wtorek, 01 marzec 2011 00:50

Inną drogą

Napisał

W chwili obecnej prawica w Polsce nie ma żadnych szans wpłynięcia na losy naszego kraju ani polityczne oblicze państwa. Nie ma na to żadnych szans, ponieważ sama je sobie odbiera przez swoją fundamentalnie błędną postawę polityczną.

I trudno oczekiwać, by działo się inaczej, skoro nawet ci nieliczni ludzie prawdziwej prawicy, a także osoby mające na nich zadatki, w większości rozmieniają się na drobne, marnując swój czas oraz duchowe i fizyczne siły na tak wielkie i ważne sprawy, jak śledzenie z uwagą i emocjami propagandowych wyścigów medialnych między demoliberalnymi partiami przy takich lub owakich wyborach, ?nadążanie? za cynicznie kreowanymi w mediach ?wydarzeniami? bieżącego życia parlamentarnego, zajmowanie stanowiska w międzypartyjnych pyskówkach w danym tygodniu, tworzenie obszernych publicystycznych egzegez do faktu, że ten lub tamten partyjny aparatczyk bądź lider coś tam powiedział, czy nawet ? bo i to się zdarza ? bezpośrednie, osobiste zaangażowanie w bieżącą robotę szeregowych struktur któregoś z konwencjonalnych ugrupowań. Stan ów utrzyma się dopóty, dopóki przeważająca część prawicy będzie nadal tkwić w złudzeniu sensowności i ważności przejmowania się tzw. bieżączką polityczną ? ku radości jej wrogów i beneficjentów systemu, jaki powinna się starać unicestwić.

Jeśli natomiast stan ten ? stan rezygnacji z samodzielności myśli i działania na rzecz nic nieprzynoszącego uczestnictwa w medialno-ludowych cyrkach urządzanych przez manipulatorów dla rzesz przygłupów ? ma ulec odmianie, prawicowcy muszą raz na zawsze zaprzestać angażowania się w bieżączkę. Odrzucić mniej lub bardziej świadomą wiarę, że to, czym bombardują ich telewizja, radio, gazety, jest w zasadzie prawdą i dotyczy istotnych kwestii. Nic bardziej błędnego. Patrząc przez pryzmat celów, jakie powinna stawiać sobie prawica, nie ma żadnego znaczenia, że wybory wygra akurat ta z kartelowych partii politycznych, niczym nieróżniąca się od pozostałych, a nie inna. Kibicowanie którejkolwiek z nich ? podobnie jak rozemocjonowane zwalczanie jednej, a nie wszystkich ? wystawia tylko żałosne świadectwo głupoty komuś, kto powinien wykazywać nieco więcej przenikliwości od masowego typu zjadacza medialnej papki.

Piszący te słowa doskonale zna motywy, dla których nie w pełni uformowani prawicowcy mimo wszystko babrają się w bieżączce, a także sposoby uzasadniania i usprawiedliwiania przez nich tego niefortunnego wyboru. Wszystkie wprowadzają ich nieodmiennie na drogę donikąd. Wielu z nich popycha w bieżące bagno niecierpliwą chęć szybkiego wpłynięcia na rzeczywistość ? wewnętrzna presja, by wreszcie ?coś robić?, potrzeba uwolnienia się od poczucia bierności, stania z boku, gdy wokół rozgrywają się wydarzenia. Podjęcie jakichkolwiek skutecznych działań wymaga jednak wcześniej starannych studiów nad samą społeczno-polityczną rzeczywistością, pozwalających nauczyć się widzieć i rozumieć procesy, które ją tworzą, dokonać rozpoznania i oceny sił i podmiotów, które w niej działają ? i dopiero na tej podstawie zacząć planować działania, jakie mogą wpłynąć na rzeczywistość w pożądanym kierunku. Takie przygotowanie jest żmudne, trwa długo ? co najmniej kilka lat. Niemniej pominięcie owego niezbędnego okresu przygotowania skutkuje nieprzemyślanym akcesem do pierwszej lepszej inicjatywy, jaka przykuje uwagę człowieka i w rezultacie zaangażowaniem na dłuższy czas jego zdolności, wysiłku czy nawet majątku w sprawy zazwyczaj nieistotne, byle tylko ?coś robić?, nie stać z założonymi rękami. Aż do momentu, kiedy nadchodzi otrzeźwienie: konstatacja bezowocności i bezprzedmiotowości własnych działań, zawód, żal do całego świata, poczucie oszukania lub zmarnotrawienia czasu, sił, pracy, pieniędzy, grożące trwałym zniechęceniem się do aktywności w ogóle.

