piątek, 31 grudzień 2010 14:36

Refleksje po Marszu Niepodległości (artykuł niedrukowany)

Napisane przez

11 listopada odbył się Marsz Niepodległości ? pochód przedstawicieli różnorakich środowisk prawicy ? od konserwatywnych liberałów po narodowych radykałów. Naprzeciw niego, legitymizując swoją obecność hasłem konieczności ?walki z faszyzmem?, wyszli przedstawiciele tzw. Stowarzyszenia 11 Listopada, w skład którego weszli przedstawiciele niszowych organizacji radykalnej lewicy. Jednocześnie funkcjonowanie tego ostatniego było wielokrotnie uzasadniane artykułami w gazetach należących do koncernu Agora ? w ?Metrze? i ?Gazecie Wyborczej?. Innymi słowy, ci dotychczas konsekwentni i zawzięci obrońcy ?praworządności?, którzy choćby w sprawie lustracji nie liczyli się z argumentami powołującymi się na ogólnie pojętą sprawiedliwość, zdecydowali, że tym razem należy zewrzeć szeregi, by tłumnie zablokować legalny pochód politycznych antagonistów. Uznali, że wygwizdanie przeciwników, idących w zarejestrowanym przemarszu, jest naturalną reakcją ?zwykłego obywatela stolicy? na rodzący się ponoć na jego oczach ?faszyzm?. Przy tym próbowali niejako zuniwersalizować zło wartości deklarowanych przez przeciwników, nie zajmując sobie czasu trudami podjęcia polemiki czy też wydeklamowania co oferują w zamian. Przedstawiali pojedynek, do jakiego miało dojść, jako element historycznej, immanentnie wkomponowanej w dzieje walki dobra ze złem, przyznając sobie prawo do arbitralnego osądzania, co jest jednym, a co drugim. Kompletnie nie wadziło im przy tym ustawianie się u boku radykałów, gdyż ? jak wiadomo, a co nie zostało zwerbalizowane ? cel uświęca środki. ?Antyfaszystowska? batalia doprowadziła, w moim przekonaniu, jej głównych szermierzy do sytuacji, w której mogą albo przyznać rację ?faszystom?, albo kluczyć i miotać się w poszukiwaniu usprawiedliwienia dla jej przedsięwzięcia, albo też otwarcie kłamać, nie bacząc na fakty i przedstawiając rzeczywistość tak, jak chcieli ją widzieć przed Marszem. Postarajmy się przejrzeć podstawowe argumenty przeciwników Marszu i ? w świetle wydarzeń, jakie miały na nim miejsce ? rozważyć czy były one uzasadnione.

1. Argument imputujący przeciwnikom politycznym ?faszyzm? nie powstał niedawno. Już na jednej z komunistycznych Międzynarodówek dekretowano, że dla zohydzenia w oczach opinii publicznej każdego antagonistę powinno się nazywać ?faszystą?. Jest to zatem raczej obelga, a nie argument. Jej instrumentalne wykorzystywanie ma prowadzić do nadania pejoratywnych konotacji politycznym przeciwnikom, nie zaś do określenia, jakie są w istocie ich przekonania. Jeśli mielibyśmy dokonać porównania poglądów faszystowskich z programem idących w Marszu Niepodległości spadkobierców Narodowej Demokracji, musielibyśmy stwierdzić, że w żadnym wypadku ci ostatni nie uznawali państwa za absolut, heglowskiego ?śmiertelnego Boga?. Jedyna znana mi próba syntezy myśli pro-państwowej z ideologią endecji to Związek Młodych Narodowców Goetla pozostający na uboczu wspomnianej formacji.

Odpowiadając na kolejne zarzuty ? tym razem dotyczące rzekomego ?podkładania gruntu? pod faszystowską praktykę, która w najbardziej jaskrawy sposób uwidoczniła się w trakcie II wojny światowej przez obóz polityczny Romana Dmowskiego ? należy stwierdzić, że praktyka dowodzi, iż są one nie tyle nietrafione, co wręcz moralnie naganne i godne potępienia. Wystarczy wspomnieć fakt, że wielka cześć przedwojennych działaczy Stronnictwa Narodowego zginęła właśnie z rąk tych, mających być podobno ich ideowymi pobratymcami, niemieckich nazistów. A sam przywódca przedwojennego ONR-u, do którego dziedzictwa poczuwają się niektórzy organizatorzy Marszu, zginął w Auschwitz ratując Żyda.

