami ziemnymi. Jest taka masa towarów... Wydaje mi się, że w tym roku miały być zniesione cła na wyroby włokiennicze.

A w przypadku Chile? Jakie towary nie podlegają bezcłowemu handlowi?

? Nie znam, niestety, końcowych ustaleń negocjacyjnych, ale myślę, że wino miało fazę przejściową. Nie ma jednak ceł ani na łososia, ani na maliny. Podaję te produkty, które Chile produkują konkurencyjne wobec USA. W przypadku Chile korzystny jest fakt, że w tym samym czasie występuje tam inna pora roku niż w USA, więc są odwrócone okresy wegetacyjne.

Spróbujmy więc rozważyć hipotetyczną sytuację. Podam kilka dziedzin, w których Polska mogłaby zaoferować produkty wysokiej jakości w wymianie handlowej z USA. Proszę powiedzieć, jak w tych przypadkach mogłyby wyglądać negocjacje. Alkohole, mam tu na myśli sławną polską wódkę.

? W tym przypadku nie chodzi tutaj tylko o fakt, że na przykład, amerykańskie lobby producentów wódki nie jest tak silne, i że nie stanowiłoby potencjalnego zagrożenia. Jest też przecież Black Caucus (lobby Murzynów), które wspiera producentów rumu, pochodzącego z Karaibów. Chodzi tu o solidarność rasową. Myślę, że oni widzieliby polską wódką jako konkurencyjną wobec rumu. Z tym trzeba by się było liczyć. Z drugiej strony dystrybutorzy byliby za tym, żeby cena polskiej wódki w USA była niższa. Ale znowu ludzie sprzedający głównie whiskey nie byliby zadowoleni.

Produkty robione ręcznie, na przykład ceramika, szkło dmuchane?

? Wydaje mi się, że nie byłoby większych problemów. To są w sumie małe, wyspecjalizowane dziedziny.

Owoce, warzywa?

? Każda produkcja owoców czy warzyw ma swoje lobby za sobą. Jest tylko kwestia, jak silne. Jednym z najsilniejszych jest lobby producentów wołowiny, mięsa ogólnie rzecz biorąc. Podobnie jest z produktami mleczarskimi. Ale fakt, że istnieje silne lobby wcale nie znaczy, że nie będzie negocjacji.

A co z budowaniem statków?

? No, nie, tutaj nie byłoby łatwo. Pochodzę z miasta z potężnym portem na Wschodnim Wybrzeżu, znam sytuację. Wiele portów zostało zamkniętych i ludzie stracili pracę. Tutaj trudno by było negocjować. Większość kongresmenów byłaby przeciw.

 

(?)
Wyświetlony 9370 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.