niedziela, 29 maj 2011 23:01

Wyzwolenie czy ?wyzwolenie? na przykładzie jednego z wielu pomorskich miast

Napisane przez

Dnia 12 stycznia 1945 r. rozpoczęła się wielka, zimowa ofensywa Armii Czerwonej na froncie wschodnim. Zdecydowała ona ostatecznie, że cały obszar Pomorza, w tym i Kociewia, opanowany został przez Sowietów. Już 23 stycznia 1945 r. pierwsze oddziały radzieckie przeszły przez Elbląg i dotarły do Malborka, a parę dni później osiągnęły już prawobrzeżne miasta nadwiślańskie.

 

Całość obszaru zajętego znajdowała się na kierunku natarcia II Frontu Białoruskiego pod dowództwem marsz. Rokossowskiego, a w szczególności 65 gwardyjskiej Armii Ogólnowojskowej gen. Pawła Batowa oraz 2 Armii Uderzeniowej gen. Iwana Fiedunińskiego. Poważny udział w zdobywaniu Kociewia mieli też lotnicy 4 Armii Lotniczej gen. Konstantina Wierszynina, 8 gwardyjski samodzielny Korpus Pancerny gen. Aleksija Popowa oraz nieliczni żołnierze LWP i partyzanci kociewscy.

Głównym zadaniem Sowietów było dotarcie do Bałtyku i zdobycie Gdańska i Gdyni, odcięcie Niemców z Prus Wschodnich od bezpośredniego kontaktu z pozostałą częścią jednostek niemieckich znajdujących się na Pomorzu Zachodnim i Środkowym.

W tym też celu zdobywanie Kociewia Rosjanie rozpoczęli od południa, z kierunku Świecia. Natarcie to szło na północ, w kierunku Gdańska wzdłuż Wisły, zażarcie utrudniane przez wojska niemieckie, które stale wzmacniane były przez napływające z Prus Wschodnich nowe jednostki taktyczne. Niemcy korzystali z dogodnych do obrony kompleksów leśnych Borów Tucholskich oraz przeszkód rzecznych w postaci dwóch rzek: Wierzycy i Wdy, co uniemożliwiało wojskom sowieckim pełne wykorzystanie lotnictwa i broni pancernej. Do obrony wykorzystano jako małe twierdze wszystkie nadwiślańskie miasta pomorskie.

Ofensywa sowiecka postępowała w różnym tempie, najpierw, około 30 stycznia, dokonano desantu na lewobrzeżny przyczółek wiślany w okolicach Sartowic koło Świecia, aby zatrzymać się z powodu niemieckiego kontrataku na linii Wdy koło Świecia. Miasto zażarcie bronione przez dwie dywizje niemieckie 73 i 542, które poddały miasto 10-12 lutego, po ciężkich walkach wojska soweckie wyzwoliły miasto i okolice. Zniszczeniu uległ kościół farny na Starym Mieście. Także 16 lutego od kuli niemieckiego snajpera zginął pod Wiągiem Griszka, potomek polskich zesłańców z Powstania Styczniowego, który zachwycony Świeciem, chciał tu pozostać po wojnie na stałe. Od lutego do kwietnia rozpoczynają się pierwsze deportacje mieszkańców miasta i powiatu na Sybir. Za Ural wywieziono 1441 osób. 5 marca stacjonujący w Świeciu żołnierze Armii Czerwonej wysadzają w powietrze kościół w Przechowie, ponieważ przeszkadzał w startach i lądowaniach kukuruźników.

Następuje wywózka maszyn i urządzeń z fabryk i zakładów Świecia. Robotnicy największego zakładu, cukrowni ?Świecie? bronią maszyn przed wywózką na wschód.

Już samo wkroczenie Armii Czerwonej spełniło u wielu osób najgorsze obawy, jak będzie wyglądało to wyzwolenie na Kociewiu. Przeświadczenie, że jest to teren niemiecki spowodwało pośród żołnierzy sowieckich przekonanie, że można go traktować jako swój teren zdobyczny, nie licząc się ze stratami własnymi oraz polskimi.

W lutym 1945 roku trwały zmasowane bombardowania Skórcza, Starogardu, Pelplina i Tczewa. W Tczewie m.in. 20 lutego pomiędzy godz. 14 a 15 zbombardowane zostały urządzenia kolei, co spowodowało śmierć 23 przypadkowych podróżnych. Nalot na Tczew został powtórzony nazajutrz około godz. 8 (także 23 zabitych), w tym samym czasie bombardowany był Starogard (pięciu zabitych).

Tempo ofensywy sowieckiej było tak szybkie, że wszelkie plany niemieckiej obrony musiały się załamać. Na Kociewie przybywało coraz więcej cywilów z Prus Wschodnich. Tczewski dworzec przeżywał ciężkie chwile. Ruch wojskowy i towarowy musiał mieć pierwszeństwo przed ruchem osobowym. W zatłoczonych pomieszczeniach dworca i pobliskich budynków zorganizowano prowizoryczny szpital, gdzie przebywali ranni żołnierze i cywile. Ludność niemiecka pomimo rozkazu o pozostaniu i bronieniu miasta uciekała w obawie przed frontem i licznymi gwałtami i mordami popełnianymi przez żołnierzy sowieckich. Zatłoczone były nie tylko pociągi, ale i droga Tczew-Starogard- -Chojnice-Berlin. Przez Wisłę koło Świecia przeszło np. ok. 250 tys. uciekinierów.

Luty był również okresem największego na Kociewiu nasilenia ucieczek miejscowych Niemców. Z powiatów starogardzkiego i tczewskiego. wyjechało wtedy 12 tys. Niemców. Ludzie ci, realizując rozkaz Hitlera o ?spalonej ziemi?, wywozili ze sobą surowce, materiały i urządzenia fabryczne. To, czego nie zdążyli wywieźć Niemcy, rozkradli i wywieźli później Sowieci w głąb ZSRR. Schwytanych dezerterów wieszano, wystawiając ich zwłoki na widok publiczny, by były postrachem dla innych. Tak było np. w Rynkówce, Smętowie, Skórczu, Pączewie, Lubichowie i Starogardzie. Zdarzało się, że ucierpieli lub stracili życie Polacy, którzy nie zdążyli zdjąć niemieckiego munduru lub też cywile, których brano za Niemców. Bez względu na narodowość żołdacy sowieccy brali z sobą to, co chcieli: zegarki, rowery i wszystko to, co dla nich przejawiało jakąkolwiek wartość materialną. Nie przepuszczono żadnej kobiecie, bez względu na wiek. Będąc gwałcone nieraz kilkakrotnie, umierały lub rodziły później niechciane dzieci z piętnem na całe życie.

(...)

Wyświetlony 3477 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.