Ponadto w medialnych ekspresjach mających zdezawuować organizatorów Marszu pojawiły się argumenty mające świadczyć, iż są oni epigonami totalitarnych tradycji. Po raz kolejny natłok informacji, tendencyjność bądź też zła wola uniemożliwiła konstruującym taką narrację osom wejrzenie w annały historyczne.  Otóż przedwojenny ONR, ujmując rzecz najprościej jak można i w olbrzymim stopniu trywializując, niedługo po powstaniu podzielił się na dwie frakcje ? ?ABC? i ?Falanga? (?bepiści? ? od imienia i nazwiska przywódcy ? Bolesława Piaseckiego). I o ile ta druga miała w istocie totalitarne fascynacje, o tyle tej pierwszej nie sposób o takie posądzić. Cóż, przekaz medialny ma stygmatyzować opisywane obozy, ma z jednej strony unaoczniać czytelnikowi bohaterów, zaś z drugiej ? wrogów. A że te konstrukcje są na przekór faktom? Tym gorzej dla faktów!

Ponadto, niektóre media alarmowały ?porządnych obywateli?, że uczestnicy Marszu pozdrawiają się ?hitlerowskim gestem?. O ile w tym roku nikt nie unosił prawej ręki ?ku słońcu?, to nawet jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, nie widziałbym w tym nic zdrożnego (miejsce na ?brunatnej liście? czeka...?). Wystarczy przyjrzeć się tłumowi obecnemu na pogrzebie Romana Dmowskiemu, by dostrzec, że wielka jego część robiła ten właśnie gest. Nie wracając do czasów rzymskich, warto też wspomnieć choćby grupę ?Beitar?, do której należeli przedwojenni żydowscy nacjonaliści (ponoć dla lewicowych bojówek równie wartościowe było zdobycie wpiętego do klapy marynarki narodowca ?szczerbczyka?, jak będącej znakiem żydowskich narodowców ?menorki?), stojący nad grobem swojego przywódcy ? Żabotyńskiego z uniesionymi prawymi dłońmi.

Pisząc całkiem nawiasem i wdając się w pewną dygresję ? gdyby nawet organizacje Marsz organizujące były epigońskie względem faszyzmu, to, żądając ich delegalizacji, powinno się również żądać likwidacji SLD ? spadkobiercy komunistycznej PZPR. Jeśli te dwa postulaty nie są kompatybilne, wówczas ?misja? wrogów Marszu przedstawia się jako element zwyczajnej, doraźnej walki ideologicznej i traci jakąkolwiek uniwersalistyczną pryncypialność.

Reasumując: postrzeganie niektórych dzisiaj istniejących formacji politycznych jako ?faszystowskich? jest efektem bądź to niedouczenia osób wyciągających takie wnioski, bądź ich radykalnej, fatalnej dla prawdy historycznej i służącej upolitycznieniu dziejów stronniczości.

2. Oprócz racji odwołujących się do wydarzeń historycznych ważne miejsce w argumentacji przeciwników Marszu Niepodległości (napisałbym ?przeciwników dopuszczenia do przejścia przez Warszawę uczestników Marszu?, lecz ? choć odpowiadałoby to prawdzie ? brzmiałoby dość niezręcznie) brzmiały te odwołujące się do wydarzeń z czasów niedawnych. Wystarczy wspomnieć choćby permanentnie wspominane hasła typu ?Precz z żydowską okupacją!?, które miały paść podczas pochodu rok wcześniej.

