wtorek, 28 luty 2012 01:09

Niemcy w poszukiwaniu idealnego prezydenta

Napisane przez

Po tym, jak obecny najmłodszy w historii prezydent Niemiec ? Christian Wulff, oskarżony został o ukrywanie rocznej gratyfikacji finansowej wysokości 200 tys. euro, niemiecki establishment, zaniepokojony wszczęciem przez niemiecką prokuraturę śledztwa wobec niego, rozpoczął już szukanie nowego kandydata na ten najwyższy urząd w państwie. Tym bardziej stało się to jasne, że prawie 78% Niemców życzyłoby sobie wyjaśnienia tej sprawy i po jego przyznaniu się do winy zażądało ewentualnie dymisji z urzędu prezydenckiego. Jednocześnie tylko 19% ankietowanych nie widzi w tym żadnego problemu. Ostatecznie sam prezydent na fali spekulacji niemieckiej prasy i próbie niejasnego jej wyjaśnienia, podał się 17 lutego do dymisji.

 

W ostatnich słowach ustępujący prezydent powiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia i wszystko, co robił do tej pory, uważa za zgodne z prawem. Dodał, że dotknęły go szczególnie doniesienia niemieckiej prasy na jego temat. Nie jest w stanie w tej sytuacji spełniać swoich obowiązków, dlatego ustępuje z urzędu. Uczynił to w atmosferze protestów, które nałożyły się na koniec karnawału. Kanclerz Niemiec Angela Merkel z wielkim smutkiem przyjęła decyzję o ustąpieniu Wulffa i podziękowała mu za jego dotychczasową pracę na rzecz państwa.

W tzw. Rosenmontag, czyli różany poniedziałek na ulice miast Nadrenii wyległy tłumy, by przy tej okazji demonstrować z powodu zbyt późnej dymisji z urzędu prezydenta. W jednym z marszów w Duesseldorfie były prezydent wystąpił jako oskubany orzeł z godła RFN. Natomiast w Moguncji z kukły Wulffa zrobiono znokautowanego boksera. Stało się tak, gdyż były prezydent zdaniem wyborców ustąpił dopiero teraz, a nie zaraz po spekulacjach prasowych. Sam zresztą początkowo bagatelizował całą sprawę, jednak okazało się, że było już za późno.

Christian Wulff był najmłodszym do tej pory prezydentem Niemiec. Na urząd ten wstąpił w połowie 2010 r. Jego prezydentura, choć najkrótsza w historii Niemiec, niczym szczególnym się nie wyróżniała. Od dwóch miesięcy niemieckie media donosiły o kolejnych przypadkach, w których Christian Wulff, jeszcze jako premier Dolnej Saksonii, miał przyjmować korzyści majątkowe.

I tak jesienią 2007 roku Wulff miał spędzić urlop w luksusowym hotelu na wyspie Sylt na zaproszenie producenta filmowego Davida Groenewolda. Niemieckie media donosiły o tym, jak Wulff odwiedza posiadłości milionerów, korzysta z oferowanych mu rabatów na samochody czy darmowych biletów lotniczych. W niemieckiej prasie zawrzało. W końcu zainteresowała się sprawą niemiecka prokuratura, która skierowała do Bundestagu wniosek o uchylenie prezydentowi immunitetu. Sam prezydent wolał to uczynić, zanim decyzję o zniesieniu immunitetu zatwierdzi Bundestag. Teraz zgromadzenie federalne w ciągu 30 dni musi wybrać nowego prezydenta.

Jeszcze na konferencji prasowej kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedziała, że szeroka koalicja, złożona z partii rządzących chrześcijańsko-liberalnej oraz opozycyjnej Zielonych i SPD, zbierze się i zaproponuje nowego kandydata. Tym bardziej że czas naglił. Ostatecznie po wielu godzinach negocjacji padła kandydatura Joachima Gaucka. Jednak sprawa wyboru nowego prezydenta początkowo nie wyglądała tak prosto, gdyż od dłuższego już czasu ?trzeszczy? w koalicji CDU/CSU z FDP. ?Karuzela? wskazywała wiele nazwisk, lecz po pewnym czasie zaczęły pojawiać się trudności w ich doborze. A to nie akceptowano Wolfganga Hubera z CDU, bo ?człowiek Kościoła?, Klaus Toepfer również odpadł, bo ?czarny charakter Zielonych?, Joachim Gauck ? dawny ?obrońca praw człowieka? też nie do zaakceptowania dla niektórych polityków. Szef opozycyjnej SPD Sigmar Gabriel zagroził rządowej koalicji, że jeżeli ta nie dogada się ze sobą w sprawie wspólnego kandydata, to on powoła swojego, ?Zieloni? zaś rozpętają ?burzę medialną?. Zmusiło to ?chrześcijańsko-liberalną? koalicję do wystawienia wspólnego polityka, akceptowalnego dla wszystkich sił politycznych. W końcu padło na Gaucka, pod jednym wszakże warunkiem: że uzyska on większość, w przeciwnym razie zostanie nim poprzedni minister ochrony środowiska w rządzie CDU/CSU ? Klaus Toepfer. Jednak ten nie miał poparcia liberałów, którzy określili go, jako ?konserwatywnego naprawiacza świata?. Tak więc rodzący się w ?ostrych bólach? kompromis wskazywał na pastora. Ten kompromis był szczególnie potrzebny rządzącej koalicji, by jak najszybciej przystąpić do dalszej ?walki? z kryzysem euro.

Wyświetlony 1788 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.