W innych przypadkach źródłem zła okazuje się opacznie pojmowany ?realizm polityczny?: przeświadczenie, że wyłącznie podmioty współtworzące system (proreżimowe, kartelowe, parlamentarne) potrafią wywołać w nim zmiany ? połączone z chęcią instrumentalnego wykorzystania tych podmiotów w służbie dobrej idei. Wbrew pozorom taki ?realizm? to w najlepszym wypadku naiwność: chęć uczestnictwa w tym, co się dzieje, płynąca z iluzji, że już samo współuczestnictwo gwarantuje wpływ, współdecydowanie. Droga do klęski zaczyna się od konstatacji ? w założeniu ?makiawelicznej? (co budzić może jedynie uśmiech politowania) ? żeby móc choć w najmniejszym stopniu wpłynąć na los państwa, trzeba, choćby i z niechęcią, przeniknąć do jednego ze stronnictw politycznych realnie partycypujących w wewnątrzsystemowym podziale łupów (takich, jak pieniądze z budżetu zabrane podatnikom, stanowiska w instytucjach państwowych, płatne etaty pozwalające zapewnić utrzymanie własnym poplecznikom, gwarantowana obecność w mediach). Domorosły ?makiawelizm? wyraża się w chęci zaplanowanej penetracji danego stronnictwa i opanowania go od środka bądź to przez zdominowanie go intelektualnie (podsunięcie wartościowych idei zbieraninie bezideowych prymitywów, jaką z reguły tworzy demokratyczna partia, inspirowanie jej linii politycznej, doradzanie jej liderom), bądź poprzez zdobycie i utrwalenie dla siebie na tyle mocnej pozycji w wewnętrznym aparacie partyjnym, by współdecydować o bieżących posunięciach stronnictwa. Z czasem okazuje się (co łatwe do przewidzenia), żeby móc realizować tą drogą założone cele ideowe, trzeba przede wszystkim utrzymać się wewnątrz systemu (kartelu), co w praktyce staje się celem najważniejszym, który wyprzedza realizację celów ideowych (ponieważ jakoby ją warunkuje). By móc utrzymać się wewnątrz systemu, trzeba zaś przede wszystkim utrzymać swoją pozycję w aparacie kartelowej partii. W rezultacie naiwny ?realista? zawsze daje się złapać w pułapkę cynicznych bossów bezideowej partii i musi na ich polecenie spełniać publicznie wszystkie ośmieszające go i sprzeczne z jego pierwotną tożsamością ideową medialne błazeństwa. Zwłaszcza jeśli za odmowę zagrożą mu usunięciem ze stronnictwa lub degradacją w jego ramach, a tym samym odsunięciem od czasu antenowego, biur poselskich, ochłapów z budżetowych dotacji na działalność partyjną i wszelkich innych systemowych instrumentów, jakich ów obiecywał sobie użyć podstępnie dla dobrej sprawy. No, chyba że ?realista? zdąży sam przedzierzgnąć się w jednego z owych cynicznych, bezideowych aparatczyków. W przeciwnym wypadku czeka go niechybnie los listka figowego, narzędzia w rękach partyjnych macherów, używanego czasem do kreowania ?ideowego?, ?intelektualnego? czy ?inteligenckiego? wizerunku stronnictwa dla wywarcia odpowiedniego wrażenia na motłochu wyborczym ? narzędzia, które jednak samo nie ma na nic wpływu.

Zdarzają się wreszcie przypadki jawnie interesownego wejścia w bieżące układy międzypartyjne dla uzyskania korzyści materialnych ? środków finansowych lub posad, z tym zastrzeżeniem, że mają one służyć nie prywatnej osobie, a całemu jej środowisku: wyciągnięciu pieniędzy (pod mniej lub bardziej naciąganymi pozorami) na sfinansowanie jego działalności lub utrzymanie jego działaczy. Taką pokusę należy pryncypialnie odrzucić jako obciążoną bardzo wysokim ryzykiem ulegnięcia korupcji bądź materialnemu szantażowi. Przyjmując (albo przejmując, jeśli ktoś woli) regularnie pieniądze od kartelowych instytucji, środowisko uzależnia się strukturalnie od tych ostatnich: w odpowiednim momencie zagrożą mu wstrzymaniem dalszych dotacji ? co wtedy będzie już dla niego oznaczać kres działalności ? jeżeli nie przyjmie narzucanej mu odgórnie linii. W ten sposób zostanie przeciągnięte na pozycje proreżimowe. Lepszym rozwiązaniem wydaje się raczej rozpoczęcia mozolnej, wieloletniej budowy własnej bazy instytucjonalnej, niezależnej od kartelu, niż próby przylepienia się do instytucji kartelowych, które szybko spacyfikują naiwnych ?realistów politycznych?, przerabiając ich na swój obraz i podobieństwo.

(...)

Wyświetlony 2395 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.