Pomijam wątki groteskowe, w tym choćby tekst Pawła Wrońskiego w ?Gazecie Wyborczej?, który tuż po Marszu przedstawił akt oskarżenia przeciw jego uczestnikom, jako że rok wcześniej ich znajomi wykrzykiwali antysemickie slogany (innymi słowy, winą uczestników pochodu w 2010 roku miały być zachowania uczestników marszu rok wcześniej) czy też wypowiedzi Roberta Biedronia, którego naczelnym argumentem uderzającym w tegoroczny Marsz były zeszłoroczne hasła (rzecz jasna, obydwaj panowie artykułowali tym podobne racje po tegorocznym przemarszu), mające padać w trakcie jego przejścia. Innymi słowy, winą uczestników Marszu AD 2010, zresztą zarówno przed jego przejściem, jak i po, były hasła z Marszu AD 2009. Przewrotna logika, będąca konsekwencją faktu, iż w przypadku odstąpienia od jej stosowania trzeba by było uderzyć się w piersi i przyznać do popełnienia błędnych sądów. Uderzanie akurat we własną pierś nie jest mocną stroną grupy, z którą polemizuję, toteż nie dziwią przejawy stosowania faryzejskiej szacherki.

Moje pytanie do tworzących ?faszyzm?, a następnie dzielnie z nim się pojedynkujących brzmi (parafrazując ?Kisiela?: ?antyfaszyści to ludzie fantastycznie radzący sobie z problemami, które sami stwarzają?): które z haseł, jakie padły podczas tegorocznego Marszu, miało wydźwięk faszystowski? W odpowiedzi wystarczy podać jedno, choćby nieznacznie ocierające się o tę ideologię. Przykro mi, ale wskazanie odpowiedzi jest niemożliwe, gdyż ani ?Bóg, honor i Ojczyzna?, ani ?Nadchodzi Marsz Niepodległości?, ani ?Wielka Polska katolicka? nie mają w sobie nic z faszyzmu. Można nawet konkludować, że dwa z nich, mające wydźwięk religijny, kontestują istotne przesłanie tegoż, odwołującego się do statolatrii, czyli kultu państwa faszyzmu.

Jedną z retorycznych sztuczek przeciwników Marszu było przedstawianie walki z nim nie jako przedsięwzięcia lewackich zadymiarzy, lecz ?zwykłych obywateli?, czujących obowiązek stanięcia na drodze uniwersalnemu i niekwestionowanemu złu, jakie mieli reprezentować uczestnicy przejścia. Wspominając wydarzenia z 11 listopada, schemat ten należy uznać jako całkowicie opierający się rzeczywistości. Zastanawia, czy bliższy prawdzie nie jest raczej odwrotny obraz zaistniałych wydarzeń. Czy profil zwyczajnie ubranego studenta Uniwersytetu Warszawskiego idącego w Marszu Niepodległości nie jest bliższy ?społecznej średniej? niż wizerunek odzianego w wojskowe spodnie, arafatkę i kaptur uczestnika ?antyfaszystowskiej? blokady?

Drodzy ?antyfaszyści?! Nie idźcie tą drogą, nie promujcie faszyzmu. Nie stwarzajcie wrażenia, że faszyści wyglądają tak jak my, bo społeczeństwo polubi faszyzm i uzna, że ci faszyści to całkiem porządni ludzie!

Reasumując: nie tylko organizacje Marsz organizujące nie są epigońskie wobec faszyzmu. Również sam Marsz i hasła podczas niego artykułowane nie są niczym więcej niż wyrażeniem przywiązania do własnego kraju. Można to krytykować, lecz wówczas trzeba by postawić znak równości między faszyzmem a patriotyzmem. Może i co bardziej butni przeciwnicy Marszu mieliby na to ochotę, lecz jednocześnie wiedzą, że jest to nieopłacalne, gdyż to ostatnie pojęcie ma zbyt pozytywne konotacje w dyskursie.

3. Środowiska oprotestowujące Marsz deklaratywnie wznosiły bunt z uwagi na swój patriotyzm. Wobec tego powstaje pytanie: czy 11 listopada był świętem anarchizmu, czy świętem niepodległości? Wychodzenie tego dnia pod czerwono-czarną flagą, którą przeciwstawiano powiewającym po drugiej stronie biało-czerwonym sztandarom, nakazuje antagonistom Marszu poważną refleksję nad tym pytaniem.

