piątek, 31 grudzień 2010 18:06

Chińska inflacja nabiera rozpędu

Napisane przez

Miły wtorkowy wieczór, po całym dniu zmagań z chińskim tekstem Wojny o pieniądz postanowiłem zjeść kolację poza domem. Długo zastanawiałem się nad wyborem lokalu odpowiedniego dla jednej osoby. Mój konserwatyzm nakazywał stanowcze ?nie? wobec eksperymentów. Ostatecznie mój wybór padł na Weiqinlamian, dobrze mi znaną japońską sieć restauracji. Jest ich w Chinach dużo, prawdopodobnie łączną liczbę lokali tej sieci można liczyć w tysiącach. Usiadłem, kelnerka podała mi piękne, kolorowe menu ze zdjęciami, ku mojej konsternacji pod ulubionym przeze mnie jializhupa fan złowrogo zalśniła nowa cena ? 32 yuany. Miesiąc temu było to 29 yuanów. Fala inflacji dotarła do Weiqianlamian i, jak sądzę, do wszystkich sieci restauracji, a z nimi do nas ? konsumentów.

 

Dane z 12 grudnia

Rząd, banki, inwestorzy, analitycy i wszyscy zainteresowani oczekiwali w listopadzie wskaźnika inflacji w przedziale 4,6-4,8%. Przypominijmy, że w październiku (w rozliczeniu rocznym) wskaźnik inflacji wyniósł 4,4%. Ku ogólnemu zaskoczeniu jeszcze miesiąc przed zakończeniem roku wskaźnik inflacji przekroczył 5%, wynosząc 5,1%, i był to najwyższy poziom od 28 miesięcy. Ceny artykułów konsumpcyjnych wzrosły aż o 11,7%, artykułów niekonsumpcyjnych o 1,9%. Wskutek administracyjnych kroków, ograniczeniu prawa do nabywania mieszkań, ceny nieruchomości wzrosły tylko o 0,3% (zakładano, że ceny mieszkań spadną). Inflacja nabiera rozpędu. Tak oto wygląda krzywa ruchu wskaźnika inflacji.

Przyczyna inflacji

15 listopada roku 2008, gdy na świecie szalało tzw. gospodarcze tsunami, chiński rząd, w celu pobudzenia gospodarki i uniknięcia drastycznego spadku PKB, który mógłby się przełożyć na kryzys i niepokoje społeczne, uruchomił tzw. Stimulus Package, czyli zdecydował o wpompowaniu w gospodarkę 4 bilionów RMB, (586 miliardów dolarów), głównie w infrastrukturę publiczną, naprawę zniszczeń po trzęsieniu ziemiu, rozwój technologii i regionów wiejskich itd. oraz sferę socjalną. Plan oficjalnie przyniósł wielki sukces, PKB Chin wzrósł o 9,1%, a cały świat, szczególnie zmagające się ze recesją USA i Europa, podziwiał Chiny.

Jednak plan ten zapoczątkował potężną płynność finansową. Fala pieniędzy zaczęła wlewać się w gospodarkę ? i właśnie ta wielka podaż jest funadmentalną przyczyną tegorocznych kłopotów. Tak jak cały świat, Chiny również funkcjonują w systemie częściowych rezerw, zatem możemy sobie wyobrazić, jak bardzo banki, mimo że formalnie państwowe, działając na zasadach komercyjnych, dołożyły się do wygenerowania tak wielkiej płynności. Bankierzy z Chińskiego Banku Centralnego uruchomili drukarki i powiększyli podaż pieniądza w Chinach do blisko 70 bilionów yuanów (około 10,51 biliona dolarów), czyli o sumę większą niż zmagające się z kryzysem USA. Arcyważne jest podkreślenie, że gospodarka Chin jest mniejsza od amerykańskiej. W roku 2009 chiński PKB miał nominalną wartość 4,984 bilionów USD, podczas gdy nominalna wartość PKB USA wynosiła 14,3 biliona USD. Jak pisze chiński portal ekonomiczny World of Finance (www.jrj.com): Zgodnie z sondażem przeprowadzonym przez centralną telewizję pośród 100 ekonomistów i przedsiębiorców, 73 z nich uważa, że problem inflacji jest poważny [sondaż przed grudniową publikacją wskaźnika inflacji w listopadzie], poza tym wskaźniki z Banku Centralnego wskazują, że w ciągu ostatnich 10 miesięcy tego roku ilość nowych kredytów wyniosła 7 bilionów RMB, znajdując się bardzo blisko celu określonego na rok 2010 7,5 biliona RMB. Szeroka podaż pieniądza M2 sięgnęła 70 bilionów RMB, Chiny wyprzedziły USA, stając się krajem o największej podaży pieniądza na świecie.

Płynność z USA

4 listopada Rezerwa Federalna ogłosiła kolejny pakiet stymulacyjny dla gospodarki na sumę 600 miliardów dolarów, co oznacza drukowanie pieniędzy. Jednak tym razem wzbudził on wielkie obawy Chin, prawdopodobnie właśnie z powodu rosnącej presji inflacyjnej, Chińczycy zdają sobie sprawę, że płynność z USA wkrótce pojawi się i u nich, zwiększając i tak już gigantyczną podaż pieniądza. Mamy bowiem do czynienia z cyklem ? USA płacą dolarami producentom z krajów azjatyckich za zakupione towary, dolary te są następnie wykorzystywane przez azjatyckie instytucje finansowe, rządy, inwestorów do zakupu amerykańskich obligacji oraz innych papierów wartościowych. Wracają więc do USA, skąd ponownie, przez amerykańskie fundusze inwestycyjne, są wysyłane do Azji w formie inwestycji w region wysokiego wzrostu gospodarczego, szczególnie wysokiego w przypadku Chin. Tak więc amerykańskie plany stymulacyjne pobudzają również azjatyckie gospodarki, mogąc doprowadzić do ich przegrzania, bańki spekulacyjnej, inflacji i ogólnego krachu. Rzecz jasna Amerykanie o to nie dbają ? pierwszeństwo ma dla nich ich własna gospodarka.

Mimo świadomości funkcjonowania tego cyklu, nikt w Chinach nie obwinia USA o powodowanie presji inflacyjnej. Analitycy są zgodni, że to efekt działań wewnętrznych. Pozostaje tylko pytanie, na ile teraz płynność z Ameryki zwiększy presję inflacyjną w Chinach.

                (...)

Wyświetlony 1905 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.