środa, 25 kwiecień 2012 23:11

Ministerstwo Finansów nie chce dobrobytu Polaków

Napisał

Na początku kwietnia posłowie PiS zaproponowali nową ulgę podatkową ? na paliwa, jednak podobny pomysł został zgłoszony ponad rok temu przez senatorów PO i został on doszczętnie skrytykowany przez Ministerstwo Finansów.

 

Aby walczyć z niebotycznie wysokimi cenami paliw w Polsce (napędzanymi głównie pazernością fiskusa), posłowie Prawa i Sprawiedliwości, wiedząc, że w związku z unijnym prawem obniżenie akcyzy jest możliwe tylko w niewielkim stopniu, zaproponowali równocześnie nową ulgę podatkową na paliwa. Politycy chcieliby wprowadzenia odpisu podatkowego w PIT na zakup paliwa, na wzór właśnie likwidowanej ulgi internetowej. Możliwe byłoby odpisanie do 750 zł rocznie. Należy zauważyć, że nie jest to nowy pomysł. Podobną propozycję, która miała na celu pozostawienie większej ilości pieniędzy w kieszeniach podatników w związku z podniesieniem podatku VAT z 22 do 23 procent, w styczniu 2011 roku złożyli w Ministerstwie Finansów dwaj senatorowie Platformy Obywatelskiej z Górnego Śląska, związani wcześniej z Unią Polityki Realnej: Andrzej Misiołek i Leszek Piechota. Ich pomysł mówił o uldze na poziomie 1200 zł na rok: Można wprowadzić ulgę paliwową, która byłaby odliczana od podatku od dochodów osób fizycznych. Fiskus mógłby zwracać kierowcom akcyzę, którą zapłacili, przejeżdżając 1 tysiąc km miesięcznie. Przyjmując, że samochód spala średnio 7 litrów benzyny na 100 km, kierowca za każde przejechanie 1 tysiąca km oddaje państwu około 110 zł w akcyzie paliwowej (kierowca samochodu z silnikiem diesla niemal dwa razy mniej) [po podniesieniu akcyzy na olej napędowy od 1 stycznia 2012 roku ta relacja zmieniła się ? TC]. Fiskus mógłby zwracać kierowcom akcyzę za 1 tysiąc km przejechane w każdym miesiącu, czyli za 12 tysięcy km rocznie. Większość kierowców i tak przejeżdża znacznie więcej, czyli płaci więcej. Można przyjąć ulgę paliwową dla kierowców na poziomie 100 zł miesięcznie, czyli 1 tysiąca 200 zł rocznie.

Jak można było się spodziewać, propozycja ta spotkała się z druzgocącą krytyką Ministerstwa Finansów w osobie Macieja Grabowskiego, podsekretarza stanu: Odnosząc się do postulatu wprowadzenia ?ulgi paliwowej? w podatku dochodowym od osób fizycznych, pragnę zauważyć, iż wszelkie ulgi podatkowe są odstępstwem od ogólnej zasady powszechności opodatkowania. Tak więc wprowadzenie każdej ulgi powinno zostać poprzedzone wszechstronną i wnikliwą analizą, czy korzyści uzyskane z takiej ulgi przewyższają niewątpliwie koszty społeczne. Natomiast chcąc utrzymać dochody z podatku dochodowego na niezmienionym poziomie, należałoby znaleźć alternatywne źródła poprzez objęcie większej liczby osób opodatkowaniem lub zwiększeniem podatku lub likwidacją innych ulg podatkowych. Ponadto należy zauważyć, iż ulga taka wypaczałaby jeden z podstawowych celów akcyzy, tj. ograniczenie konsumpcji niektórych towarów. Akcyza na paliwa uznawana jest powszechnie za podatek środowiskowy. W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić, aby system podatkowy z jednej strony zniechęcał do nadmiernego zwiększania emisji zanieczyszczeń i chronił w ten sposób środowisko naturalne (poprzez akcyzę), a z drugiej strony przyznawał preferencję podatkową dla tych, którzy zużywają duże ilości paliw (poprzez PIT). Należy uznać, iż ulga byłaby swojego rodzaju ?ulgą dla bogatych?, tylko bowiem bogate grupy społeczeństwa mogłaby z niej skorzystać.

Stanowisko wiceministra Grabowskiego można poddać krytyce z różnych pozycji. Po pierwsze, skoro z powodu unijnego prawa nie jest możliwe obniżenie opodatkowania paliw, to dlaczego sprzeciwia się on korzystnemu dla społeczeństwa niewielkiemu odstępstwu od zasady powszechności opodatkowania w sytuacji, gdy zasada ta i tak w wielu przypadkach nie jest respektowana (różnego typu ulgi i odliczenia w różnych podatkach). Swego czasu dr Mateusz Machaj z Instytutu Misesa udowodnił, że lepiej jest płacić progresywny podatek dochodowy o niskich stawkach niż propagowany przez wolnorynkowców podatek liniowy o jednej, ale wysokiej stawce. Decyduje wysokość stawki, a nie typ podatku. Per analogiam korzystniejsze jest płacenie podatku z ulgami niż tego samego podatku bez ulg. Tym bardziej w sytuacji, gdy bardziej prawdopodobne jest wprowadzenie ulg niż obniżenie stawek, to należy o te ulgi walczyć,  nawet jeśli spowoduje to złamanie zasady powszechności opodatkowania.

(?)

Wyświetlony 2386 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.