sobota, 02 lipiec 2011 22:16

Ewa Stankiewicz ? kino odwagi i bolesnej prawdy

Napisane przez

Nikt świadomy realiów, w jakich żyjemy od ponad dwudziestu lat, nie miał najmniejszej wątpliwości, że autorki filmu pt. ?Trzech kumpli? prędzej czy później doczekają się zemsty. I oczywiście tak właśnie się stało ? przed debiutem fabularnym Ewy Stankiewicz piętrzyły się wszystkie możliwe trudności. Kiedy mimo wszystko utwór był już gotowy ? na dystrybucję czekał ponad rok. Szczęśliwie trafia wreszcie do kin, choć niestety ? do bardzo niewielkiej ich liczby. Szkoda, bo to film naprawdę wyjątkowy.

 

Już scenariusz ?Nie opuszczaj mnie? jest dziełem karkołomnym. Młody zakonnik parę lat po święceniach kapłańskich wchodzi w pierwszy okres niepewności co do wybranej drogi życiowej. I właśnie w tym momencie jako spowiednik trafia na szpitalny oddział hematologiczny ? otchłań otoczonego znieczulicą cierpienia śmiertelnie chorych i bezbrzeżnej rozpaczy rodzin, skazanych na bezradne przypatrywanie się gasnącemu życiu bliskich. Do tego samego miejsca trafia też młoda kobieta. Najbliższa jej osoba z dnia na dzień trafiła w wir schorzenia, które, drwiąc z gorączkowych usiłowań i protestów, bezlitośnie pochłaniać będzie swoją ofiarę.

Trudno o temat bardziej ryzykowny od motywu kapłana, którego wiara się chwieje, spotykającego piękną kobietę rozpaczliwie poszukującą oparcia. Akcja rzeczywiście toczy się na ostrej krawędzi, pod którą łapczywie czyha bezkresna przestrzeń wulgarności i banału. Żadna z tych kategorii nie pojawia się jednak ani na moment. Widz staje się świadkiem wewnętrznej walki i ten wątek, przedstawiony wiarygodnie i subtelnie, jest bez wątpienia jednym z najcenniejszych walorów tego filmu.

Dla członków Kościoła kapłan jest oczywiście postacią szczególną, lecz przecież nie posiada cech nadludzkich. Pomijając oczywiście produkty, powodem powstania których była ewidentna zła wola ? trudno chyba wskazać inny utwór, w którym osoba duchownego ukazana byłaby w tak trafnym spectrum ludzkich wahań i słabości. Postacią tą Wojciech Zieliński stworzył niezwykłą kreację ? ledwie powstrzymywany fizyczną tężyzną istny wulkan wewnętrznych napięć. Taki sposób przedstawienia duchownego jest bez wątpienia ryzykowny. Łatwo tu o ześlizg do poziomu pospolitych wytworów antyklerykalnych. Zakonnicy z filmu Ewy Stankiewicz dają się chwilami ponieść skłonności do studenckich wygłupów, potrafią np. zagrać w rugby głową kapusty pośród wiktuałów piętrzących się na kuchennych stołach. Czy jednak ich wizerunek traci przy tym cokolwiek z należnego majestatu? Raczej nie, za to na pewno wiele zyskuje z tego wymiaru, który nie umniejszając postaci ? czyni je zarazem bliższymi, bardziej ludzkimi.

Film Ewy Stankiewicz obnaża przeróżne słabości, penetruje głębokie mroki ludzkiej duszy. Efektem nie jest jednak absolutnie nic z kategorii obsceny, lecz przejmujące wrażenie kruchości egzystencji. Czasem polega ona na panicznym lęku przed samotnością, innym razem próżną szansą przetrwania jest brnięcie przez świat z oczami zamkniętymi na jego ułomności czy poddanie się prądowi instynktów. Drogi niewymagające wysiłku wiodą jednak na manowce. Pogodzenie wrażliwości z wytrwałością zdaje się być łączeniem ognia z wodą, lecz to przecież jedyny sposób ocalenia czegokolwiek wyższego od doczesności?

?Nie opuszczaj mnie? to także zdumiewający popis kilkorga znanych aktorów, którzy właśnie w tym filmie ujawnili największe wyżyny swojego warsztatu. Agnieszka Grochowska, pojawiająca się wcześniej w komedyjkach lub bredniach tak monstrualnych, jak ?Pręgi? Magdaleny Piekorz, w filmie Ewy Stankiewicz udowodniła najprawdziwszy talent. Daniel Olbrychski, od lat kojarzący się raczej z żenującymi oracjami i błazenadą, niż artystycznym kunsztem, w ?Nie opuszczaj mnie? stworzył najlepszą rolę co najmniej od czasu ?Ziemi obiecanej?. Do tego znakomita Grażyna Barszczewska oraz co najmniej paru słabiej znanych artystów, których w filmie tym zobaczymy po raz pierwszy i właśnie dzięki niemu ? już ich nie zapomnimy.

Trudno o temat trudniejszy i bardziej ryzykowny na fabularny debiut. Tak śmiała decyzja Ewy Stankiewicz to kolejny dowód na to, że należy ona do najodważniejszych reżyserów naszego kina. Film ten był dla niej wyzwaniem więcej niż pokerowym, wymagającym brawury osadzonej w pewności swoich racji. W moim największym przekonaniu ? jest też on jej wielkim zwycięstwem.

Nie opuszczaj mnie, scenariusz i reżyseria: Ewa Stankiewicz, Polska/Niemcy 2010.

Wyświetlony 1585 razy

Najnowsze od Grażyna Adamska

Więcej w tej kategorii: « W imię Boga i narodu Siedem lat w UE »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.