Zaiste ciekawe jest, czy ci powiewający czerwonymi sztandarami młodzi ludzie, niekiedy przebrani w pasiaste stroje więźniów hitlerowskich obozów zagłady, zastanowili się, którą tradycję chcą reprezentować. Jeśli jest to spuścizna po więźniach obozów, to warto przypomnieć, że o kawiorze przy głównej ulicy stolicy mogli oni tylko pomarzyć, a nowym wspaniałym światem było dla nich niekiedy wyzwolenie spod rąk tych, do których głowni zainteresowani się odwołują (sam Seweryn Blumsztajn, którego trudno podejrzewać o chęć zdeprecjonowania przeciwników Marszu, wspominał o powiewających nad głowami uczestników blokady flagach z sierpem i młotem).

Swoją drogą, trzeba dużo kreatywności i finezji, by skojarzyć wrogów ONR-u z osobami przeżywającymi traumę Auschwitz i innych obozów. Wymaga to dostrzeżenia powinowactwa między faszyzmem a nazizmem, następnie ? między rasistowskim, ludobójczym antysemityzmem a niektórymi kontr-żydowskimi, wynikającymi z pobudek ekonomicznych wystąpieniami rodzimych nacjonalistów. Wprzęgnięta w szereg mistyfikacji i konfabulacji machina propagandowa musiałaby wykonać iście syzyfową pracę, by stworzyć choćby pozory logiczności takiego ciągu skojarzeń, a i tak zaufaliby jej tylko co bardziej naiwni.

W ?Nowym Wspaniałym Świecie?, lokalu ?Krytyki Politycznej? pewien publicysta wypowiedział, chcąc nie chcąc, znamienne i prawdziwe słowa. Jego konstatacja dowodziła, że ?antyfaszystowscy? bojówkarze pokazali czynem to, do czego słowem nawoływała ?Gazeta Wyborcza?. W tym tkwi sedno. Uliczne bójki i prowokowane przez lewaków zadymy stanowiły naturalną i oczywistą konsekwencję wzywających do uniemożliwienia przemarszu polskim patriotom artykułów umieszczanych na łamach wspomnianego dziennika.

Uważna lektura pojawiających się w nich artykułów kierowała do podświadomości czytelnika następujące przesłanie: jeśli osoba w kominiarce, ze znaczkiem anarchii na piersi tłucze przeciwnika z łysą głową i wpiętą ?falangą?, to wszystko gra, natomiast jeżeli następuje sytuacja odwrotna, to należy wznosić apele o sprzeciw wobec faszyzmu, brutalności i agresji.

Reasumując: zastanawia że licząca się na rynku gazeta popiera nielegalne metody walki. Powstaje pytanie, czy dla jej redaktorów możliwe jest posunięcie do każdego rodzaju konfrontacji, jeśli tylko ?za nimi stoi racja? (albo raczej jeśli tylko uważają, że za nimi stoi racja)?

4. Zastanówmy się, na czym polega faszyzm, przeciwko któremu mieli podobno protestować przeciwnicy Marszu Niepodległości. Mówiąc najogólniej, jego aksjologiczny fundament można streścić w dwóch stwierdzeniach: a) państwo wie lepiej, co jest dobre dla obywatela b) należy karać ludzi za ?niewłaściwe? poglądy. Odnosząc się do tych twierdzeń należy uznać, że a) ?świętem faszyzmu? nie było wcale polskie święto niepodległości, lecz poniedziałek najbliższego tygodnia, w którym to wprowadzono zakaz palenia papierosów oraz b) faszystowskie podejście prezentowali wrogowie Marszu Niepodległości, chcący powstrzymać jego uczestników tylko i wyłącznie dlatego, że ci prezentują inny pogląd na współczesną Polskę.

?Antyfaszyści? nie protestowali przeciwko wszczynającym burdy narodowcom, ich wrogiem nie byli powodujący zamieszki, prowokacyjni nacjonaliści. Sprzeciwiali się oni mającej inne zdanie na wiele tematów grupie młodzieży.

Reasumując: rzeczywiście 11 listopada toczyła się na ulicach Warszawy walka z faszyzmem. Powstaje jedynie pytanie, po której ze stron ten faszyzm uwidocznił się w tak bardzo dobitny sposób? 

Wyświetlony 1903 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.