poniedziałek, 31 październik 2011 13:12

Nowocześnie z destrukcją

Napisane przez

Nie, nie piszę w listopadzie o październikowych wyborach, a rozmyślam o Polsce, jaka jest i przede wszystkim b ę d z i e.

 

Znany czytelnikom ?Gazety Wyborczej? publicysta, Jarosław Kurski, pierwszego dnia po tej elekcji rozpoczyna swoje rozważania o przyszłej Polsce od razu in media res: Nie ma triumfu Platformy, jest zwycięstwo. Zwycięstwo po czterech latach? Istna maestria: autor pojęciu triumfu przeciwstawia pojęcie zwycięstwa. Publicyści tej gazety i w ogóle propagandyście na usługach Platformy Obywatelskiej stosują w ?dyskursie? politycznym wciąż jednakie chwyty: tuż przed wyborami na przykład przeciwstawiali naciskom presję. Manipulacja słowem, myślą, pojęciem to bowiem scheda dziennikarzy, pisarzy i towarzyszy z PRL. Dużo wody w Wiśle musi upłynąć, zanim mowa publiczna stanie się na powrót uczciwą mową polską. Wszelako czy się stanie?

Jarosław Kurski pisze dalej, że ten nietriumf jest zwycięstwem trudnych rządów w czasach kryzysu, klęsk naturalnych, katastrofy smoleńskiej i permanentnego rokoszu PiS przeciw demokratycznemu państwu. I puentuje ów wątek: Polacy odrzucili szaleństwa PiS. Wątlutka jest inwencja twórcza publicysty, powtarza inwektywę o szaleństwie, od lat głoszoną przez swych pobratymców ideologicznych. Natomiast niektórzy z nich, obdarzeni większym polotem, umieją jednak zdobyć się na bardziej wstrząsającą ekspresję: że na przykład lider PiS organizuje masowe spędy uliczne przypominające marsze Mussoliniego na Rzym i nazistów na Berlin.

Nie polemizuję z tezą autora komentarza, że jedną trzecią populacji stanowią zwolennicy Kaczyńskiego. Bardziej bowiem urzeka w jego wypowiedzi apologia? ścieków. Otóż autor pisze ni mniej ni więcej, że ponownie zwyciężyli ci, którzy opowiadają się za Polską nowoczesną i otwartą. Świadczy o tym również sukces Ruchu Palikota?

No tak, ponad 10 procent poparcia dla Palikota to wcale niemało. Bywało już przecież, bywało, że podobne mniejszości tworzyły rzeczywistość infernalną większości ? ot, chociażby Szczęsny Potocki i jego akolici. Ktoś może tu jednak zakwestionować sensowność tej paraleli, przecież przywódca targowiczan był umysłowo ociężały, a Palikot inteligentny. To w takim razie przykłady bardziej stosowne: Stanisław August Poniatowski, który ostatecznie sprzedał Rzeczpospolitą za rentę rosyjską; to Aleksander Wielopolski, nadzorca Królestwa Kongresowego z nominacji cara; to także Wojciech Jaruzelski, w tym jedynie odmienny od Wielopolskiego, że jeszcze bardziej odeń oddany suwerenowi, chociaż ten nazywał się inaczej i ideologią zasłaniał swą odwieczną politykę bezwzględnej aneksji, a był dla nas jeszcze groźniejszy. Co widać dzisiaj chociażby z tego właśnie dziesięcioprocentowego sukcesu Palikota, a prawie 40-procentowego nietriumfu-zwycięstwa PO.

(...)

Wyświetlony 2579 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.